Podróż

Dziecku zapatrzonemu w mapy i ryciny
Ziemia zdaje się wielka jak jego pragnienia.
Ach, jakże w świetle lampy ten świat jest olbrzymi!
Jakże mały wydaje się w oczach wspomnienia! -

Czytaj całość »

Żaba

Bynajmniej nie wszystkim obecna pogoda nie w smak: żaby ją sobie chwalą; co prawda - powiadają - mogłoby być deczko cieplej, ale i tak nie ma co narzekać, lepsze to niż spieczona ziemia i wysuszone stawy. Błotko jest OK.

Idąc śladem Torlina, z obrazu robię zagadkę: ki czort? Zagadka pro forma, bo jeśli ktoś wcześniej tego nie widział (lub innych dzieł malarza, gdyż klimaty ma wszędzie podobne), to sam z siebie nie zgadnie, nie ma mowy. Przy dużej dozie samozaparcia i szczypcie intuicji można poszukać w Google, ale za rezultaty nie ręczę. Co nie zmienia faktu, że obraz jest boski… -

Czytaj całość »

Portret

Nie wiecie czasem, kto namalował ten obraz? -

Czytaj całość »

Nieśmiertelny

Najpierw padło na Robocopa. Jednak po namyśle uznałem za mało prawdopodobne, by w XVII w. istniała tak zaawansowana robotyka. Z samym szkieletem jakiś zdolny kowal może by i sobie dał radę, jednak reszta zdaje się wymagać materiałów znacznie bardziej zaawansowanych technologicznie aniżeli te, do których dostęp mieli ówcześni rzemieślnicy. Potrzebny byłby więc wynalazca-naukowiec, jakiś proto-Frankenstein, chociaż oczywiście przyjmując taką wersję wydarzeń natrafiamy na kolejne trudności.

Ale można też postać z obrazu Fransa Snydersa uznać za Supermana albo innego Nieśmiertelnego. Przebrał się taki za kucharkę dla niepoznaki, tropiąc łotra-alchemika lub też samemu uchodząc przed jakim potężnym przeciwnikiem. -

Czytaj całość »

Ut pictura…

Poemat niczym obraz, powiada Horacy. Lecz pięćset lat wcześniej Simonides z Keos Plutarcha miał zauważyć: malarstwo jest niemą poezją, a poezja mówiącym obrazem. -

Czytaj całość »

Poranek

Znowu rzucimy okiem na wschód, lecz tym razem nie na krajobrazy, a na wnętrza i ludzi. Widoki odległe i w przestrzeni, i w czasie, z rosyjska tragikomiczne, niby codzienne, lecz codzienność to rodem z Dostojewskiego… no, może z Gogola… -

Czytaj całość »

Nasza, nie nasza…

Zima do mnie wróciła, lekka i cienka i nie wiadomo, czy na dłużej. A ja wędruję sobie ostatnimi czasy po rozmaitych rosyjskich galeriach, więc trzy zimowe krajobrazy tak przy okazji. Tytuł zaś taki a nie inny dlatego, ponieważ w tej rosyjskiej zimie (a i w innych tamtejszych widokach) znajduję jakąś nutę wspomnienia - tego, co jakby pamiętam; nutę częstokroć o wiele bardziej realną i namacalną, aniżeli w malarstwie polskim. -

Czytaj całość »

.