Przystojniaczek

Ten ben Laden to ładny chłop. Stwierdziła jedna z moich znajomych, przyglądając się fotografii w popularnym kolorowym tygodniku. Co więcej, nie była w swojej opini odosobniona. Jej synowa, dokosztowująca akurat bulgocącą na kuchni zupę, przytakneła jej i potwierdziła. Z pewnym wszakże zastrzeżeniem. Tylko, oczajdusza, zarośnięty paskudnie. W tym również obie damy się zgodziły i pierwsza wzdrygnęła się na myśl, takiego w nocy spotkać… Druga jednak na taką wizję zareagowała uciesznym hi hi…

A ja siedziałem (czekając na ową zupę) i milcząco słuchałem. Starsza łypnęła na tamtą i niezadowolona przewróciła stronę w gzecie. Hi hi, tej tylko jedno w głowie, hi hiA słyszałaś, rzecze znowuż młodsza, że jednego terrorystę złapali w samolocie, jak miał bombę schowaną w bucie? I tu ceregiele sie skończyły, jako że starsza z pań wyraźnie oburzona stukneła pięścią w stół i, złajawszy zbyt łagodny jej zdaniem wymiar sprawiedliwości, dodała, powinni byli dziada od razu wyrzucić przez okno. Z takimi nie ma się co cackać.

Nie po raz pierwszy zresztą byłem tamtego dnia świadkiem, jak rzeczone panie dyskutują o męskiej urodzie. Kilka tygodni czy miesięcy wcześniej dane mi było również przebywać w ich domu. Starsza pani tak samo siedziała przy stole i przeglądała ten sam kolorowy periodyk. Co robiła jej synowa, nie pamiętam, dość, że była w pobliżu. Matrona przewróciła stronę w gazecie, obrzuciła wzrokiem zawartość. W pewnym momencie oczy jej znieruchomiały. Jezus Maria!! zawołała, podnosząc ręce do głowy. Czy on zgłupiał?! Tamta przybiegła szybko do stołu, a ja sam, zaciekawiony jakimś niechybnie sensacyjnym czy bulwersującym zdarzeniem, zerknąłem również.

Widziałaś?! wykrzyknęła zgorszona dama, wskazując palcem zdjęcie popularnego polskiego aktora. Brodę zapuścił!! Jej synowa pokiwała głową, jednak bez szczególnej egzaltacji, z ust wyrwało jej się tylko zdawkowe uhm… I wpatrywała się niemo w fotografię. Tamta natomiast desperowała. Szczecina jak na dzikiej świni! I myśli taki, że mu z tym ładnie! wołała, jakby szło o sprawę nie wiem jakiej wagi. W końcu machnęła ręką i tonem kogoś, kto już niejednego w życiu doświadczył, dodała, a, te chłopy to są głupie, jak Boga kocham!

Zarost w stylu ben Ladena czy profesora Bralczyka nie jest jednak zjawiskiem najbardziej godnym potępienia - jest on dla pań, to prawda, intelektualno-socjologicznym wyzwaniem, jednak jako efekt świadomego wyboru wydaje się być na niewieścią złość odporny, wydaje się go ona nie imać. Gorzej z zarostem kilkudniowym, tym synonimem rzeczywistego bądź też pozowanego niechlujstwa: ten jest piętnowwany przykładnie przez słabą płeć, dla tego występku usprawiedliwienia nie ma. Wiem coś o tym, bom człowiek i leniwy, i nie nawykły tracić czsu na zbędne konwenanse. A golenie to żadna przyjemność i zmarnowanych kilka chwil; z kolei zapuszczenie zarostu długoterminowego też nie jest rozwiązaniem: latem gorąco, w zimie robią się sople.

Na szczęście zauważyłem, iż ta awersja do męskiego zarostu nasila się dopiero z wiekiem niewiasty. Z ust pań młodszych słowa potępienia padają rzadko, jeśli już, to prędzej jest to coś w stylu tego pobłażliwego “oczajduszy”. Sprawa znacznie się komplikuje w przypadku dam starszych. Napatoczywszy się takiej przed oczy mamy dużą szansę zostać zaklasyfikowani jako “zwirz”, a w najlepszym wypadku - “człowiek prymitywny”.

Oczywiście są wyjątki. Chociaż nie jestem pewien, do jakiej ich kategorii zaliczyć przypadek poniższy. Tę panią spotkałem bowiem tylko raz jeden, nie mam więc materiału do wyciągnięcia wniosków statystycznych. Może być tak, że owa starsza dama była rzeczywistym wyjątkiem od wcześniej zaobserwowanej reguły i w panach brodatych gustowała - zaś w tych wygolonych ani trochę. Albo też widzimisię damy było w normie, a zaważył czynnik jeszcze inny, który możemy skolokwializować w stwierdzeniu “co za dużo, to niezdrowo”. W tym przypadku moje poprzednie obserwacje należałoby uzupełnić o spostrzeżenie, że przegiąć w oczach pań można też i w drugą stronę - nadmiernego lalusiostwa.

Było to w autobusie. Przede mną siedziały dwie niewiasty i przeglądały na spółkę wzmiankowaną już gzetę - a może inną, to wszak nieistotne. Na którejś ze stron był artykuł tyczący jednego z naszych polityków. Którego, nie zdradzę, powiem tylko, iz osobnik ten jest zawsze nienagannie ubrany i ogolony, wycacany, elegancja francja na każdym kroku po prostu. Oczywiście gdy się człowiek ogoli, to się potem smaruje. Najpierw z reguły jakąś wodą pachnącą, potem kremem - jeden, żeby go nie paliła skóra, inny już tylko dla urody. Zaś taka natłuszczona skóra ma to do siebie, że błyszczy się. Jest to widoczne zwłaszcza w ostrym swietle, a szczególnie w błyskach fotograficznych fleszy. Tak było i tym razem. Panie deliberowały milcząco nad zdjęciem dłuższą chwię, w końcu jedna pociągnęła nosem i wskazując palcem twarz polityka stwierdziła, błyszczy się jak psu jajca.

28 Responses to “Przystojniaczek”

  • ramzelsworld.blogspot.com :: 15-08-2007 :: 12 : 29

    Hi hi hi… :) To już wiem, jak psie jajca wyglądają - są błyszczące!

    A tak serio, to ma Luba nie goni mnie zbytnio, bym się codziennie golił, ale gdy już to zrobię, to kilkakrotnie daje mi do zrozumienia, ze w ten sposób prezentuję się znacznie korzystniej. Człowiek wtedy sam zaczyna się pilnować i goli się z przyjemnością. Bo nie ma nic lepszego, jak uszczęśliwianie swej Lepszej Połówki!

  • Teloch :: 15-08-2007 :: 16 : 22

    Dobrze Cię Twa luba traktuje - nagrodą, nie karą :> Skutecznie i miło.

    Miałem kiedyś kozią bródkę. Później przyszedł długi okres “psich jajec”. Teraz chodzę z tygodniowym zarostem - korzystam z absencji mojej lepsze połówki. Gdy wróci - znowu w ruch wejdzie golarka. Nie z powodów urody lecz drapania przy całusach :>

    A wracając do notki - piękniejsi dostają mniejsze kary w sądach. Czyżby Ben Laden mógł liczyć na dwa lata w zawiasach? :>

  • Hoko :: 16-08-2007 :: 07 : 31

    No, Panowie, wolnego człowieka nie przekonacie :)

    A z ben Ladenem to zależy, czy trafi w gusta pani sędziny…

  • happyguy :: 16-08-2007 :: 14 : 12

    A jeśli będzie to Pan Sędzia? :)

    nawiasem, nie broda czy psie artefakta, lecz długie włosy być powinny…

  • dru' :: 16-08-2007 :: 21 : 53

    Ojej. Ja też ostatnio mam szczecinę jak na dzikiej świni, co moją szanowną małżonkę trochę martwi, ale się uparłem, że są wakacje i wygląd muszę mieć wakacyjny. A tak w sumie to wg. mnie broda w obecnych czasach połączona z ogólną czystością ciała jest dowodem niezależności. Oznacza to tyle, że możesz sobie w pracy wyglądać jak chcesz, zarabiasz tyle, że stać cię na łazienkę i jesteś na tyle dobrze wychowany (lub na tyle dobrze się wychowałeś), że masz świadomość, iż należy z niej (łazienki) korzystać. :)

  • Teloch :: 17-08-2007 :: 08 : 16

    W sumie efekt aury sprawia, że nawet mężczyźni sędziowie dają mężczyznom winnym mniejsze kary :> ot, taka ewolucyjna sprawiedliwość :>

    A co do trendów obecnych czasów - mój kolega powiedział mi, że chętnie przestawiłby się na zdrowy tryb życia, ale jest to teraz tak modne, że po prostu mu się tego odechciewa :>

  • Hoko :: 17-08-2007 :: 08 : 43

    Happy: w młodości przez jakis czas nosiłem długie włosy jak najbardziej :) - chociaż to też nie wszystkim sie podoba, miałem o tym nawet wspomnieć w tekście, lecz gdzieś mi umknęło.
    “Psie artefakta” dopisuję do słownika :D

    Dru: tak jest!! Jesteśmy niezależni i już! :)

    Teloch: z tego wniosek, że koledze wcale się pewnie nie chce przestawiać, więc znalazł sobie wymówkę, żeby zagłuszyć sumienie… ;)

  • dru' :: 17-08-2007 :: 09 : 18

    Tak. Zdecydowanie “psie artefakta” to coś godnego zapamiętania.

    Hoko: Niech żyje niezależność! :)
    Swoją drogą to rozpoznawanie dlaczego ktoś wygląda tak jak wygląda i jak się to ma do jego statusu społecznego to jedna z moich ulubionych zabaw. :)

    Teloch: Zapytaj kolegi co wg. niego ów zdrowy tryb życia oznacza. Bo mi się wydaje, że ten mityczny zdrowy tryb życia to prowadzą tylko niektóre postaci z gazet, reklam i seriali. :)

  • dru' :: 17-08-2007 :: 09 : 55

    Żeś mnie wystraszył z tym obrazkiem na górze!
    ;)

  • komerski :: 17-08-2007 :: 17 : 37

    Dru ma rację niewątpliwie. Od kiedy zacząłem pracować na własny rachunek i nikt mi nad uszami nie … konferuje to zapuściłem brodę i już. Wspaniała rzecz. Długie włosy miałem do 20 roku życia. Potem mi się przejadły. A broda jest w porzo :)
    Natomiast muszę zaprotestować przeciwko “psim artefaktom” toż to żadną miarą “artefakta” nie są, tylko jakieś “naturfakta” O!

  • Teloch :: 17-08-2007 :: 18 : 57

    A ja tam jestem za nazwą “artefakty”. W ten sposób, każdy samiec może pochwalić się swoim rzadkim i potężnym przedmiotem. Bo artefakt to nie byle co :> grunt w tym, by nie chwalić się nim publicznie ;>

    Dru’ - Kolega mówił o tym po porannym bieganiu więc nie można powiedzieć, że temat zdrowia całkowicie olewa. Myślę, że chodziło mu o zmianę diety. Pił świeży sok marchwiowy mówiąc, że piłby go, jak też jadłby zdrowsze rzeczy częściej, gdyby to nie było tak modne ;>

  • dru' :: 17-08-2007 :: 21 : 23

    No właśnie Komerski, jak Teloch zauważył, artefakt to rzadki i potężny przedmiot, czyli nazwa jak najbardziej pasuje. :)

    Teloch - Pozdrowienia dla kolegi. :) Moja troska o zdrowie na bieganiu się kończy, bo soku marchwiowego pić nie mogę. No chyba, że zaliczyć do troski o zdrowie weekendowe czyszczenie nerek.
    BTW bieganie to piękny sport. :)

  • Hoko :: 18-08-2007 :: 08 : 13

    To może załozymy Stowarzyszenie Zarośnietych? :) Dru, widzę, zmienił już nawet swoje zdjęcie na wordpressie…

    A propo biegania, Dru, nie czytałeś, co na ten temat powiada U. Eco?
    Jogging

  • Torlin :: 18-08-2007 :: 09 : 49

    Jak byłem młody, to na wakacje zapuszczało się włosy do ramion, z przedziałkiem po środku i z opaską. Dziś, jak mam pół głowy łyse, to wyglądałbym śmiesznie.
    Bieganie to jest cudowna rzecz, ale soku z marchwi nie lubię, z marchwi wolę surówkę lub tak pogryźć. A sok najlepszy (najtańszy niestety w zimie) jest z wyciskanych pomarańczy i grapefruitów.
    A ja sobie zapuściłem bródkę a la hiszpanka (chociaż przypominam w niej bardziej Tatara.

  • dru' :: 18-08-2007 :: 10 : 19

    Stowarzyszenie Zarośniętych to świetny pomysł. Można by połączyć jego spotkanie założycielskie ze Zlotem Hokopowiańczyków w listopadzie. :)
    Można by nawet połączyć dwie organizacje, byłoby nas wtedy dwa razy więcej.

    Natomiast odnośnie biegania to:
    1. Chustkadonosowa czytam regularnie, a sam pomysł na blog wydaje mi się godny skopiowania. :)
    2. Ja nie uprawiam joggingu tylko biegam. Moim celem jest rozwój tężyzny fizycznej, pamięci motorycznej i zapewnienie sobie chwili na kontemplację. ;)

  • happyguy :: 18-08-2007 :: 11 : 44

    Dru’, kontemplujesz w biegu? brawo! już niedługo będziesz umiał zawiązywać sznurówki, nie przystając ani na chwilę! ;)

  • Napoleon :: 19-08-2007 :: 10 : 51

    nie znosze sie golic codziennie. brrr popieram ze to strata czasu, cale szczescie ze w wakacje musze sie tylko golic od jednej wizyty u mej lubej do nastepnej czyli mniej wiecej 2 razy w tygodniu :D
    ehh… zeby te wakacje nie mialy konca ;)

  • komerski :: 19-08-2007 :: 18 : 38

    Pomysł Dru’ z połączeniem założenia dwóch stowarzyszeń na raz PORAZIŁ mnie swoją błyskotliwością! Jestem za! Czterema kończynami!

    A biegania nie cierpię. Jestem zdania, że bieganie przestało nam być ewolucyjnie potrzebne, od kiedy wynaleziono stałe łącze :) Poza tym - biegnący człowiek wygląda śmiesznie i to w - nomen omen - gombrowiczowskim sensie. Niemal tak jak zwierzę siedzące na zwierzęciu. Chwilę kontemplacji zyskuję na balkonie wpatrując się w moje pomidory.

  • dru' :: 19-08-2007 :: 23 : 52

    Happyguy: Już umiem. ;)

    Napoleon: Zacznij badać teren, może wystarczy tylko raz w tygodniu się golić.

    Komerski: Nie przeczę braku ewolucyjnej potrzeby biegania. Tym nie mniej sprawia mi to dużo radości i wciąga, nawet jeśli śmiesznie wygląda.
    A co gapienie się na pomidory jest mniej śmieszne? ;)

  • Hoko :: 20-08-2007 :: 08 : 43

    Wygląda na to, że jakby nie kobiety, producenci żyletek poszliby z torbami… :)

  • dru' :: 20-08-2007 :: 10 : 10

    Wietrzysz spisek?

  • Teloch :: 20-08-2007 :: 16 : 28

    “bieganie przestało nam być ewolucyjnie potrzebne, od kiedy wynaleziono stałe łącze” - to mnie rozwaliło ;)

    Zgadzam się, że czasami bieganie wygląda dość… interesująco :> jednak sprawia ono czysto narkotyczną przyjemność + poprawia kondycję która może przydać się w każdej chwili :> A ponieważ nie znasz dnia ni godziny…

  • Napoleon :: 23-08-2007 :: 09 : 08

    miedzynarodowe koncerny podpisaly umowe z niezalezna samorzadna federacja kobiet ws dystrybucji zyletek- nie wiedziales o tym dru? ;)

  • dru' :: 23-08-2007 :: 10 : 18

    Napoleon: właśnie tak podejrzewałem.

    Teloch: Biegasz?

  • Teloch :: 25-08-2007 :: 16 : 54

    Czasem ;)

    W zeszłym roku w wakacje biegałem codziennie. Teraz uskuteczniam jogging gdy mam czas :)

  • dru' :: 26-08-2007 :: 23 : 44

    Ja też gdy mam czas. Problem w tym, że o 10 w nocy niewiele widać. :)

  • Teloch :: 27-08-2007 :: 08 : 36

    Dlatego uskuteczniałem ten sport rano ;) Teraz po prawda wstaje o 6:30 ale wolny czas spędzam przygotowując się do pracy :P

  • dru' :: 27-08-2007 :: 10 : 17

    O 6.30 to mimo najszczerszych chęci może mi się co najwyżej przyśnić, że biegam… :) Poza tym rano mam zdecydowanie mniej sił.

*
Dodaj komentarz

* * *

obrazy
Komentowane
foma: Skrzela
Dora: Skrzela
foma: Skrzela
hortensja: Skrzela
zeen: Skrzela
Hoko: Skrzela
Dora: Skrzela
dru': Skrzela

* * *

.