Z zabaw i gier dziecięcych

Lato za rogiem, wakacje tuż tuż, a jakby tego było mało, to jeszcze ciepło. Co niektórzy robią plany na najbliższe tygodnie albo miesiące, na beztroską kanikułę, szaleństwo, śpiew i taniec, jak mawia Kłapouchy… I właśnie w związku z powyższym odwiedziła mnie ostatnio Młodzież - w interesach przyszła, z zapytaniem, czy nie pamiętam przypadkiem, jak to jest w tej piosence Stachury, w której nie rozdziobią nas kruki, to na pewno, ale poza tym to jeszcze wrony czy może gawrony… Bo im potrzebne do śpiewania, a nie wiedzą, i jedno to, a drugie tamto. Miałem nasamprzód pogonić, potem odsłać do Internetu, ale w końcu postanowiłem zajrzeć do książki, co mi tam. Tylko że książki akurat pod ręką nie było - co i nie dziwota, gdyż z braku miejsca trzymam na podorędziu tylko to, do czego zaglądam trochę częściej. Ale pomyślałem i w końcu przypomniałem sobie. I po Legendarnych i tragicznych Jana Marxa powędrowałem na stryszek.

A gdy już zostałem z książką sam na sam (okazało się, że jednak wrony - co od początku podejrzewałem, ale do książki zajrzeć nigdy nie zaszkodzi), przewertowałem ją z grubsza, poczytując tu i ówdzie. Stachura, Ratoń, Poświatowska, Bursa, Grochowiak, Wojaczek. Czyli tzw. poeci przeklęci - nie lubię tego określenia, bo uzurpatorskie jakieś. Za Stachurą nigdy specjalnie nie przepadałem, piosenki i owszem, można posłuchać, ale poezja to taka sobie, cokolwiek upozowana, jak dla mnie nazbyt sentymentalna. Marx zresztą też z niedoszłym wieszczem obchodzi sie bez ogródek.

Zawsze natomiast intrygowała mnie poezja Andrzeja Bursy. A patrząc na daty pod wierszami skonstatowałem, że w tym roku mija pięćdziesiąt lat od śmierci poety - zmarł w wieku dwudziestu pięciu lat z powodu wrodzonej wady serca. Więc to trochę taki wpis okolicznościowy, bo jak znam życie, to w listopadzie zapomnę.

Te wiersze, ostre i dosadne, demaskatorskie, bez ogródek mierzące się z rzeczywistością, przyprawione są niemal zawsze dozą humoru: najczęściej czarnego, nierzadko perwersyjnego. Chociaż Bursa potrafił być także liryczny, baudelaire’owski. Wolę jednak ten wiersz biały, suchy i oszczędny, rysowany ostrą kreską. Moja przygoda z Bursą zaczęła sie od tego:

Sylogizm prostacki

Za darmo nie dostaniesz nic ładnego
zachód słońca jest za darmo
a więc nie jest piękny
ale żeby rzygać w klozecie lokalu prima sorta
trzeba zapłacić za wódkę
ergo
klozet w tancbudzie jest piękny
a zachód słońca nie

a ja wam powiem że bujda

widziałem zachód słońca
i wychodek w nocnym lokalu

nie znajduję specjalnej różnicy.

A potem był ten…
***

Przecież znasz wszystkie moje chwyty
życie moje
wiesz kiedy będę drapał krzyczał i rzucał się
znasz upór moich zmagań
i drętwe pozbawione smaku i czucia wyczerpanie
wtedy zatruwasz mój sen majakami
aby uniemożliwić mi jakikolwiek azyl
znam twoje słodycze
które przyjmuję ze skwapliwą wdzięcznością
i po których szarpią mnie torsje
przywykłem do twoich okrucieństwa
nauczyłem się śmiać z własnego trupa
(znasz dobrze ten mój ostatni chwyt)
znudziliśmy się sobie życie moje
mój wrogu

Cóż kiedy wkręciłeś iskry bólu w moje szczęki
aby utrudnić mi ziewanie

Zmieniają się systemy polityczne i społeczne, powstają nowe technologie, wysiadujemy godzinami przed komputerem - a podstawowe ludzkie potrzeby, odruchy, błahostki i śmieszności wciąż pozostają te same. Polityków również mamy jakby sprzed pięćdziesięciu lat:

Zażalenie

Panie ministrze sprawiedliwości…
pan mnie obraża.
Nie znam pana, ale widziałem pańską fotografię w gazecie
i czuję się głęboko obrażony,
na nieszczęście nie tylko przez pana,
większość instytucji państwowych i społecznych
jest dla mnie afrontem,
prawie wszyscy obywatele naszego państwa
są obelgami skierowanymi bezpośrednio we mnie.
Doprawdy, nieraz zapytuję się, komu zależało na zbudowaniu tak
ogromnej machiny
z architekturą, wojskiem, prawem i przestępczością,
żeby mnie,
osobiście m n i e nękać.
Nawet na rogu ulicy zainstalowano ślepca, żeby mnie doprowadzał do
szału.
A jakbyście tak np. przysłali mi paczkę z listem :
Panie Bursa jest pan niegłupim i niebrzydkim chłopcem.
Ofiarujemy panu tę oto parę butów nr 42.
Podpisano :
Ludzkość
Rząd
wzgl. Rada Świata.
Ale nie,
na to wam szkoda pieniędzy.
Ale na tworzenie całych ideologii i apostołów,
z których każdy musi mieć conajmniej 20 par butów(w tym kozłowe z
cholewkami),
po to, żeby m n i e robic na złość,
na to jest grosz.
Panie ministrze!
Do pana nie mam ostatecznie pretensji.Jest pan jedną
gorzka pigułką wrzuconą mi ukradkiem(wasze dowcipy)
do porannej kawy.Strawię i pana.
Ale prawo, co prawo na to?

***

Jaki miły i mądry facet
naprawdę mądry
nie z tych przemądrzałych
obieżyświat
co to z niejednego pieca chleb jadł
wyrozumiały i uprzejmy
cała anatomia jego twarzy
zdradzała lekki wysiłek
ust:
by mądrzej i grzeczniej do mnie mówić
oczu:
by uważniej i uprzejmiej mnie słuchać

Taaak…
naprawdę nie mogłem nie napluć mu w mordę

Dziś Bursa miałby siedemdziesiąt pięć lat. Starszy, poważny pan z dorobkiem, pewnie nawet jakoś zasłużony, poeta, na którego patrzymy i którego twórczość percepujemy z bieżącej perspektywy. I cały efekt diabli biorą. A Bursa - przynajmniej w moim odczuciu - jest wciąż tym dwudziestokilkulatkiem, wciąż moim rówieśnikiem, bo właśnie mając lat naście i dwadzieścia tę poezję odkrywałem. Czas znowu się zatrzymał.

Z zabaw i gier dziecięcych

Gdy ci się wszystko znudzi
spraw sobie aniołka i staruszka
gra się tak:
podstawisz staruszkowi nogę że wyrżnie mordą o bruk
aniołek spuszcza główkę
dasz staruszkowi 5 groszy
aniołek podnosi główkę
stłuczesz staruszkowi kamieniem okulary
aniołek spuszcza główkę
ustąpisz staruszkowi miejsca w tramwaju
aniołek podnosi główkę
wylejesz staruszkowi na głowę nocnik
aniołek spuszcza główkę
powiesz staruszkowi „szczęść Boże”
aniołek podnosi główkę
i tak dalej
potem idź spać
przyśni ci się aniołek albo diabełek
jak aniołek wygrałeś
jak diabełek przegrałeś
jak ci się nic nie przyśni
r e m i s

29 Responses to “Z zabaw i gier dziecięcych”

  • komerski :: 20-06-2007 :: 13 : 21

    Stachura - 3/10 - poeta dla licealistek w długich swetrach i z tłustymi włoskami
    Bursa - 7/10 - bardzo dobry poeta
    Wojaczek - 10/10 - zaraz po Mickiewiczu i Różewiczu
    Grochowiak - jeszcze nie wiem… myślę
    Poświatowska - nie rozumiem kobiecej poezji
    Ratoń - minęliśmy się jakoś… poczytam

  • pmk :: 20-06-2007 :: 15 : 02

    Kurcze, jestem jednak klasycystą w dziedzinie poezji. Tej współczesnej jakoś nie trawię. Widać nie każdemu jest dane.

  • Hoko :: 21-06-2007 :: 11 : 13

    Komerski: no to mnie zastrzeliłeś tym Wojaczkiem. Ja bym mu nie dał więcej niż Stachurze, a już z Bursą to w ogóle nie ma porównania. Gdybym miał obrazowo i krótko wyrazić moje zdanie o tej poezji, to powiedziałbym tak: sekcja zwłok robiona na trupie, który już swoje odleżał ;) Miałem krótki okres w młodości, kiedy zdawało mi się, że jest w tych wierszach coś więcej, ale to minęło. Chyba bezpowrotnie.

    pmk: a kogo masz za klasyka: Mickiewicz, Tuwim, Miłosz, Różewicz?

  • pmk :: 21-06-2007 :: 12 : 00

    Tuwim, Herbert, Staff. Dla mnie to poezja :)
    Najbliżej współczesności (choć nie czasowo) jest dla mnie Emily Dickinson.

  • Hoko :: 21-06-2007 :: 14 : 52

    Od Herberta do tych “innych” to już całkiem niedaleko :) A o pewnym wersie ze Staffa dam chyba niedługo osobny wpis.

    Komerski: hi hi, nie doczytałem tej linijki z Wojaczkiem do końca uważnie, a teraz widzę to zestawienie z wieszczami i coś mi się zdaje że te 10/10 to był żart…

  • komerski :: 21-06-2007 :: 18 : 53

    No nie Hoko - ja naprawdę uważam, że facet jest na trzecim miejscu w konkurencji “poezja polska”. Nie chcę zaczynać dyskusji na temat “kto lepszy” , bo to zwłaszcza w przypadku poezji bez sensu - ale Wojaczek trafia mnie jak z kałasznikowa (Kałasznikowa ???)

  • dru' :: 22-06-2007 :: 08 : 28

    Ja to chyba jestem zupełnie niepoetycki. Może to jakieś zaburzenie genetyczne. Szymborską się jedynie zaczytywałem. No i bardzo rzadko lubię sobie poczytać wczesną Osiecką. Dla poezji jestem chyba stracony.
    Jak widzę wiersz to najchętniej zajmuję się drobiazgową analizą jego struktury. :)

  • Hoko :: 22-06-2007 :: 09 : 30

    Komerski: nie wierzę :D

    Dru: a z poetów zagramanicznych?

  • komerski :: 22-06-2007 :: 10 : 17

    Serio, serio! a żeby nie zaśmiecać ci SQLa dwoma słówkami to odpowiem na ankietę dla Dru. Baudelaire, Rimbaud, Verlaine, Celan, Rilke, Eliot, Szekspir, Villon, Keats, Byron, Mallarme, Goethe, Hoelderlin, Schiller, Błok, Majakowski, Achmatowa…

  • Hoko :: 22-06-2007 :: 11 : 03

    O kurcze, to nie wiedziałem, że taki rozpoetyzowany jesteś :) Ale chyba zapomniałeś o Traklu ;)

    Nie no, ja z tego towarzystwa to tak naprawdę lubię Rilkego i Baudelaire’a. I Szekspira. A za Byronem to nawet ewidentnie nie przepadam… A Blake?

  • pmk :: 22-06-2007 :: 12 : 13

    Oooooch! Blake’a ja za to uwielbiam!
    Lubię sposób w jaki sprawia, że moje szare komórki intensywniej działają :)

  • komerski :: 22-06-2007 :: 17 : 43

    Pamiętajcie tylko, że ja wymieniłem tych, których lubiłem w swoich różnych okresach. Niestety nie jestem taki fajny, żeby wszystkich naraz i po dziś dzień. Blake’a też - jak pewnie wielu ludzi poznałem go w czasach słuchania The Doors… :) A Trakl… taki “dla bab i płaczliwy” mi się wydawał, ale może za mało czytałem. Aaa jest jeszcze Kawafis! I taki pan Turek Nazim Hikmet… też lubię

  • dru' :: 22-06-2007 :: 19 : 44

    Hmm… Co mam napisać odnośnie poetów zagranicznych?
    Właśnie nadrabiam zaległości.
    Nie wiem czemu ale chyba nie mam potrzeby sięgania po poezję, choć bez wątpienia jest piękna.

    BTW ten Baudelaire! Co wy czytacie?
    “Chwała Tobie, Szatanie, cześć na wysokościach
    Nieba, gdzie królowałeś, chwała w głębokościach
    Piekła, gdzie zwyciężony, trwasz w dumnym milczeniu!”
    Przecież za to teraz wsadzają do więzienia.
    A po tym komentarzu zamkną ci stronę na serwerze.
    :D

  • Torlin :: 22-06-2007 :: 21 : 52

    Przyznam Ci się szczerze, że bardzo mało czytam poezji. Jestem jak inżynier Mamoń, lubię wiersze, które już znam. I przede wszystkim dotyczy to okresu międzywojnia. Pzdr.

  • Torlin :: 22-06-2007 :: 21 : 59

    Chociaż muszę przyznać, że jestem wielbicielem również wierszy i innych zjawisk poetyckich z innych okresów: “Kwiaty Polskie” Tuwima, Teatrzyk Zielona Gęś Gałczyńskiego. Czy np. moje ukochane “Wesele” można uznać za utwór poetycki?

  • Hoko :: 23-06-2007 :: 10 : 36

    Wesele pewnie można, tak samo jak sztuki Szekspira. Tuwima też lubię, a jeśli o “Kwiaty…” idzie, to taką samą rytmikę ma “Traktat moralny” Miłosza - i ten wolę.

    Blake jest jak dla mnie trochę za bardzo rozgorączkowany, ale czyta sie to całkiem fajnie, bo jest trochę “inny”. I wciągający.

    Dru, jakby poszukać, to by i znalazł znacznie ciekawsze fragmenty niz ten, który przytoczyłeś, nie tylko u Baudelaire’a zresztą. Ale przeczytaj sobie “Podróż” - za ten wiersz moge oddać połowę poetów wymienionych przez Komerskiego. :)

  • au. :: 23-06-2007 :: 17 : 45

    Od dwóch dni krążę między co poniektórymi blogami (kazano mi się zaznajomić, bo przeważnie żadnych blogów nie czytam).
    Każdy tak jakby “podlinkowany”- “uznajomiony”.
    Gramoląc się na wpisy (swoje ważę;)) - konstatuję cukając - No no! (czyt. nieźle, nieźle). Dziś pierwszy raz skupiłam się na “komentarzach” - podobała mi się ta licytacja:)
    Rozbawiliście mnie chłopcy :)

  • pmk :: 24-06-2007 :: 10 : 29

    O! wczoraj czytając mojej Lepszej Połowie wybrane fragmenty z “Ocalonego w Tłumaczeniu” Barańczaka przypomniałem sobie, a może bardziej zdałem sobie sprawę, że przepadam wręcz za poezją Roberta Frosta.

  • Hoko :: 24-06-2007 :: 10 : 44

    au:
    skoro Ci “kazano zaznajomić się”, to możeś Ty taki czytelnik komercyjny, wynajęty specjalnie, ażeby dyskusję wprowadzać na odpowiednie tory, reklamując przy tym to i owo - na witrynie Polityki był o tym artykuł… hę? przyznawaj się bez bicia… ;)
    A poza tym to nie jest żadna licytacja, lecz komparatystyka… Jak się dwóch zejdzie, to zara robią komparatystykę, nie wiedziałaś o tym?

  • au. :: 24-06-2007 :: 15 : 26

    Ja nie jestem komercyjny czytelnik, ja sobie wypraszam! (lubię udawane bulwersacje, szczególnie w kobiecym wydaniu)
    Kazano mię, to się posłuchałam- ale co by byla jasność- kazano mię w ogóle “wejść” na pole blogowe i co ? no i masz, wdepnęłam!- mam szczęście ;).
    A propo’ s rzekomego czytelnictwa komercyjnego - to byłoby nawet miłe, gdyby mi za to płacono, mogłabym nawet być moderatorem. To chyba trzeba do tzw. “szaptanych” fuch zaliczyć. Ale nie chce zabierać niczego babuszkom z Suwalszczyzny.

    Ps. z nożami ze stali nierdzewnej na pewno “nie wyjadę”:)
    Ps2. Ładna ta wasza klika. Ma swój koloryt lokalny.
    Bójcie się, jesteście w RSSach :P

    /a o czytelniku komercyjnym to chętnie pewnie wypowiedziałby się A. Kijowski

  • au. :: 24-06-2007 :: 15 : 27

    Tiah, gdzie dwóch (czy tam trzech) się zbierze w imię Jego…;)

  • Hoko :: 24-06-2007 :: 18 : 42

    He he, znaczy że nie komparatystyka, tylko misterium? :) A niech będzie.

    Pewnie, że byłoby miło, jakby płacono. Człowiek po nocach przez te blogi nie śpi :D a wszystko w imię wyższych wartości… a i prąd kosztuje… oj doloż nasza dolo…

    Co to za jeden ten Kijowski? Bo znam malarza (kiedyś może wrzucę jakiś jego widoczek… trochę przesłodzone) i tego drugiego dwojga imion A. T…

  • dru' :: 24-06-2007 :: 19 : 48

    Taa… Tak generalnie to ta grupa ma w sobie coś z sekty. Ja osobiście byłbym bardzo ostrożny wdając się tutaj w rozmowę.

  • pmk :: 24-06-2007 :: 20 : 24

    No przecież sektę mieliśmy już zakładać :)

  • Hoko :: 24-06-2007 :: 20 : 32

    Ja tam nic nie wiem… ja jestem abstynent…

  • au. :: 24-06-2007 :: 20 : 35

    Możecie być nawet Hokopokowiańczykami, wszystko mi jedno. Będę czytać (zabrzmiało jak deklaracja programowa). Nie mam pojęcia jakie było drugie imię Pana Andrzeja K. /chodzi mi o krytyka/ Oraz hm- ktoś tu słucha Bukartyka? :P

    (Btw. wpisywanie tych sum - to dobry myk dla nietrzeźwych czytaczy;))

  • Hoko :: 24-06-2007 :: 21 : 14

    Hokopokowiańczyk!! Świetne! Tylko ciężkie do wymówienia :)
    Po Bukartyka musiałem niestety zajrzeć do googla :) Ale mam jakąś kasetę Olka Grotowskiego, a to chyba to samo… nie wiem zresztą… pisze, że Bukartyk występował w kabarecie Pod egidą, więc może być prorządowy…

    Krytyk K. to będzie chyba A. T.

    Jak kto niewyspany, to też może z tymi cyferkami mieć problem :) . Ale nitrzeźwi rzeczywiście nie przejdą - i stąd wysoki poziom konwersacji :D

  • komerski :: 24-06-2007 :: 21 : 28

    Człowiek spędza leniwą niedzielę a tu pod wieczór okazuje się, że komparatystyka, misteria i “konwersańce” trwają! A co do tej nietrzeźwości i cyferkach to nie bądźcie tacy pewni! ;)

  • komerski :: 24-06-2007 :: 21 : 28

    i cyferek! - rzecz jasna :)

*
Dodaj komentarz

* * *

obrazy
Komentowane
foma: Skrzela
Dora: Skrzela
foma: Skrzela
hortensja: Skrzela
zeen: Skrzela
Hoko: Skrzela
Dora: Skrzela
dru': Skrzela

* * *

.