Jesienne koty

Dawno o kotach nie było. O jesieni również dawno nie było, nawet jeszcze dawniej niż o kotach. Jest tak jakoś, że o jesieni pisze się tylko przy jesieni, czasem wcześniej, czasem trochę później, gdy już szaruga i ziąb na dworze, ale zawsze to jest przy jesieni - kto by o jesieni pisał przy wiośnie? I jesień jest w tym nawet trochę poszkodowana, bo o lecie czy o wiośnie piszemy nieraz, gadamy nie tylko przy lecie czy przy wiośnie, ale i w zimie czasem, a i o lecie przy wiośnie, i o wiośnie przy lecie... No, ale jak już jesień przyjdzie, to przy niej ani o wiośnie, ani o zimie, ani o lecie, tylko o jesieni. To może i jest jakaś sprawiedliwość na tym świecie, co?

Czytaj więcej »

Podanie o pracę

Dawno nie objaśnialiśmy żadnego obrazu. Zaś obrazu z kotem nie objaśnialiśmy jeszcze nigdy, pora więc najwyższa, by tę zaległość nadrobić. Żeby jednak nie zostać posądzonym o stronniczość czy choćby zatrzymywanie się w pół drogi, objaśnimy dziś obraz i z kotem, i z psem...

Czytaj więcej »

Koty...

Dawno o kotach nie było...

Czytaj więcej »

Dzień Kota

Miauczy kotek: miau!
— Coś ty, kotku, miał?
— Miałem ja miseczkę mleczka,
Teraz pusta jest miseczka,
A jeszcze bym chciał.

Czytaj więcej »

O czym mruczą koty

Był to jakiś październikowy, jesienny dzień, spacerując wśród pól, spotkałem Kota Sąsiada. Grzał się na słońcu pod miedzą, wyciągnięty i rozleniwiony. Posiedzieliśmy chwilę razem, a potem Kiciu przeciągnął się, otrzepał z kurzu i ruszył w pole. Daleko jednak nie poszedł, kilka metrów, na ugór, gdzie rosła sucha i pożółkła trawa. Tam sobie przycupnął obok ziemnej norki, rzucił na mnie okiem, dając do zrozumienia, coby mu nie przeszkadzać, bo to sprawa bardzo poważna. A po pewnym czasie zaczął z cicha pomrukiwać, szło to jakoś tak:

Czytaj więcej »

Dla kotów

Trafiłem w księgarni na świetną rzecz: Feng Shui dla kotów. I bardzo mnie to odkrycie podbudowało, okazuje się bowiem, że na rynku opanowanym przez banał i tandetę trafiają się jednak pozycje wartościowe i potrzebne. I tak sobie pomyślałem, że przydałoby się więcej tego typu książek, i z marszu wykoncypowałem kilka tematów, które należałoby poruszyć i które bez wątpienia nie przeszłyby bez pozytywnego odzewu ze strony czytelników. Więc poniżej przedstawiam swoje pomysły i propozycje, jako zachętę dla wszystkich piszących. (A kto wie, być może nawet sam któryś z tych tematów opracuję szerzej, wszak w kwestiach tych orientuję się doskonale...)

Czytaj więcej »

Martwa natura z czaszką

Co takiego jest w obrazach Pietera Claesza, że niektórzy na ich widok grożą definitywnym zerwaniem znajomości? Pytanie istotne tym bardziej, że ongiś poważnie zastanawiałem się, czy by takiego obrazu z czaszką nie dać w nagłówku bloga - wszak widok taki, czerep, jakieś stare i nadgryzione zębem czasu księgi, dziwaczne instrumenta o zapomnianym już dziś przeznaczeniu, to wszystko jak raz pasowałoby do mrocznych nieraz, trupio ironicznych i podszytych egzystencjalną grozą tekstów, które co rusz przewijają się przez te strony...

Czytaj więcej »