Podróż
Dziecku zapatrzonemu w mapy i ryciny
Ziemia zdaje się wielka jak jego pragnienia.
Ach, jakże w świetle lampy ten świat jest olbrzymi!
Jakże mały wydaje się w oczach wspomnienia! -
Dziecku zapatrzonemu w mapy i ryciny
Ziemia zdaje się wielka jak jego pragnienia.
Ach, jakże w świetle lampy ten świat jest olbrzymi!
Jakże mały wydaje się w oczach wspomnienia! -
Wiosna wróciła. Jak dziecko ze szkoły,
co umie wiersze, jest ziemia znów młoda,
dużo, o, dużo wierszy… Za mozoły
długiej nauki - nagroda. -
Minęło niewiele czasu, a wieść o elektrycznym wieszczu dotarła do prawdziwych, to jest – zwyczajnych poetów. Oburzeni do żywego, postanowili ignorować maszynę, znalazło się wszakże kilku na tyle ciekawych, że wybrali się chyłkiem do Elektrybałta. -
Poemat niczym obraz, powiada Horacy. Lecz pięćset lat wcześniej Simonides z Keos Plutarcha miał zauważyć: malarstwo jest niemą poezją, a poezja mówiącym obrazem. -
(Poniższe należy sobie “odtworzyć słuchowo”, przyjmując, że śpiewają trzy, cztery gospodynie domowe, ale pojedynczo, każda bierze kolejny z rzędu wers. Wszystkim, którzy takiego odtworzenia dokonać nie potrafią, pozostaje uważna i dogłębna lektura…) -
Chodzi za mną ten wiersz Achmatowej już czas jakiś, skrada się, wyskakuje znienacka, straszy i z zakamarków pamięci przywołuje minione, a częściej niebyłe, lecz przeżyte w myślach obrazy. -
Nie pytaj próżno, bo nikt się nie dowie,
Jaki nam koniec gotują bogowie.
I babilońskich nie pytaj wróżbiarzy,
Lepiej tak przyjąć wszystko, jak się zdarzy.
A czy z rozkazu Jowisza ta zima,
Co teraz wichrem wełny morskie wzdyma,
Będzie ostatnia, czy też nam przysporzy
Lat jeszcze kilka tajny wyrok boży,
Nie troszcz się o to i … klaruj swe wina.
Mknie rok za rokiem jak jedna godzina,
Wiec łap dzień każdy, a nie wierz ni trochę
W złudnej przyszłości obietnice płoche. -