Adio pomidory…

Co tu dużo pisać… szczęśliwy, kto ma własną szklarnię… -

Czytaj całość »

Snopowiązałka

Bizony poszły w ruch… Nie, bynajmniej nie będzie to ciąg dalszy filmu Dawno temu na Dzikim Zachodzie ani nawet jakikolwiek inny western. I nie tylko dlatego, że akcja niniejszego wpisu będzie się rozgrywać na wschodnich rubieżach Zjednoczonej Europy (wszak owe bizony mogłyby się okazać naszymi rodzimymi żubrami), ale i stąd, że to nie o te bizony chodzi. I większość Czytelników, sugerując się tytułem, już pewnie się domyśliła. Chociaż dla mnie również powieściowe ogary miały zawsze wydźwięk dwuznaczny i, nie wiedzieć czemu, w pierwszym, tym najbardziej pierwotnym i podświadomym odruchu naczelne zdanie z Popiołów przywodziło mi na myśl… ogarki. I jako wyobrażenie, pierwszą odruchową wizualizację miałem zawsze grupę ludzi, nocą na skraju lasu, ze świeczkami w rękach… Ale dość niezdrowych skojarzeń. -

Czytaj całość »

Lato

Tak to już jest, że po wiośnie następuje lato, a po wpisie wiosennym wczesniej czy później przychodzi pora na wpis letni. Pora najwyższa, mimo że ledwie przed chwilą opadła właściwa kartka z kalendarza - bo z latem, inaczej niż z wiosną, spieszyć się trzeba. Jako że czas, minąwszy półmetek roku, przyspiesza, nabiera tępa, już teraz ma z górki - i lato ledwo się zacznie, już chyli się ku końcowi, czego jednak, zwiedzeni ciepłem i słońcem, nie dostrzegamy. Gdy tylko nastanie sierpień, coś zadrży w powietrzu; a Rok schyla się po pierwsze strącone przez wiatr liście. W krzyżu mu wtedy strzyknie - i tak już zostanie, i już się nie wyprostuje, i z każdym dniem będzie się zginał bardziej i bardziej, pod ciężarem kolejnych liści, coraz krótszych dni… -

Czytaj całość »

Idziemy na Poziomki

Krótko mówiąc, pojeść to ja idę, a Wy możecie sobie pooglądać…

Trzy obrazki, a każdy inny. -

Czytaj całość »

Wiosna

Edward Cummings:

gdy zaledwie-
wiosna a świat jest błotnie-
słodki ten kulawy
sprzedawca baloników

gwiżdże daleki i malutki -

Czytaj całość »

Ptasia orkiestra

Obudził mnie łoskot na parapecie. A kiedy podniosłem głowę, ujrzałem za szybą dwa wróble: napuszone, nastroszone i w bojowym nastroju. Trwały tak chwilę, grożąc spojrzeniami - i pewnie znowu skoczyłyby sobie do gardeł, gdyby nie ruch mój zbyt nagły. Ten po lewej - kawał draba z gębą młodego Rambo - zauważył to moje poruszenie się kątem oka. I sekundę potem był już w powietrzu i zmykał, jakby go kto gonił. Gagatek jeden. Drugi pofrunął za nim - biorąc pewnie to pierzchnięcie przeciwnika za dobrą wróżbę, bo z gardziołka wyrwał mu się bojowy świergot. -

Czytaj całość »

.