Gdzieś w połowie niewiadomego drzewa niewidzialny ptak, siląc się skrócić dzień, zgłębiał przeciągłą nutą otaczającą samotność; ale otrzymywał od niej odpowiedź tak jednomyślną, odzew tak nabrzmiały ciszą i bezruchem, iż można by rzec, że zatrzymał na zawsze chwilę, której bieg chciał przyspieszyć. -
Czytaj całość »
Takie, siakie i owakie, na przeczekanie tego incydentu zimowego, który nam się ewidentnie kroi.
Lecz już za parę dni, za dni parę… -
Czytaj całość »
Im bardziej pada śnieg
Bim-bom,
Im bardziej prószy śnieg
Bim-bom,
Tym bardziej sypie śnieg
Bim-bom,
Jak biały śnieg z poduszki.
I nie wie zwierz ni człek
Bim-bom,
Choć żyłby cały wiek
Bim-bom,
Kiedy tak pada śnieg
Bim-bom,
Jak marzną mi paluszki.
K. Puchatek -
Czytaj całość »
Obudził mnie łoskot na parapecie. A kiedy podniosłem głowę, ujrzałem za szybą dwa wróble: napuszone, nastroszone i w bojowym nastroju. Trwały tak chwilę, grożąc spojrzeniami - i pewnie znowu skoczyłyby sobie do gardeł, gdyby nie ruch mój zbyt nagły. Ten po lewej - kawał draba z gębą młodego Rambo - zauważył to moje poruszenie się kątem oka. I sekundę potem był już w powietrzu i zmykał, jakby go kto gonił. Gagatek jeden. Drugi pofrunął za nim - biorąc pewnie to pierzchnięcie przeciwnika za dobrą wróżbę, bo z gardziołka wyrwał mu się bojowy świergot. -
Czytaj całość »
Wyjrzawszy rankiem przez okno zobaczyłem dzięcioła zajadającego w najlepsze skórkę słoniny wywieszoną dla sikorek. Dwie bogatki przypatrywały się temu procederowi z dala, nastroszone i skonfundowane. Przyleciała trzecia, usiadła trochę bliżej, skoczyła z gałęzi na gałąź, zbliżając się do tamtego obżartucha. Ale więcej odwagi nie miała, więc potem już tylko, szczebiocąc od czasu do czasu, gapiła się na owo monstrum, wielkie, dziobate, a na dodatek wystrojone w dziwną czerwoną czapeczkę i tak samo jaskrawe i groteskowe podogonie. -
Czytaj całość »