To jest oczywiście fotograficzny portret pingwina, którego Alekasnder Kwaśniewski przywiózł z Antarktydy (nie widzą Państwo, jak mu zimno… temu pingwinu?…)
Autor? - może Pani Małżonka, może sam Pan Prezydent…
Jolinku, żebym to ja wiedział… ja się tam na malarstwie nie znam, a jeno wynajduję, co mi pasuje
Więc nie wiecie, kto to namalował? To może chociaż ktoś zgadnie, jaki znany malarz sie na tym obrazie wzorował, pitrasząc jeden ze swoich… I nie chodzi o Manao tupapau
dopiero teraz czytalam wczorajsze komentarze. Z tego o co pytasz /jakie ozdobniki?/ wynika, że to mój komp robi sobie zabawę. Podalam przyklady co mam przy Waszych komentarzach a on wszystko pożarl i puścil gole pytanie; po prostu przy wpisach jest np: p, /p, h3, /h3,div, a wszystkie te litery są w bardzo ladnym kolorze lila. I to wszystko jest zamknięte w . Gdy w poprzednim poscie zamknęlam te litery, to ten rozbójnik wszystko pożarl.
Ostre nawiasy zżera nie komputer ale język html, w którym robone sa strony - i wszystko, co w takich nawiasach wpiszesz, nie pokaże się - poza pewnymi dozwolonymi kombinacjami np. strong (pogrubienie) albo em (kursywa).
Żadnych “p” i “h3″ komputer sam z siebie nie ma prawa tu wyświetlać… Zara! To może w czytniku widać? Czy w przeglądarce? Bo jak w czytniku, to pewnie gdzieś to się daje wyłączyć…
OK, juz rozumiem kolor lila, czyli wyświetlany jest kod html, znaczniki są rzeczywiście tak kolorowane, żeby programiści mieli łatwiej. gdzieś to się ustawia, żeby było po ludzku, tylko nie wiem, co to za ustrojstwo - firefox, opera czy jaki czytnik rss?
już wiem co zrobilam. Po prostu w operze szukalam tego “zarządzaj zakladkami”, znalazlam i nie wylączylam, bo chcialam do tego wrócić, żeby zrobić porządek na zakladkach /i nadal nie udaje mi się to :cry:/
A “zarządzaj zakladkami” jest w zakladkach w firefoxie i tam rzeczywiście nie byloby problemu z usunięciem zbędnych zapisów.
To już koniec. Tak, to na prawdę koniec…
Myślałem, że się uda, niestety, nie udało się. Ale przecież robiłem wszystko…..
Jak zwykle wszedłem do łazienki żeby się nie umyć.
Nogi…., no, przecież nie będę się moczył przed snem….
Po za tym uwielbiam ich zapach: niech się stara sam Farenheit, nie uzyska, choćby się zesrał…..
I wtedy to się stało: siedziałem na kiblu. Wiszącym, jeżeli już o to chodzi.
Siedzi się zwyczajnie, ot, jak na normalnym, tyle, że nogami można majtać do tyłu. No i majtałem. Prostata jak zwykle pokazała mi gest Kozakiewicza, ja na to oczywiście zareagowałem zwykłą w takich wypadkach cierpliwością. Czekałem i majtałem.
No i przez to majtanie…..
Nie zauważyłem życia….
A życie sobie sunęło po podłodze, nie zważając co majta po drodze.
Wzrok mój błądził, wyobraźnia podsuwała widoki churys, które za chwilę mnie wezmą w objęcia, a ja gotowy nie jestem, bo mi prostata nawala.
Pomyślałem, że pójdę do słownika i sprawdzę pisownię, nie byłem pewien tego, czy mnie podniecają churysy, czy chórysy…
Pal sześć, pomyślałem, dla mojej kuśki to nie ma znaczenia…..
No i przez tą kuśkę….
Nogami majtałem bezustannie, licząc, że wreszcie Kozakiewicz sobie pójdzie. Majtam, majtam, majtam - poszedł wreszcie cham jeden, osiem kropli spadło.
I wtedy to się stało: Majtnąwszy po raz nie wiem który, zabiłem…..
Sunął po podłodze, nieświadomy moich myśli ani kłopotów, nie myślący nawet, że może go coś złego spotkać, jak zwykle poszukując jakiegoś żarcia albo przygody, a ja go zabiłem. A ja tylko klapkiem go roztarłem po podłodze i spuściłem wodę.
Zginął bohater. Bohater, którego tu wdzięki i zalety opisywano.
Zginął Rybik.
Ze wstydem się przyznaję, że nie wiem. Najpierw typowałem Hoko. Potem zaczęło mi coś w głowie świetać, że gdzieś już to widziałem — ale nie pomnąc, czy ‘gdzieś’ nie oznaczało po przedniej wizyty na tym blogu…
Wiem, kto namalował to z tyłu. Ale to z przodu?
Nie Ty przypadkiem?
Co za Ty? Nie znam nikogo o takim nazwisku.
mam nadzieje, ze przy malowaniu tego obrazu nie ucierpialo zadne zwierze? bo ten pingwin nie wyglada za dobrze…
To nie wczesny Bill Gates?
Spoko, Hoko. Nie jest aż taki brzydki. Możesz się przyznać.
To Brzydkie Kaczątko jest, nie pingwin. Minę ma nieszczególną, bo zobaczyło jak paskudnie je ktoś odmalował….
Ale co tam robi “Manao tupapau”?
Jak to, co robi? Wisi!
Tytus de Zoo?
To jest oczywiście fotograficzny portret pingwina, którego Alekasnder Kwaśniewski przywiózł z Antarktydy (nie widzą Państwo, jak mu zimno… temu pingwinu?…)
Autor? - może Pani Małżonka, może sam Pan Prezydent…
E tam, prawdziwe pingwiny są na okładce nowego numeru “Polityki”
http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead30&news_cat_id=1301&news_id=251164&layout=16&forum_id=14618&fpage=Threads&page=text
Przypominam, że to miejsce jest aPolityczne….
… od kiedy to pingwiny są polityczne? no chyba że te z Antarktydy…
Hoko kto namalował ten obraz? …..
…. 
U Torlina jest prezent dla Hoko
A tam, co to za prezent, kiedy linka nie ma…
Jolinku, żebym to ja wiedział… ja się tam na malarstwie nie znam, a jeno wynajduję, co mi pasuje
Więc nie wiecie, kto to namalował? To może chociaż ktoś zgadnie, jaki znany malarz sie na tym obrazie wzorował, pitrasząc jeden ze swoich… I nie chodzi o Manao tupapau
Jolinku,
jak to kto malowal? Więcej jak pewne, że Hoko.

Hoko,
dopiero teraz czytalam wczorajsze komentarze. Z tego o co pytasz /jakie ozdobniki?/ wynika, że to mój komp robi sobie zabawę. Podalam przyklady co mam przy Waszych komentarzach a on wszystko pożarl i puścil gole pytanie; po prostu przy wpisach jest np: p, /p, h3, /h3,div, a wszystkie te litery są w bardzo ladnym kolorze lila. I to wszystko jest zamknięte w . Gdy w poprzednim poscie zamknęlam te litery, to ten rozbójnik wszystko pożarl.
Te litery są zamknięte znakami znajdującymi się nad przecinkiem i kropką. Musialam to tak opisać, bo znowu zeżarl znaki.
Ostre nawiasy zżera nie komputer ale język html, w którym robone sa strony - i wszystko, co w takich nawiasach wpiszesz, nie pokaże się - poza pewnymi dozwolonymi kombinacjami np. strong (pogrubienie) albo em (kursywa).
Żadnych “p” i “h3″ komputer sam z siebie nie ma prawa tu wyświetlać… Zara! To może w czytniku widać? Czy w przeglądarce? Bo jak w czytniku, to pewnie gdzieś to się daje wyłączyć…
OK, juz rozumiem
kolor lila, czyli wyświetlany jest kod html, znaczniki są rzeczywiście tak kolorowane, żeby programiści mieli łatwiej. gdzieś to się ustawia, żeby było po ludzku, tylko nie wiem, co to za ustrojstwo - firefox, opera czy jaki czytnik rss?
Hoko,
już wiem co zrobilam. Po prostu w operze szukalam tego “zarządzaj zakladkami”, znalazlam i nie wylączylam, bo chcialam do tego wrócić, żeby zrobić porządek na zakladkach /i nadal nie udaje mi się to :cry:/
A “zarządzaj zakladkami” jest w zakladkach w firefoxie i tam rzeczywiście nie byloby problemu z usunięciem zbędnych zapisów.
To już koniec. Tak, to na prawdę koniec…
Myślałem, że się uda, niestety, nie udało się. Ale przecież robiłem wszystko…..
Jak zwykle wszedłem do łazienki żeby się nie umyć.
Nogi…., no, przecież nie będę się moczył przed snem….
Po za tym uwielbiam ich zapach: niech się stara sam Farenheit, nie uzyska, choćby się zesrał…..
I wtedy to się stało: siedziałem na kiblu. Wiszącym, jeżeli już o to chodzi.
Siedzi się zwyczajnie, ot, jak na normalnym, tyle, że nogami można majtać do tyłu. No i majtałem. Prostata jak zwykle pokazała mi gest Kozakiewicza, ja na to oczywiście zareagowałem zwykłą w takich wypadkach cierpliwością. Czekałem i majtałem.
No i przez to majtanie…..
Nie zauważyłem życia….
A życie sobie sunęło po podłodze, nie zważając co majta po drodze.
Wzrok mój błądził, wyobraźnia podsuwała widoki churys, które za chwilę mnie wezmą w objęcia, a ja gotowy nie jestem, bo mi prostata nawala.
Pomyślałem, że pójdę do słownika i sprawdzę pisownię, nie byłem pewien tego, czy mnie podniecają churysy, czy chórysy…
Pal sześć, pomyślałem, dla mojej kuśki to nie ma znaczenia…..
No i przez tą kuśkę….
Nogami majtałem bezustannie, licząc, że wreszcie Kozakiewicz sobie pójdzie. Majtam, majtam, majtam - poszedł wreszcie cham jeden, osiem kropli spadło.
I wtedy to się stało: Majtnąwszy po raz nie wiem który, zabiłem…..
Sunął po podłodze, nieświadomy moich myśli ani kłopotów, nie myślący nawet, że może go coś złego spotkać, jak zwykle poszukując jakiegoś żarcia albo przygody, a ja go zabiłem. A ja tylko klapkiem go roztarłem po podłodze i spuściłem wodę.
Zginął bohater. Bohater, którego tu wdzięki i zalety opisywano.
Zginął Rybik.
Na szczęście pozostawił po sobie maaasę potomstwa…
Wszyscy milczą…
, za obraz?!!
Wszyscy czekają w napięciu…
… co to jest,
Ze wstydem się przyznaję, że nie wiem. Najpierw typowałem Hoko. Potem zaczęło mi coś w głowie świetać, że gdzieś już to widziałem — ale nie pomnąc, czy ‘gdzieś’ nie oznaczało po przedniej wizyty na tym blogu…
Za to znalazłem piękną rzecz. Niestety, nie o pingwinach, a o kaczkach… http://www.duckomenta.de/inhalt/raum1.htm
He he, nie wiedzą, ale cieniasy…
http://www.ibiblio.org/wm/paint/auth/gauguin/gauguin.portrait-artiste.jpg
E, przeciez nie o ten chodziło, bo to wszyscy wiedzą, ale ten z kaczką czy tam pingwinem…
zagrales nam na nosie
właśnie! kto namalował remake?
ra-ra-rasputin może ;D