Raskolnikow
Z tytułu wytłumaczę się potem.
Niektórzy zauważyli pewnie moją Galerię, gdzie sobie wrzucę czasem to i owo i skąd “biorę” obrazki w dwa miejsca na tym blogu. Jakiś czas temu, gdy była odpowiednia po temu pora (gdzież te mgły jesienne, gdzie…) znalazł się tam i obraz Chełmońskiego Odlot żurawi - i już został, bo taki ich tam los.
Można pod spodem dodawać komentarze - jak kto chce albo musi. I ostatnio pod obrazem Chełmońskiego znalazło się kilka tych “komtów”, co mogłoby cieszyć, aczkolwiek niekoniecznie. Krótko mówiąc, jakaś, jak mniemam, uczennica, szukała na mojej stronie opracowania. Wnosząc z tego, co tam stoi, dziewczę miało chyba na pracę domową napisać coś o Odlocie żurawi właśnie i postanowiło poszukać informacji w Internecie, bo czegóż by nie. Zaś trafiwszy na moją stronę i znalazłszy tam goły i samiuteńki obraz bez jakiegokolwiek, szczątkowego choćby opracowania, dziewczę wpadło w szał, dostało spazmów i białej gorączki. I zwyzywało mnie od ostatnich…
Wrzuciłem z ciekawości “odlot żurawi” do Google - i faktycznie, jestem dość wysoko, mimo braku opracowania. Ale to fraza z typu “wypas owiec w Himalajach”, więc taka, na której zarobić się za bardzo nie da. Toteż wystarczy użyć wzmiankowane hasło w tytule strony, by brylować. To już się pewnie domyślacie, po co ten Raskolnikow w tytule wpisu. No i dobrze…
Nie pierwszy to zresztą przypadek uczniowskich poszukiwań w moich skromnych progach. Słownikowy wpis o tytule Billewiczówna jest nieustannie, jeśli wierzyć statystykom, wśród najczęściej odwidzanych, dzięki wejściom z Google właśnie. A przecież normalnym ludziom to do niczego nie potrzebne. Chociaż kto tam wie, nauczyciele też mogą zaglądnąć. Komentarze pod tym wpisem się ostatnimi czasy nie pojawiają (może i dobrze), niemniej ciekaw jestem, ile już osób z “opracowania” skorzystało i co z tego dla młodzieży chowania wynikło. A nie wykluczone, że już i nowy paradygmat z inspiracji moim wpisem powstał, tylko ja, nie mając w tych kręgach bliższych kontaktów, nic o tym nie wiem…
W pierwszej chwili, czytając komentarze pod obrazem, zadziwił mnie nieco ten mocno roszczeniowy ton, mogący być skutkiem jakiegoś niezrównoważenia, a przynajmniej nadpobudliwości. Potem jednak doszedłem do wniosku, że w sumie wpisuje się to w schemat współczesnego konsumpcjonizmu, polegającego nie na gromadzeniu, lecz na używaniu - i zużywaniu, owego bieżącego i przelotnego łapania tego, co w danej chwili potrzebne i zapominania, wymazywania z pamięci wszystkiego, co już zostało zużyte, co już nie odpowiada potrzebie chwili. I przyzwyczajenie, że wszystko jest, musi być na wyciągnięcie ręki, że to się należy, przy minimalnym wysiłku i od razu. Jak widać, edukacja też pod ten trend podchodzi.
Chociaż nie jestem pewien, czy przypadki “uczniowskie” to zmiana jakościowa, czy tylko transpozycja w nowy obszar zachowań obecnych od zawsze: za moich szkolnych czasów większość też przepisywała - tyle że z książek. Potem pojawiły się - i wciąż są obecne - wydawnicze ściągi i opracowania w formie papierowej, teraz wieńczy to Internet.
Ale tak sobie myślę, czemuż by nie zająć się opracowaniami. Słownik już piszę, więc tylko dodać nową kategorię (dodałem), a i parę wcześniejszych wpisów można by zaadoptować, bo przecie nadadzą się jak raz. Chocby trzy niedawne objaśnienia obrazów - te co prawda dla studentów, bo malarze zagraniczni, ale i Chełmońskiego też mógłbym objaśnić i opracować, a jako. I Malczewskiego. I Matejkę, daj Boże. I jeszcze postacie literackie - i kompozytorów dla szkół muzycznych. O politechnikach też nie zapomnę, w końcu efekt EPR opracowałem doskonale.
A jak się komu te opracowania nie spodobają, a jeszcze publicznie zacznie się z tym obnosić, to jak wstanę, jak wezmę pałę, jak się odwinę…
No. Uważajcie sobie.
![]()



Myślę, że dodanie do Twojej galeriowej części bloga botowego zabezpieczenia z dodawaniem cyferek skutecznie zmniejszyłoby liczbę takich “uczniowskich” komentarzy :>
Ja tam bym Twój słownik z chęcią kupił
Albo matce polonistce podarował, by uśmiech częściej charakteryzował jej oblicze :>
Teraz możesz się jednak zająć profesjonalnym krytykowaniem sztuki. Jestem ciekaw ile sobie włosów wyrwą z głowy nauczyciele czytając prace swoich pociech napisanych z Tobą w bibliografii :>
Doris Lesing, tegoroczna laureatka literackiej Nagrody Nobla żaliła się, że internet właśnie głównie służy celom “opracowywania” wiedzy, a nie jej zdobywania i analizowania samemu. Byłbyś takim dezopracowywaczem sztuki :>
Ja co prawda nigdy nie miałem przyjemności oglądania owej galerii, ale pomysł z opracowaniami jest przedni. Mam tylko nadzieję, że byłyby to na tyle “mylne” opracowania, że korzystający z nich uczniowie dostawaliby pały z merytoryki, ale za to szóstki z artystyki. Choć to właściwie oczywiste :0
A, to te żurawie nazwałam kiedyś pterodaktylami

Gdyby podać tytuł “Pterodaktyle”, to dopiero byłaby dezinformacja
Pomysł z wykonaniem “udoskonalonych” opracować pojęć lub obrazów jest przedni. Może każdy po dwa obrazy na miesiąc weźmie i galerię zmontujemy raz dwa.
To ja poproszę jakiegoś Rembrandta bo ostatnio mam go w życiu dużo…
A mnie się tekst tej nawiedzonej panienki nawet podobał, chociaż podejrzewam Gospodarza o co najmniej współudział. Ale tak to czytając przyznaję, że sam oglądając od czasu do czasu statystykę swojego blogu w Wordpressie widzę, na jakie hasła w Google otwiera się mój blog.
Powiem zarozumiale, szukać w Googlu trzeba umieć. Ja siedzę godzinami w komputerze i korzystam z niego non stop (i z komputera i z Googla) i potrafię tak powpisywać wszystkie rubryki w “zaawansowanym”, że mi się czasami pojawiają tylko 3 odpowiedzi. A jak ktoś szuka Raskolnikov, to zajrzeć do Wiki, a nie do Googla.
Torlinie, “Raskolnkov” to tylko anglicy szukają, po naszemu wciąż jeszcze Raskolnikow - póki nowe tłumaczenia nie wyjdą…
A o żaden współudział proszę mnie nie posądzać, bo tematów do pisania mam i tak nadto (do końca przyszłego roku pewnie) tylko mi się za bardzo stukać nie chce. A te komentarze, jak je już przetrawiłem, tez mi się zaczęły podobać - w pierwszej chwili miałem zamiar to skasować.
Teloch, odnośnie antyspamu, też mi to przyszło do głowy. Choć szczerze mówiąc, miałem ten tutaj zmienić właśnie na taki, by nic nie trzeba było wpisywać - teraz zaczynam się zastanawiać…
Komerski, pomyślę nad tym Rembrandtem.
Ja nie chcę nic mówić, ale Dora pamięta pterodaktyle. To się nazywa mieć pamięć

Anonim –> Nie tylko pamięć, ale i wiek…
Hoko –> Jeśli chcesz, to mogę Ci podać kilka słów kluczoych, które sprawią, że zyskasz dość pokaźną liczbę odwiedzających. Ale nie wiem, czy takimi słowami chciałbyś sobie to kameralne miejsce zaśmiecać.
O pterodaktylach było przy okazji bocianów
http://hokopoko.net/sejm/
Ramzel, na popularne słowa kluczowe moja strona i tak będzie w Google na 20 podstronie, więc nie ma to większego znaczenia
Nie mam pojęcia dlaczego wyszedłem na anonima. Pewnie nie wypełniłem pola Name….
A Dora i tak by się domyśliła, kto zacz
bardzo mi to wszystko nie w smak.
Tak, tak, jestem starożytna i mam pamięć szantażystki
)
Pozdrawiam zeena anonima (jak Galla Anonima, tylko z małych liter
Tak mi przeszło przez myśl, że to zeen może udawać anonima
Happy, nie przejmuj się
No bo to oszustwo — po co komu oglądać obraz, gdy nie ma przy nim opracowania na lekcję? Kto by tam tracił czas na oglądanie czegoś, co można i za oknem zobaczyć*. Przecież wiadomo, że obrazy istnieją po to, by dostawać oceny za opracowania na ich temat.
Podobnie jak książki. I muzyka.
*) Jak się ma szczęście — ja za oknem mam ośnieżone boisko szkolne.
W internecie są takie obrazy i obrazki, że nie wiem, kto ma za oknem podobne… Ja niestety nie mam
a czemu nie w smak? ….
fakt jak już się zaglada do internetu to powinno być porządnie opisane … byle jak to może być na wystawie
zeen może udawać nawet żurawia vel pterodaktyla, albo i samego daktyla, stawiam na tego lądującego nad krzakiem po lewej…
Ale wkurzona “ja czyli ja” to prawdziwy smaczek ekspresji emocji pokolenia lindowej składni.
pokolenie lindowej składni…
Kupuję!
Jolinku, w Internecie wszystko się opisuje tagami - to u mnie tagi są, tylko widać trochę za mało, powinienem chyba być nieco bardziej szczegółowy
Nie doceniacie dziewczyny.
Po pierwsze nick: Głęboko inteligentne odwołanie do Biblii i dyskusje Mojżesza z krzakiem gorejącym.
Po drugie treść wypowiedzi: Wnioskowanie autorki pokazuje iż potrafi ona wydzielić emocje spośród składników wewnętrznego przedstawienia. Co więcej w precyzyjny sposób dokonuje wartościowania i przedkłada higienę psychiczną, nad kulturowe uwarunkowanie narzucone jej przez system (ortografia).
Ponad to składa kilka konstruktywnych uwag do zawartości strony. Po cóż wszak utrzymywać stronę, która przedstawia tylko to co można też znaleźć gdzie indziej. Jest to oczywista propozycja dla autora, aby dokładniej sprawę przemyślał. Drugą wskazówką, której udziela jest przypomnienie autorowi, iż jednym ze sposobów poznania czy dana strona jest wartościowa dla innych użytkowników Internetu jest fakt pozostawiania przez nich komentarzy. Jakiż to wyraz troski. Bez komentarzy przecież autor traci w pewnym stopniu możliwość oceny w jakim kierunku rozwijać swoją stronę i jak ją udoskonalać.
Ponad to dziewczyna (można wręcz powiedzieć: autorka komentarza) dba o pełne wyrażanie siebie używając języka pełnego emocji. Stosuje także powtórzenia (ilu wielkich poetów z tego korzystało) aby podkreślić najważniejsze fragmenty swojej wypowiedzi.
Po prostu zazdrość przez Was przemawia i tyle…
Hoco uśmiech mi wcieło …. to było troche złośliwe jak by się ktoś pytał …
No właśnie! Jolinek ma rację - Hoko się wyżywa na dziewczynie, chcąc odwrócić uwagę (i słuszny gniew) społeczeństwa od faktu, że beznadziejną galerię stworzył.
Ba, stworzył! Splagiatował
P.S. Ja dopiero dziś to przeczytałem. Najdziwniejsze wydaje mi się to, że jej się chciało tyle pisać… Przecież to tipsom szkodzi… A może to dowcipasek czyjś?
Jolinku, kogo jak kogo, ale Ciebie o złośliwość to bym na samym końcu podejrzewał
Dru, Twoja analiza jest Słuszna, ale powinieneś wziąć pod uwagę, że niektórzy sobie coś tam robią dla własnej przyjemności - a nie dla cudzej użyteczności. Zwłaszcza za darmochę…
Komerski, też mi przyszło na myśl, że ktoś się wygłupia, ale ten tekst wydaje mi się jednak zbyt spontaniczny. To chyba rzeczywiście była jakaś wk… małolata
Wiesz Hoko, ja bardzo doceniam Twoją darmową pracę, ale inni mogą chcieć wskazać Ci inne sposoby rozwoju bloga i galerii.
W końcu to gimnazjalistka-idealistka, nie tak jak my hedoniści - tylko myślimy o własnej przyjemności.
No dobra… już nie mogę. Mój własny żart zaczyna mnie przerastać.