Maliny
Ale nie te ze straganu i nie te z długich rzędów plantacji: te dzikie, na których kępę można trafić gdzieś przy polnej drodze lub na skraju lasu, mizerne i niepozorne; i tylko, przygrzane słońcem, dają znać o swoim istnieniu zapachem - jakże innym niż ten z plantacji. Zapach to gęsty, nasycony mnóstwem odcieni, mieniący się refleksami znaczeń. A gdy tych malin skosztować, okaże się, że smak mają tak samo inny, tak samo egzotyczny, bez cienia tej uładzonej słodkości owoców oswojonych. -
Czytaj całość »
-Co to jest?
-Czarne jagody.
-A dlaczego są czerwone?
-Bo są jeszcze zielone.
-A jak się dojrzeją?
-Będą granatowe. -
Czytaj całość »
Bynajmniej nie wszystkim obecna pogoda nie w smak: żaby ją sobie chwalą; co prawda - powiadają - mogłoby być deczko cieplej, ale i tak nie ma co narzekać, lepsze to niż spieczona ziemia i wysuszone stawy. Błotko jest OK.
Idąc śladem Torlina, z obrazu robię zagadkę: ki czort? Zagadka pro forma, bo jeśli ktoś wcześniej tego nie widział (lub innych dzieł malarza, gdyż klimaty ma wszędzie podobne), to sam z siebie nie zgadnie, nie ma mowy. Przy dużej dozie samozaparcia i szczypcie intuicji można poszukać w Google, ale za rezultaty nie ręczę. Co nie zmienia faktu, że obraz jest boski… -
Czytaj całość »
Niewiele zostało z tych stad, skrzydlatych i kolorowych rojów unoszących się ongiś nad polami, tłukących się gromadnie nad samotną kałużą albo kępą kwiecia. Tylko pojedyncze sztuki zjawiają się tu i ówdzie, z rzadka i przelotnie, samotne barwne plamki… -
Czytaj całość »
Gdzieś w połowie niewiadomego drzewa niewidzialny ptak, siląc się skrócić dzień, zgłębiał przeciągłą nutą otaczającą samotność; ale otrzymywał od niej odpowiedź tak jednomyślną, odzew tak nabrzmiały ciszą i bezruchem, iż można by rzec, że zatrzymał na zawsze chwilę, której bieg chciał przyspieszyć. -
Czytaj całość »
Wiosna wróciła. Jak dziecko ze szkoły,
co umie wiersze, jest ziemia znów młoda,
dużo, o, dużo wierszy… Za mozoły
długiej nauki - nagroda. -
Czytaj całość »