Ulissesowa zagadka
Bardzo prosta. Który z poniższych fragmentów nie jest cytatem z Ulissesa? Tylko proszę zgadywać uczciwie i z pamięci, a nie przy pomocy Google…
*
Wydobył ze swego skarbca jedno zdanie i wygłosił je szeptem: -O nakrapianych, z morza rodem, chmurach dzień.
Zdanie to i dzień, i widok zlewają się w harmonijny akord. Słowa. Czyżby za sprawą zawartych w nich barw? Oto barwy te żarzą się i bledną, odcień idzie za odcieniem: złoto wschodzącego słońca, ciemna czerwień i zieleń jabłoniowych sadów, lazur fal morskich, szarobrzeżne runo obłoków. Nie, nie barwy są powodem: powodem jest przedziwna równowaga rytmu. Czyż woli zatem rytmiczne wznoszenie się i opadanie słów, aniżeli ich pojęciowe i barwne skojarzenia? Czy też może, dlatego, że ma równie słaby wzrok jak nieśmiałą duszę, mniejsze zadowolenie odczuwa przy oglądaniu promiennego, dotykalnego świata przez pryzmat wielobarwnego, pięknie zdobionego języka, niż przy pogrążaniu się myślą w wewnętrznym świecie osobistych wzruszeń, skończenie odzwierciedlających się w jasnej, giętkiej rytmicznej prozie?
*
Nadaremnie! Widmo jego ściga mnie! Nadzieja jedyna to kokaina… Ach! Ruina! Czarna pantera! Z okrzykiem zniknął nagle, a płyta wślizgnęła się na miejsce. W chwilę później głowa jego ukazała się w przeciwległych drzwiach i powiedziała: Spotkajcie się ze mną na dworcu Westland Row dziesięć po jedenastej. Zniknął! Łzy rzuciły się z oczu rozpustnego zgromadzenia.
*
Tysiące miejsc gdzie rozrywka i wieczory w towarzystwo piękne panny co sprzedają rękawiczki i inne rzeczy może jej serce browar doskonały modny zakład bardzo ekscentryczny gdzie duża kokot przepiękne ubrane jak księżniczka tańczą kankan i spacerują figlują po parysku specjalność extra zwariowane dla kawalerów zagranicznych tak samo jeżeli mówić zła po angielsku to oprócz tego jak sprytna w sprawach miłosna rozkosz i zmysłowe pożądanie. Panowie wyjątkowo wybredny w sprawy przyjemności odwiedzają niebo i piekło przedstawienie z gromnicami a łzy są srebrne i to bywa w każdą noc. Zupełnie szokująca okropna drwiny ze spraw religijny widziane w całym wszechświat. Wszystkie szykowna pani co przychodzą są pełna skromność potem rozbierają się i piszczy głośno.
*
Mam na myśli, oczywiście, pospieszył tamten z wyjaśnieniem, pracę w najszerszym tego słowa znaczeniu. Także prace literackie, nie tylko dla rozgłosu, który dają. Pisanie do gazet, które jest w naszych czasach najszybszym przewodem. To także praca. Ważna praca. Podsumowując tę niewielką ilość wiadomości, którą mam o panu, podsumowując wszystkie pieniądze, które wydano na pańskie wykształcenie, jest pan uprawniony do powetowania tego sobie i naznaczenia swej ceny. Ma pan zupełnie takie samo prawo, by żyć ze swego pióra, rozwijając swe dociekania filozoficzne, jak ma chłop.


Ja siem samowyłączam; właśnie mam Ulissesa na świeżo (maj-czerwiec-lipiec)…
Zatem - z guglem czy bez gugla - powodzenia!
He he he, no to zgaduj na świeżo…
Przydałoby się ponazywać fragmenty albo jakieś inne techniczno-porządkowe oznaczenia wprowadzić…
Z pamięci… dobre sobie.
Chyba że istnieje jakaś wspólna Hokopokowiańczykom pamięć do której można mieć dostęp.
Wbrew intuicji która podpowiada 4 stawiam na 1.
Nie mam zielonego pojęcia, ale pamiętam, że odpowiedzią na pytanie o życie, wszechświat i całą resztę jest 42. Jadę!
Nie wiem. Czy to jest prawidłowa odpowiedź? A jakie są nagrody?
No, coś słabo zgadują… czyżby tylko Dru Ulissesa przeczytał…
Torlinie, nagrodą będzie tytuł “Wybitnego Ulissesologa”
Zdobycie tak zaszczytnego tytułu nie przystoi osobie, która przeczytała tylko pół “Ulissessa” i to lata temu…
Nie wolno googlać, ale wolno zerkać na komentarze. I wychodzi mi jak i Dru’: najbardziej ullisesowski, a najmniej — czwarty. I to właśnie wskazuje na 1…
foma:
1) Barwy i rytmy morza.
2) Kokaina i dworzec, z czarną panterą w tle.
3) Piękne panny być nie zawsze gramatyczna.
4) Bluma (?) myśli o zarabianiu piórem w gazecie.
Dru’ prostuje informacje. Dru’ przeczytał 100 stron Ulissesa choć próbował więcej.
Jedyne co z Ulissesa pamiętam to podziw dla autora, bezradność i przemęczenie po chwili czytania.
dru’ jakbyś opisał moje wrażenia…
Dobra, Dru, zgadłeś
Chyba za długi ten pierwszy fragment dałem i dlatego rzucał się w oczy. Ale to też z Joyce’a - Portret artysty z czasów młodości.
Yeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeees!!!!!!!!!!!!
Złoto olimpijskie przy tym to nic.
Zaskoczony zwycięstwem i zaszczycony tytułem zobowiązuję się uroczyście do przeczytania książki w jakimś nieodległym, aczkolwiek niedającym się sprecyzować terminie.
To zainteresuj się też Portretem artysty…, są tam kwestie teologiczne, które powinny Cię zainteresować