Żaba
Bynajmniej nie wszystkim obecna pogoda nie w smak: żaby ją sobie chwalą; co prawda - powiadają - mogłoby być deczko cieplej, ale i tak nie ma co narzekać, lepsze to niż spieczona ziemia i wysuszone stawy. Błotko jest OK.
Idąc śladem Torlina, z obrazu robię zagadkę: ki czort? Zagadka pro forma, bo jeśli ktoś wcześniej tego nie widział (lub innych dzieł malarza, gdyż klimaty ma wszędzie podobne), to sam z siebie nie zgadnie, nie ma mowy. Przy dużej dozie samozaparcia i szczypcie intuicji można poszukać w Google, ale za rezultaty nie ręczę. Co nie zmienia faktu, że obraz jest boski…

Czy jeden z moich ulubionych? A w życiu! No, może troszkę… Tylko co to znaczy? Ile ulubionych (ukochanych, najukochańszych) obrazów można mieć? Sądząc po dotychczasowych zagadkach Torlina - dużo, pewnie najmniej kilkadziesiąt, a może kilkaset. Ale czy kilkadziesiąt obrazów (książek, płyt, etc.) to są jeszcze “ulubione” obrazy? Dwa, pięć - owszem; potem granca się rozmywa, wartościowanie podlega swoistej homogenizacji.
Rozmaitych malunków na tym blogu pokazałem już nieco, lecz chyba o żadnym nie odważyłbym się powiedzieć: mój ulubiony. Owszem: intrygujący. Jednak to nie to samo. Płaz powyżej też jest intrygujący - jeszcze jak! I satysfakcję z obdukcji tego arcydzieła mam pewnie nie mniejszą niż po jakim mistrzu znanym i sławnym. Satysfakcję niekoniecznie estetyczną, ale intelektualno-poznawczą na pewno. Choć daleko mi do ekstatycznego stwierdzenia, że obraz jest “cudowny”.
A nie jest?

Hoko!
Pytam się Ciebie najdelikatniej jak można, czy Ty się mnie nie czepiasz? Dla mnie istnieje kilkaset moich ulubionych piosenek, obrazów, miast lub miejsc, ludzi interesujących. To co? Z muzyki poważnej wytnę po jednym utworze Ravela, Mozarta, Schuberta, Czajkowskiego i Gershwina? I koniec? Z piosenek jedynie Niemen, Bitelsi, EL&P, Skaldowie i Demarczyk? I koniec? A z miejsc do zobaczenia? Wiedeń, Paryż, Wenecja, Kraków i Madryt? Reszta nie ma prawa mi się podobać?
A tej żaby w życiu nie widziałem. Sorry!
Czepiam się!
Czy byłbyś w stanie wymienić z pamięci swoje ulubione obrazy (piosenki itd)? I o to właśnie chodzi - co to znaczy “ulubiony”? Można powiedzieć, że się lubi tysiąc piosenek, ale jak ktoś mówi, że ma tysiąc ULUBIONYCH piosenek, to moim zdaniem nadużywa tego określenia, bo “ulubiony” to w jakiś sposób szczególny i unikalny.
One nie są unikalne, bo ja nie mam zamiaru ich unikać
One nie są unikalne, tylko unikatowe
Faktycznie ciężko idzie znaleźć tą żabę. Zwłaszcza gdy ktoś się na historii malarstwa zna słabo. Ech…
Technika wskazuje na Niderlandy…
‘One nie są unikalne, tylko unikatowe
‘ (Dora 12:40)
Widzę, że mój zasiew staroświecczyzny wydaje plon stokrotny…
To jest obraz-widmo. Po pocałowaniu ropucha, zmienia się on w: http://lutynia.info/images/articles/katarzyna.jpg
(:
A capella!
Nie gniewaj się, ale Twój komentarz przypomina mi przypowieść o żabie i koniu.
Torlinie,
- wie doskonale co to dystans, autoironia, lekki pure-nonsens i pokrewne.
nie gniewaj się, ale właśnie dlatego odniosłam się do wypowiedzi Pani Kierowniczki (Dory), bo - podobnie, jak ja
Ty natomiast, przy wszystkich licznych zaletach umysłu i charakteru, jesteś (w swym wirtualnym wcieleniu) w/w jakości pozbawiony
…Ale niech żywi nie tracą nadziei

A co do ewentualnego, maleńkiego prawa do podkładania mej stópki do podkucia - wpis ‘Unikatowe’ w moim blogu (7 marca 2008), którego Torlin naturalnie nie czytał… bo jakim cudem?

ale “żaba” ……
Odpowiadam Ci Basiu na serio. To nie ja zacząłem, tylko Ty. To Ty napisałaś paskudny tekst w swoim blogu na mój temat. W odpowiedzi zadałem Ci 6 pytań z prośbą o odpowiedź i napisałem, że jak nie odpowiesz, przestanę Cię odwiedzać. Nie odpowiedziałaś na żadne, w związku z tym nie mogłem przeczytać Twojego użycia słowa “unikatowe”.
Patrząc na tamtą dyskusję Twoje słowa, że wiesz, co to “dystans, autoironia, lekki pure-nonsens i pokrewne” wydają się lekko pure-nonsensowne.
Mag, ja nie widzę prawie żadnej różnicy.
No i będą mi się tu teraz kłócić o unikaty…
Bo tak: jeśli docenić i wypunktować unikatową pozycję Torlina w dorobku myśli światowej (nowoczesność, trafność analiz i syntez, szerokość spojrzenia, spójność, metodologia badawcza, warsztat literacki, emocjonalność podejścia) - to źle i krzywdzicielka straszliwa.
A nie docenić… jeszcze gorzej (dla tych unikatów, rzecz jasna)
P.S. Przy święcie jam jak baranek… Ale…
Kłóco sie, kłóco, a co to za strasna zaba, to nikt nie wie
Jej.
To co z tą holenderską ropuchą?
Odnoszę wrażenie, że widziałem już to gdzieś i że to jest fragment obrazu. Oczywiście nie mam pojęcia czyj to obraz i liczę jak inni, że Gospodarz nam to zdradzi.
Ale może być i tak, że wrażenia moje wywołane zostały lekturą stron http://www…
To jest fragment, i faktycznie, że to z Niderlandów - po czym to się poznaje?
No dobra, nie będę Was trzymał w napięciu… Malarz nazywa się Otto Marseus van Schrieck, a obraz w całej krasie (jak i kilka innych, równie urzekających…) możecie sobie zobaczyć tutaj:
http://www.wga.hu/frames-e.html?/html/s/schrieck/index.html
No trochę się tych Niderlandczyków w naturze widziało…
O tym akurat nie słyszałam wcześniej, ale już mówię, o co chodzi. To jest i u Bruegla, i u Boscha i innych - wyrazisty cieniutki jasny kontur, dzięki czemu obiekt jakby wychodził z płótna.
Niedawno w Monachium nie mogłam odejść od jednego z moich ulubionych Boschów, gdzie to szczególnie zwraca uwagę:
http://www.kunstkopie.de/a/bosch-hieronymus/fragment-einer-darstellun.html
Niestety, szukałam w necie większej reprodukcji, ale wszystko jest wielkości znaczka pocztowego ;:-( Ale na innych Boschach też to jest.
Miało być

Inna żaba tego pana:
http://de.wikipedia.org/wiki/Bild:Otto_Marseus_van_Schrieck_001.jpg
No, tę też widziałem, ale to zbyt makabryczne, żeby publicznie pokazywać - zwłaszcza że tam na listku na górze jeszcze inny dramat się rozgrywa…
Powstała nawet praca o motylkach u van Schriecka:
http://www.springerlink.com/content/w51t1366219521m1/
Nie znam człowieka.
Same bardzo strasne zaby:
http://images.google.pl/images?q=frog+art&hl=pl&lr=&pwst=1&um=1&ie=UTF-8&sa=X&oi=images&ct=title
A jakie tam straszne, w porównaniu z tymi Schriecka to są milusie żabcie
Jedna nawet ryby łowi
http://ecx.images-amazon.com/images/I/51VKGBCM8PL._SS500_.jpg
O ta to jest trochę straszna
http://pisa.ucsd.edu/cse125/2006/cse125g4/images/art_frog.jpg
Chodziło mi o estetykę, a nie o wymowę…
A to jest najwidoczniej nawiązanie do Schriecka (tego z Wiki):
http://allaboutfrogs.org/gallery/visitorart/more/use3.gif
A Francuzi podobno bardzo lubią żabki.

Mi się podoba ta:
http://tiny.pl/nv18
W tym obrazie na pewno kryje się jakiś głębszy sens.
No, w takiej żabie to musi być ukryty jakiś sens
Hortensjo, ja też lubię żabki…
Żaba piękna, choć o tym Niderlandczyku w życiu nie słyszałem.
A żaba od Dru to metafora rasy ludzkiej, która jak ta ropucha rozsiadła się na Matce Ziemi i zatruwa jej wody, ziemię i powietrze…:)
Hoko,
A jakie żabki lubisz? Smażone, gotowane czy au naturel?

My som żabki, my som żabki
My nie mamy nic takiego,
Ino szłapki, ino szłapki
skrzydełka żadnego…
Oczywiście, że chwalą! Mogą sobie wylegiwać na brzegu bezpieczne od butów spacerowiczów
(Niestety, książąt od całowania też nie ma, ale też skąd przekonanie, że żaby tego pragną?)