Zimowe Przedszkole
Im bardziej pada śnieg
Bim-bom,
Im bardziej prószy śnieg
Bim-bom,
Tym bardziej sypie śnieg
Bim-bom,
Jak biały śnieg z poduszki.
I nie wie zwierz ni człek
Bim-bom,
Choć żyłby cały wiek
Bim-bom,
Kiedy tak pada śnieg
Bim-bom,
Jak marzną mi paluszki.
K. Puchatek

Dwa czy trzy tygodnie temu, gdy o śniegu i mrozie nikt jeszcze nie myślał, zauważyłem na podwórku dziwnego ptaka. Z daleka wyglądał całkiem jak sikorka bogatka, tyle że miał czerwone podbrzusze. Pomyślałem, o ho, jakiś trzpiot nieostrożny pobrudził się czerwoną farbą, pewnie o jaki świeżo malowany płot albo wrota stodoły. Jednak po chwili z pobliskich krzaków wyskoczył drugi taki sam, za nim następne, i wkrótce kilkanaście ich przysiadło na bezlistnym orzechu. Trwoga mnie zdjęła zimowa, bo żeby się całe stado sikorek w czerwonej farbie uwalało, to już nie do pomyślenia. Zaś gile ponoć mroźną i srogą zimę zwiastują.

Przyleciały gile, nawet nie wiem ile.
Przyleciały gile, a tu śniegu tyle.
Cała jarzębina śniegiem oblepiona…
- Co będziecie jadły?
- Nie kłopocz się o nas.
Znajdziemy pod śniegiem korale jarzębin,
A ty idź do domu, bo się tu przeziębisz.
*
Wanda Chotomska: Gile
Pierwszy obrazek: Carlos Schneider: Krajobraz zimowy



To okrutne pisać o śniegu, gdy za oknem szara ziemia i brudne płyty chodnikowe :>
Nie masz litości mości Hokopoko Harakiri?
Teloch, to gdzie Ty mieszkasz? U mnie śnieg i mróz, i szron na drzewach!
A może te płyty chodnikowe to masz podgrzewane?
Hoko!
Przedziwnej urody zdania wypisujesz!
“Zaś gile ponoć mroźną i srogą zimę zwiastują”. Aż zajrzałem do encyklopedii, to zdanie tak się kłóciło z moim dotychczasowym doświadczeniem. Ale nie! Gile nie są związane z mroźną zimą, a nawet przeciwnie. One przylatują do nas przezimować, a dopiero ich odloty w zimie na południe wskazują mroźną i śnieżną zimę. Jak są - znaczy jest normalnie.
Jaki śnieg? Jaki szron? U mnie ogród wygląda jak w październiku, nie ma grama śniegu. Niedaleki Las Kabacki - przyznaję - jest oszroniony, ale u mnie w ogrodzie jesień w pełni.
Torlinie, to jest “mądrość ludowa”. Bierze się stąd, że gile przylatują na południe, gdy im na północy za zimno, zaś to zimno podąża za nimi, a one lecą wtedy jeszcze dalej na południe, i tak kto kogo dogoni albo przegoni, a na tej zabawie zimy z gilami ja najgorzej wychodzę, bo mi nogi okrutnie marzną…
I wszystko się zgadza, bo skoro gile przyleciały, to znaczy też, że wcześniej czy później odlecą, a skoro, jak twierdzisz, odlot miałby być zapowiedzią zimy, to i przylot również musi ją zapowiadać, gdyż jest on warunkiem odlotu…
Za oknem przez cały dzień minus pięć, a rano było chyba z dziesięć…
Zgadzam sie z Telochem, że to grzech mówić innym o zimie, gdy na północy chłodna jesień…
Ach śnieżku, gdzie jesteś…
Tak… jutro podobno śnieg będzie padać w całej Polsce. Prócz pomorza. Zgadnij gdzie mieszkam? :>
Zimno to i u nas jest, lecz białego koloru na dworze tyle co fioletowego.
Gilu … gilu nie umykaj …
w zimie nie ma już słowika …
kiedy brak jest innych ptaków …
tyś najlepszy ze Śpiewaków ….
Jeżeli chodzi o ptaki, to mnie fascynują teraz sójki, bo zalęgły się obok na opuszczonej działce. Jak je teraz spotkałem latające w mróz, to oczy wybałuszyłem ze zdziwienia, bo myślałem, że to towarzystwo emigruje do ciepłych krajów. A to się okazuje, że zgodnie z przysłowiem: “wybiera się jak sójka za morze” ptak ten robi mnóstwo szumu na jesieni, robi olbrzymie zamieszanie, przygotowuje się i … nie odlatuje. Taki spryciarz.
Ja też widziałem czerwone brzuszki, ale typuję, że te moje to były nie gile, ale zięby. Zdjęcie jednak słabo wyszło… (Aparat ustawił ostrość na pień za ptakiem, a on sam taki ruchliwy, że poprawić nie mogłem.)
http://images6.fotosik.pl/100/0605d15aa0366fafmed.jpg
O ile czegoś z przyrodniczego punktu widzenia nie mylę
(No i kowaliki — dzisiaj dwa widziałem. Też chyba trochę rude są.)
PS. Proste dzisiaj to dodawanie.
PAK!
A chodziły głową w dół?
Torlinie:
Chodzi o kowaliki? Hm… nie — wspinały się w górę drzewa, głową do przodu, czyli w górę. Ale stukały w korę jak dzięcioły, więc to na pewno one. (Zresztą mam jednego zdjęcie, chyba lepsze niż owej zięby, tyle że jeszcze w aparacie.)
PS. Kowalik dla Torlina:
http://images6.fotosik.pl/100/865461da8cb61be8med.jpg
(Kowalik był dość daleko i jest za duży w stosunku do jakości zdjęcia.)
PAKu!
To jest rzeczywiście kowalik, ale mój żart miał podłoże obserwacyjno - naukowe. Kowalik jako jedyny ptak w Polsce potrafi schodzić po drzewie głową w dół (jak wiewiórka). I rzeczywiście zasuwa jak miło.
Dzięki za zdjęcia.
Ja też widziałem czerwone, ale nie brzuszki tylko noski, z których wyfruwały gile…

A początek wpisu: mniam
Irena Tuwim dokonała wielkiej rzeczy.
P.S.
Próbuję się pozbyć własnego gila, masz smarkaczu - powiadam - wolność i leć w cholerę, znaczy świat szeroki i nie pokazuj mi się…
A ptaszki to ogólnie lubię, najbardziej chyba jednak z grilla
Asia: co ja poradzę, że u mnie zima?
Właśnie wróciłem z leśno-polnego spaceru: lekki mróz, na polach biało, drzewa oszronione (na gałązkach szronu i na centymetr), leciutka mgiełka. Do tego dziś po raz pierwszy od paru dni wyjrzało słońce.
Teloch, Ty nie narzekaj, tylko zrzućcie się tam na jaką armatkę śniegową
Jolinku, PAK-owa zięba chyba by tego gila w śpiewie pobiła - tylko że jej się nie chce drzeć dzioba, kiedy zimno
A kowalika widuję od czsu do czasu za oknem, jak opukuje graba. W zimie to i koło domu potrafi wylądować i coś dziobnąć. Sójki tez mam na co dzień, całe stado po podwórku hasa i drażni koty
Zeenie, czerwone noski w zimie to też norma. Ale tak sobie myslę, zainspirowany tym grillem, czy Ty się czasem jakiej ptasiej grypy nie nabawiłeś…
Tak czy siak, zdrowia życzę!
a ja śnieg mam. bo jak był i wracałam z miasteczka, to ulepiłam sobie bałwana o, takiego! na 10 cm dużego, i przezimował ciepło w lodówce, a teraz pyszni się na balkonie (:
a ja jestem z siebie dumna.
…Puchatku, zamiast “paluszki” powinno być “uszki”!
A nad Bałtykiem też śniegu nie ma…
A jeszcze o gilach:
Urodził się gil z czerwonym brzuszkiem,
Nakrył go śnieg białym kożuszkiem.
Jak to sroka zobaczyła,
Wrzasku, krzyku narobiła,
Usiadła na progu kuchni
I z zazdrości puchnie, puchnie…
(Kazimiera Iłłakowiczówna)
a ja nie wiem kto mój wierszyk napisał … mama mnie go uczyła ale tylko jedną zwrotkę pamiętam
Jolinku, google na temat Twojego wierszyka niestety milczy. A może to jakaś ludowa przyśpiewka?
Ale sobie przypomniałem (patrząc w okno), że zięby też w zasadzie na zime odlatują. Więc ta PAK-a to jakiś zimowy zuch. Chyba że w miastach zostają, bo tam trochę cieplej.
Dora: zagłębiłem się w ten wierszyk o gilu i sroce dobrych kilka razy i za nic nie mogę złapać, o co tam chodzi
to jakaś awangarda chyba…
Happy: to ja sobie chyba też takiego ulepię, bo co prawda biało u mnie, ale śniegu cienko i żadna większa kulka nie wyjdzie
Wszystkim życzę Dobrego, Spokojnego i Szczęśliwego 2008 r.
szczęśliwego 2008! więcej km autostrad a mniej PRu!
[…] Jednak póki co mogą nas jeszcze odwiedzić gile… […]