Żaba
Bynajmniej nie wszystkim obecna pogoda nie w smak: żaby ją sobie chwalą; co prawda - powiadają - mogłoby być deczko cieplej, ale i tak nie ma co narzekać, lepsze to niż spieczona ziemia i wysuszone stawy. Błotko jest OK.
Idąc śladem Torlina, z obrazu robię zagadkę: ki czort? Zagadka pro forma, bo jeśli ktoś wcześniej tego nie widział (lub innych dzieł malarza, gdyż klimaty ma wszędzie podobne), to sam z siebie nie zgadnie, nie ma mowy. Przy dużej dozie samozaparcia i szczypcie intuicji można poszukać w Google, ale za rezultaty nie ręczę. Co nie zmienia faktu, że obraz jest boski...

Rozmaitych malunków na tym blogu pokazałem już nieco, lecz chyba o żadnym nie odważyłbym się powiedzieć: mój ulubiony. Owszem: intrygujący. Jednak to nie to samo. Płaz powyżej też jest intrygujący - jeszcze jak! I satysfakcję z obdukcji tego arcydzieła mam pewnie nie mniejszą niż po jakim mistrzu znanym i sławnym. Satysfakcję niekoniecznie estetyczną, ale intelektualno-poznawczą na pewno. Choć daleko mi do ekstatycznego stwierdzenia, że obraz jest "cudowny".
A nie jest?


- wie doskonale co to dystans, autoironia, lekki pure-nonsens i pokrewne.










