Refleksje okołoświąteczne

Zastanawiam się, które święto ważniejsze: Bloomsday czy Dzień Kota…

Rozstrzygnąć o wyższości będzie trudno, ale można to i owo połaczyć - za sprawą kotki pana Blooma, Mrkniau. Więc niniejszym dużooo miodu i dla wszystkich miłośników Ulissesa, i dla wszystkich Kotów…

*

Skoro jesteśmy przy kotach. Bars zaoferowała się ongiś na matkę chrzestną dla kociąt - których wówczas jeszcze nie było. Ale już są. Dwa. I oba rude.

Nie, żebym miał cokolwiek przeciwko rudym kotom, bynajmniej. Wszystkie koty są nasze. Niemniej kotka też ruda, więc tym sposobem mam w domu trzy rude koty. Co ludzie powiedzą?

*

Wróćmy do Ulissesa i innych spraw bieżących. Więc w czwartek szesnastego czerwca Patk. Dignam, który padł na apopleksję, złożony został w glinie, a po wielkiej suszy… itd.

Irlandczycy nie grają na Euro, więc przynajmniej mogą świętować na luzie. A nas znowu biją. Komentarze dziennikarzy są jeszcze w miarę wyważone, ale jak posłuchać polityków, można odnieść wrażenie, że mecz z Austrią to wydarzenie na miarę trzeciego rozbioru Polski. Gdyby jeszcze zamiast Chorwacji grała w naszej grupie Rosja, zaborców mielibyśmy w komplecie.

Gwoli ścisłości dodam, że najbardziej prawdopodobną przyczyną zejścia Patk. Dignama było nadużywanie trunków.

*

Susza suszą, jednak nie u mnie. Chmurno od paru dni, dziś się wypogodziło, ale od zachodu ciągną pono kolejne nieprzyjazne fronty. Atmosferyczne. Czereśnie znowu robaczywe, truskawki ciut kwaśne, maliny będą za tydzień…

Joyce

*
Roger Cummiskey: James Joyce

49 Responses to “Refleksje okołoświąteczne”

  • Dora :: 16-06-2008 :: 09 : 16

    Mrkniau! (mrkgnao :oko: )
    Tylko przecież Dzień Kota już był w lutym :shock:
    A rude koty uwielbiamy :mru:

  • Teloch :: 16-06-2008 :: 10 : 26

    Mój zarost na brodzie jest miedziany - nie wiem dlaczego, jakieś zawirowanie genetyczne czy co? Niemniej jednak mało mnie to obchodzi - w liceum wręcz nosiłem kozią bródkę. Mojej tolerancji co do tego koloru nie podzielała moja babcia, której słowa zapamiętam do końca życia:
    “Zgól tą rudą bródkę - przecież rudzi kłamią i rudych biją”. :>

    Ale kotom zawsze ich kłamstewka uchodziły na sucho a rude w ulicznych potyczkach radzą sobie tak dobrze jak niejeden zaprawiony w bojach dachowiec w moro.

  • dru' :: 16-06-2008 :: 10 : 36

    Rude kociątko.
    Toż to moja żona właśnie takiego chciała mieć. Znaczy… chciała, aby właśnie rudy kot ją wybrał na swoją właścicielkę.

    A ja mam uczulenie na kocią sierść.
    :mru:

  • PAK :: 16-06-2008 :: 11 : 00

    Kto powiedziałm, że ‘dzień’ ma być jeden w roku. Moze być jeden dziennie. Codziennie Dzień Kota. I codziennie Bloomsday :) :mru:

  • Dora :: 16-06-2008 :: 13 : 27

    Imię dla rudego kota - Rudyment? :lol:

  • hortensja :: 16-06-2008 :: 15 : 24

    Bardzo mi się podobają rude koty, czarne też, uważam, że są najpiękniejsze na świecie. Zresztą mialam czarnego kota, zgubilo go to, że uwielbial polować i ktoś chyba zastawil na niego wnyki. :mru:

  • Torlin :: 16-06-2008 :: 16 : 09

    Rudy jest fałszywy - ot co!

  • Jolinek51 :: 16-06-2008 :: 16 : 28

    Torlinie nie spodziewałam się po Tobie takiego stereotypy :) …. :mru:

  • a cappella :: 16-06-2008 :: 16 : 55

    Rudy i fioletowy to są kolory naprawdę wyrafinowanych istot :autorytet:

    Wszystkiego najlepszego wszystkim czcicielom Bloomsday (a ja sobie właśnie powtarzam Ulissesa po kawałeczku… i - gdy ostatnio wygrzebałam notatki z pierwszej lektury - stwierdziłąm, że na ogół podobają mi się te same kawałki… tylko rozumienie ciut inne ;-) )

    :mru: :mru: :mru:

    Wszystkiego najlepszego wszystkim czcicielom piłki okrągłej
    :spoko: :roule: :spoko:

  • zeen :: 16-06-2008 :: 17 : 01

    Jolinku,
    Bo Torlin to jest stereo typ - dwukanałowy. Jeden kanał intelektualny a drugi do wpuszczania weń niewinnych duszyczek :lol:

  • Jolinek51 :: 16-06-2008 :: 17 : 09

    ale to takie typowe … :)

  • komerski :: 16-06-2008 :: 18 : 56

    Wszystkiego najlepszego dla Gospodarza, a że oba święta obchodzę, ale raczej bokiem, to napiszę tylko, że genialny jest ten Rodżer Kammiski…

  • Torlin :: 16-06-2008 :: 19 : 05

    Jolinku - toż mowa jest o kotach i o Ulissesie.

  • zeen :: 16-06-2008 :: 19 : 33

    Ja też przyłączam się do życzeń dla Gospodarza :) Wszystkiego najlepszego !
    Ja święto kota to i owszem, po za tym prozaiczne święta obchodzę: Święto Swędzenia, Święto Głodu, Święto Pragnienia…

  • Hoko :: 16-06-2008 :: 20 : 11

    Komerski, z Rodżerów to ja głównie Watersa… ten Kammiski też śpiewa czy co innego? :)

    No tak, Torlin jak zwykle stereotypami sieje… :lol: Jest atm kto w Ulissesie rudy, bo nie pamiętam…

  • Dora :: 17-06-2008 :: 00 : 21

    Jeszcze jedno imię dla kota rudego: Rudyard (jak Kipling) :oko:

  • komerski :: 17-06-2008 :: 06 : 15

    Hoko, bo ja nie wiem, czy żartowałeś, czy nie. Ale zaryzykuję - Roger Cummiskey rysuje Joyce’ów :)

  • Hoko :: 17-06-2008 :: 15 : 31

    He he, skapowałem się już po fakcie - mundial mnie zmylił, bo zdaje się, jakiś Rodżer u nas gra i w pierwszej chwili myslałem, że o to chodzi :)

    Dora,
    Najlepszy będzie Rudosław :) albo Rudomir…

  • Dora :: 17-06-2008 :: 15 : 35

    A może Rudolf? :-D

  • Hoko :: 17-06-2008 :: 16 : 09

    O!! :lol:

    Jeszcze imię dla kotki by się zdało :)

  • Dora :: 17-06-2008 :: 16 : 16

    Byle nie Rudera…

  • happyguy :: 17-06-2008 :: 19 : 54

    jak dawno mnie tu nie było!!!
    może MaRuda?…

  • Dora :: 17-06-2008 :: 20 : 03

    Ładne (skrót od Moja Ruda) :oko:

  • komerski :: 17-06-2008 :: 21 : 00

    Rydygier!

  • happyguy :: 17-06-2008 :: 22 : 44

    na! i można się ładnie chwalić znajomym:
    ruda-maruda :>
    ma ruda maruda :>
    etc!

  • PAK :: 18-06-2008 :: 07 : 40

    Swoją drogą, czy Kammiski to ten Roger od Szymanowskiego? :)

    Co do ‘rudej’, to skoro przejeżdżam codziennie przez Śląską, jakoś niezupełnie z kotami mi się kojarzy.

  • Hoko :: 18-06-2008 :: 08 : 37

    Chyba będzie Rudolf i Rudolfina… :lol:

  • dru' :: 18-06-2008 :: 08 : 50

    Jeśli chodzi o imiona dla kotów to proponuję Dru’ i Komerski.
    Trzeba się trzymać pewnych tradycji. :autorytet:
    Żeńskie wersje też uda się zrobić.

    ;)

    Dru’ ma nawet coś z ru(dego)

  • PAK :: 18-06-2008 :: 10 : 26

    Popieram przedkomentatora. Dru’ ma też coś wspólnego z :mru: A Komerski przy odpowiedniej wymowie może zabrzmieć bardzo kocio.

  • hortensja :: 18-06-2008 :: 11 : 16

    Szkoda, że ja Was nie zapytalam jakie imiona dać moim kotom :mru: , może by byly ciekawsze od tych, co teraz mają. Ale gdy zastanawialam się nad imieniem dla kotki, blogu Hoko jeszcze chyba nie bylo, a i wydaje mi się, że komputera też nie mialam. A mialam niemaly problem z nazwaniem zwierzaka. :cry: :mru: Z Piratem byl mniejszy problem, bo to byl straszny rozbójnik, darl się ile wlazlo, no i zostal Piratem. Przecież trudno wolać za kotem: Zbóju, do domu! :lol:

  • Dora :: 18-06-2008 :: 13 : 05

    Rudolfina to prawie jak ludolfina, czyli pi… :oko:

  • Torlin :: 19-06-2008 :: 07 : 35

    Hortensjo!
    Ze mnie wszyscy się śmiali, ale moje koty nazywały się: “Biała”, “Szary”, “Szarek” i “Grau”.

  • PAK :: 19-06-2008 :: 08 : 05

    Ech, Mistrzostwa są. Europy. Tyle pięknych imion dla kotów, od Boruca począwszy ;)

    PS.
    Sam nie nazywałem kotów, ale pamiętam moją kuzynkę. Jej koty to były Małysz i Milka. Milka, tylko ze względu na reklamę na kasku jaką miał Martin Schmitt.

  • hortensja :: 19-06-2008 :: 09 : 13

    Torlin,

    przecież to calkiem niezle imiona, mnie one się podobają. :smile: A kotów mialeś niezlą gromadkę. :grin:
    A Pirat wczoraj udowodnil jakim jest rozbójnikiem. Zlapal jakiegoś ptaszka i zamiast zabić, to go męczyl. Za pózno przylecialam odebrać biedaka :cry:

  • happyguy :: 19-06-2008 :: 21 : 42

    mój kot swego czasu lubował się w znoszeniu mi pod łóżko, pasikoników, sikorek, myszy i bardzo był dumny z siebie, a ja z niego!

  • Bars :: 19-06-2008 :: 22 : 44

    Hoko.
    nie martw się co powiedzą ludzie! Masz dom pełen złotych stworzeń ! Wszak rude koty są prześliczne, o ile w ogóle nie najpiękniejsze z pięknych. Ja miałam dwa rudzielce - Pankraca i Brzusia. To były dwie żywe etole uwielbiające mruczane nasiadówki na karkach domowników.
    A imiona Rudolf i Rudolfina brzmią całkiem nieźle !
    Ten wierzgający potwór, czyli mój komputer, bez przerwy staje dęba i mimo pchanych mu w trzewia łapówek, w formie a to nowego dysku, a to nowej karty graficznej, a to czegoś tam jeszcze innego, zachowuje się wciąż jak znarowione bydlątko, rycząc, sycząc, iskrząc, resetując itd, mam więc kłopoty i z czytaniem na bieżąco i tym bardziej z pisaniem, jako że pożera mi także już gotowe posty, co zdecydowanie zniechęca mnie do blogowej działalności. Ale na Twoim blogu bywam, bywam…
    A Karola Maya namiętnie czytałam jako smarkula, pożyczając jego książki od dużo starszego kumpla zza ściany, który BYŁ RUDY!!!
    To się nazywa “Doppeltreffer”- ustrzeliłam dwa tematy za jednym zamachem! :-)
    Ps. Wygląda na to, że powoli dorabiam się kota! Nawiedzać mnie zaczął mianowicie KOTBURY. Mamy już za sobą dwa spotkania pierwszego stopnia - na ganku i …w kuchni.
    Pozdrawiam serdecznie.
    :-)

  • Bars :: 19-06-2008 :: 23 : 10

    Hoko,
    jak tam z rudymi w Ulissesie nie pamiętam, ale w Irlandii rudych zatrzęsienie… :-)
    Acha, i jeszcze najlepsze życzenia świąteczne!

  • Hoko :: 20-06-2008 :: 10 : 12

    Dzięki, Bars! :D

    Ja najbardziej lubię chyba burasy właśnie, jakoś najbardziej mi to pasuje do kociej natury. :)

    Happy,

    Moje tam nie znoszą, tylko pałaszują na miejscu - pasikoniki, ćmy, a juz chrabąszcze majowe to przysmak :)

  • dru' :: 20-06-2008 :: 11 : 29

    To mój ma jadłospis ubogi. Zaledwie jakiś pająk, rybik albo komar trafi. Czasem coś na balkonie upoluje.

    Moja żona nigdy nie lubiła pająków. Ostatnio to mam za każdym razem awanturę, gdy na widok pająka zamiast po gazetę biegnę po kota. :D

    Ma zapalenie dróg moczowych, biedaczysko. Kot znaczy. :mru:

  • Bars :: 20-06-2008 :: 16 : 27

    Hoko,
    Właśnie się dowiedziałam, że Rudolf to imię kota, który jest właścicielem prezydenta LK.! Zalecałabym wobec tego zachowanie pewnej ostrożności przy nadawaniu tego imienia Twojemu Rudzielcowi, a to ze względu na możliwość pojawienia się komentarzy jeśli nie reperkusji politycznych! :-)
    Ktoś może uznać to za nadużycie, ktoś inny za wazeliniarstwo, ktoś jeszcze inny za wysoce podejrzane i nasłać na Ciebie którąś z naszych pięciu zasłużonych służb… W Polsce żyjemy, szanowny Hoko, w Polsce żyjemy… :-)

    KOTBURY, nie mylić z Cadbury i Catburry, to imię mojego kota in spe, czyli tego ciekawskiego nawiedzacza, którego nie deprymują psie zapachy, którymi dom jest przesiąknięty. Wszystkie okna i drzwi są dla niego w dzień i w nocy zapraszająco pootwierane…Mam nadzieję, że zechce w nim zamieszkać przed zimą, albo też zanim mnie “utrupi” jakiś nieproszony gość… :-)
    A oto link do artykułu ilustrowanego pięknym zdjęciem wzmiankowanego powyżej Rudolfa.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3675453.html

  • zeen :: 20-06-2008 :: 19 : 54

    Wypisz wymaluj mój kiciuś :lol:
    Bars, aż sprawdzę, czy mi nie gwizdnęli ;)

  • Dora :: 20-06-2008 :: 21 : 32

    Jaki znów Rudolf? Przecież to był Alik!

  • Bars :: 21-06-2008 :: 01 : 11

    Droga Doro,
    Alik, i nie był a jest, to kot posiadający premiero-prezesa JK, a ja pisałam o kocie, który jest właścicielem prezydenta LK. Kot, który był i, jak wieść niesie, tragicznie zakończył życie z winy przybocznego prezesa, to kot imieniem Busio.
    Kot Rudolf, właściciel prezydenta, którego zabójczy konterfekt pod muchą prezentuje Gazeta pod podanym przeze mnie linkiem, jest jednym z lokatorów dużego pałacu, a nie jakiejś tam willi na Żoliborzu!
    :-)
    Zeenie,
    zaczynam się o Ciebie martwić! Zwierzasz się nam tak beztrosko z posiadania zwierzaka podobnego do Rudolfa K. i w ogóle nie myślisz co będzie, jeśli np. nie daj Boże, prezydencki kot da nogę z pałacu, choćby w pogoni za jakąś powabną kociczką. CBA ante portas o szóstej rano może być wówczas najmniejszym z Twoich kłopotów.
    :-)

  • Dora :: 21-06-2008 :: 07 : 53

    Musi zeen poprosić o ochronę swojego kiciusia, bo przypomina kiciusia prezydenckiego :oko:
    No faktycznie, jakoś mi się wbiło do głowy, że kota to ma Jaro, a Lesiu ma pieska kundelka. Bo ma :-)

  • Teloch :: 21-06-2008 :: 08 : 37

    Hoko, czy pomógłbyś nam w dyskusji o kwantowości procesów zachodzących w mózgu? Kto jak kto ale Ty musisz mieć coś do powiedzenia na ten temat :>

  • Hoko :: 21-06-2008 :: 08 : 41

    No, skoro mowa o CBA to chyba trzeba się zabrać za nowy wpis… :lol:

  • Hoko :: 21-06-2008 :: 08 : 43

    O kwantowości procesów mózgowych?? :spoko: A ktoś to widział? ;)

  • zeen :: 22-06-2008 :: 00 : 06

    Bars,
    A pamiętam, że z racji podobieństwa to się ochrona BOR-u należy….
    Znaczy to, że chyba mój kiciuś na nią może liczyć ;)
    Kiedy oglądałem zdjęcie Rudolfa, kiciuś nagle wstał, zrobił grzbiet, mruknął: ale obciach…. i wyszedł do innego pałacu…

  • Dora :: 22-06-2008 :: 08 : 23

    Największym obciachem jest ta wiochowa mucha…

*
Dodaj komentarz

.