Gałęzie (3)
Nawet liść dębów, co z zimy wyszły,
już zapowiada w zmierzchu brąz przyszły. -
Nawet liść dębów, co z zimy wyszły,
już zapowiada w zmierzchu brąz przyszły. -
Człowiek nie raduje go, mężczyzna, ani kobieta, powiedział Stefan. Powraca po życiu spędzonym z dala do tego skrawka ziemi, gdzie się urodził, gdzie zawsze przebywał, jako mężczyzna i chłopiec, milczący świadek, i tam, zakończywszy swą wędrówkę życiową, zasadza w ziemi swe drzewo morwowe. Później umiera. Widowisko skończone. Grabarze grzebią Hamleta pere i Hamleta fils. Króla i księcia, którymi wreszcie stał się po śmierci, przy dźwiękach okolicznościowej muzyki. I choć zamordowany i zdradzony, opłakiwany jest przez wszystkie czułe, kruche serca Danii czy Dublina, dla których żal po zmarłych jest jedynym małżonkiem, z którym nie pragną rozwodu. -
Od szóstego roku życia miałem manię rysowania różnych przedmiotów. Poczynając od pięćdziesiątego roku życia, zrobiłem wiele prac, ale tak naprawdę to przed siedemdziesiątką nie narysowałem nic godnego uwagi. W wieku siedemdziesięciu trzech lat w końcu uchwyciłem coś z prawdziwego charakteru wyglądu ptaków, zwierząt, owadów i ryb oraz żywej natury traw i drzew. Wobec tego przed osiemdziesiątką zrobię pewne postępy, koło dziewięćdziesiątki lepiej zrozumiem znaczenie rzeczy, mając lat sto będę doprawdy znakomity, a gdy dożyję stu dziesięciu lat, każda moja linia i każda moja kropka z pewnością będą żyć własnym życiem. -
Oglądałeś wczoraj Drakulę w TVP? A pewnie, że była. Nie, nie film. W Dzienniku była. To znaczy w Wiadomościach. Poszedłem, żeby pogodę obejrzeć, ale jeszcze trochę czasu zostało, patrzę, a tam Drakula. Co? A skąd. W reportażu to bym się i nie zdziwił. Jako prowadząca była Drakula. Serio mówię. Kiedy byłem mały, oglądałem film, to wiem, jak Drakula wygląda. Pewnie, że nie identyczna, bo nie chodzi o to, żeby była identyczna. Drakula nie może być identyczna ze sobą, boby ją wtedy szybko rozpoznali i przegonili. Musi się podszywać pod innych, a rozpoznać można tylko po pewnych charakterystycznych znakach. -
Bycie Wybitnym Poetą to marzenie niejednego. Nie jest to jednak sprawa łatwa. Wymaga nie tylko wysiłku, tak intelektualnego, jak i fizycznego, ale i tej tajemniczej zdolności zwanej talentem. Tymczasem można całą rzecz uprościć, i to znacznie. Przypomnij sobie, kandydacie na Wybitnego Poetę, swoje zmagania z oporną materią słowa: gdy brak pomysłu, gdy zdanie, fraza nie chcą się ułożyć tak, jak byśmy sobie tego życzyli. -
…Czy ich nie myli
droga, którą zdążają do celu?
Stół i wierzba niezmiernie je dzielą.
No, wróciłem. Nie, nie dziś dopiero. Wtedy wróciłem. Nie ugrzęzłem, bo i nie było gdzie ugrząźć, śnieg wszędzie, twardy, zeszklony, a błoto mało gdzie. Dziś dopiero piszę, bo jakoś mi zeszło. Co robię? Nic nie robię. Siedzę, patrzę. Chodzę do lasu. Skoro nic nie robię, a tylko siedzę i patrzę, to dlaczego częściej nie piszę? Mówię przecież, że mi zeszło. Zwyczajnie. Spróbuj kiedyś nic nie robić przez tydzień, to przekonasz się, jak potem będziesz miał mało czasu na cokolwiek. A im dłużej nic nie robisz, tym mniej masz czasu na co innego. W końcu przychodzi taka chwila, że możesz już tylko nic nie robić, a i na to czasu jakby mało, coraz mniej. -
Coś by wartało napisać. Bo zaraz dwa tygodnie będzie, jak nie pisałem. Tylko co? Że słonko świeci. Świeci. Chociaż z rana tęgi mróz był. Nie, nie taki jak na Syberii, ale tęgi. Na Syberii jest jeszcze gorzej. A może lepiej. Tęgi mróz lubią niedźwiedzie polarne. Jak im się Arktyka rozpuści, pójdą na Syberię. Bo gdzie pójdą? Do nas nie pójdą, bo niby jak? Ale i tak nic im to nie pomoże. To, że pójdą na Syberię. Wraz z ocieplaniem klimatu wieczna zmarzlina zacznie się rozmarzać, błoto się zrobi i niedźwiedzie ugrzęzną. Takie cielsko musi ugrzęznąć, nie ma mowy. Potem, za tysiąc lat albo więcej, jak już nas nie będzie, a zamiast nas będzie całkiem kto inny, wtedy ten kto inny odkopie na Syberii szkielety niedźwiedzi polarnych. I pomyśli, że niedźwiedzie polarne żyły na Syberii. A przecież nie żyły. Tylko ugrzęzły. -