Poranek
Znowu rzucimy okiem na wschód, lecz tym razem nie na krajobrazy, a na wnętrza i ludzi. Widoki odległe i w przestrzeni, i w czasie, z rosyjska tragikomiczne, niby codzienne, lecz codzienność to rodem z Dostojewskiego… no, może z Gogola…
Długo myślałem, zobaczywszy obraz Fiedotowa po raz pierwszy: co to takiego? Zupełnie niepotrzebnie, bo tytuł wyjaśnia wszystko. Świeżo odznaczony. Ranek urzędnika, po odznaczeniu go pierwszym medalem.
![]()
Jeszcze ciekawszy był pewnie wieczór, a i noc, trudno powiedzieć, czy spędzone tylko w towarzystwie kota (na krześle po lewej, tutaj obraz w większej rozdzielczości) i psa (pod stołem).
Urzędnik urzędnikiem, może jeszcze swój status poprawi, ale skonfrontujmy go z arystokratą z krwi i kości. Tu też poranek - ewentualnie, skoro to szlachcic, przedpołudnie - jako że kolejny obraz Fiedotowa nosi tytuł Śniadanie arystokraty.
![]()
No, i ten to jest dopiero przyjemniaczek! Obżera się czymś niedozwolonym, a usłyszawszy, iż ktoś nadchodzi, smakołyk przykrywa książką (tutaj duży obraz). Porządek jakby trochę większy niż u urzędnika, ale niech no ten młodzian dostanie kiedyś medal, to zobaczymy…
Tak, a gdzieś daleko na zachodzie poranek Wiosny Ludów, zaś Marks już skumał się z Engelsem…



A pudelek.pl przy tym był

Takie flejtuchowate towarzystwo, nic dziwnego, że wiatr historii zmiótł…
Nie no, urzędnik jest równy gość (kota ma), a że bosy… w końcu nie co dzień dostaje się medal… muszę poszukać jakieś kufy z medalem…
A ten osobnik pod stołem, pomiędzy urzędnikiem a gospodynią(?) to kto?
Szpicel?
O psiakrew, nie zauważyłem go… Ale to raczej kumpel tamtego - wygląda, jakby się jeszcze nie do końca obudził. No, na tym stoliku chyba leżą karty do gry, nie wykluczone, że gdzieś po kątach śpi jeszcze paru
Sugerujesz Hoko, że jakby carscy urzędnicy utrzymywali większy porządek i byli mniej dumni z odznaczeń, a arystokraci nie przykrywali jedzenia książką, to inaczej wyglądałyby stosunki własności produkcji w połowie XIX stulecia?
Zaciekawiony tym czymś “zakazanym” co je arystokrata poszperałem w sieci i się potwierdziło. Obraz ma jeszcze dwa tytuły - “Śniadanie ubogiego arystokraty” oraz “Niewczesny gość”. To coś “zakazane” to suchy, ciemny chleb a zaskoczony niespodziewaną wizytą, zubożały arystokrata ukrywa posiłek, by nie zdradzić się z marnym menu.
Chociaż tropu Hoko to nie podważa - zawsze można pomyśleć, że to metafora “rewolucji u bram”
Właśnie jeszcze zauważyłem, że na krzesełku u arystokraty leży tęsknie porzucona reklama (pewnie super drogich) ostryg… Ciekawe czy przeglądał ją wsuwając razowiec, czy też rzucił ją, aby zaimponować gościom…
No mi tak chodziło po głowie, że coś ciemnawo w tym pokoiku i portki ma arystokrata jakby przetarte na kolanie, ale o wtrzanianie suchego chleba to go nie podejrzewałem
Ale z tego by wynikało, że urzędnikowi lepiej się powodzi niż arystokracie…
Tak czy siak, o książki nalezy dbać… zwłaszcza gdy się trzyma pudelka na pokaz i na psiego fryzjera wydaje…
a kobitka będzie szykować kawę dla skacowanego towarzystwa…:) … wygląda, że całą noc balowali a ten glowny zorderowany w papilotach …. dziwne to
No i co? Lepiej być skacowanym urzędniczyną z medalem czy biednym arystokratą wtrząchającym suchy chleb? Chyba jednak stawiam na to drugie.
Dru? W obliczu nadchodzącej rewolucji powinieneś chyba to przemyśleć. Poza tym widać, że urzędnik ma się za co zabawić, osiąga sukcesy, jest z siebie zadowolony. Ba! Nawet jakaś kobieta się kręci w okolicy. A arystokrata? Nie dość, że suchy chleb wcina i czytuje - żałosny - reklamy ostryg, to jeszcze udaje przed gośćmi kogoś innego, niż w istocie jest…
No ale ma coś do poczytania w mieszkaniu (i nie o reklamę ostryg mi chodzi). Gdybym został postawiony w jego sytuacji, zaraz zrobiłbym mu rewolucję w domu.
Dru - a spójrz no bystrym swym okiem za łokieć mianowanego? czy ja nie widzę tam przyborów do pisania? I książki?
ja tylko chce zaznaczyć, że kot też wygląda jakby wczoraj coś popił… Wietrzę też, że maczał palce (a konkretnie pazury) w wyglądzie gitary (a konkretnie strunach).
Grał kocią muzykę

Mógł kicio coś z tych walających się butelek wysiorpać, kto go tam wie…
Przybory do pisania u urzędnika to raczej nic dziwnego, a książka tez może być związana z pracą - jakiś kodeks etc.
), widać tylko że proza w miękkiej oprawie.
Nie wiadomo zresztą, co to u arystokraty jest (nie piszą gdzie w sieci?
I nie bardzo zgodzę się, że arystokrata je suchy chleb - zagryza go tym czymś żółtym, co ma przed sobą… o ile to coś do jedzenia…
Poza tym “ubogi” jest terminem i społecznie, i osobniczo relatywnym. Arystokrata “całościowo” raczej nie żyje na poziomie niższym niż urzędnik, a tylko wystepuje tu większa gradacja potrzeb - prawdopodobnie gdy będzie przyjmował na obiedzie gości, na stole zjawią się i ostrygi. Ale żeby sobie od okazji na nie pozwolić, trzeba w dzień powszedni wtrzaniać suchy chleb… no i jeszcze ta reprezentacyjna psina, która też powietrzem nie żyje. Kot by się pewnie w tamtych czasach sam wyżywił…
Zresztą u urzędnika jest święto właśnie i wcale nie jest powiedziane, że codziennie jada on kaszankę…
Pod stołem u arystokraty lezy chyba opakowanie po talii kart, więc może to jakiś hazardzista (ten rozdarty papierek mógłby byc z kolei losem z loterii).
A książka wala się też koło gitary
Sorry, nie tę kufę dałam do kociej muzyki:
I chyba otwarta na tytułowej stronie, tylko rozmazane to… Komerski, szukaj, co to za kniga
Może jaki śpiewnik, skoro koło gitary?
Kiciuś ucztował ewidentnie: u stóp urzędnika leży łeb i dwa ogony rybie…
Hoko,
Śpiewnik jako żywo! “Pieśni - Władymir Wysocki i Żanna Biczewska”
Nieee, żółte przed arystokratą to przycisk do papieru - w kształcie psa zresztą. Natomiast przemawia do mnie teoria z kartami. Może on faktycznie na niedobory mamony cierpi w wyniku hazardu.
Co do urzędnika, to bieda w sieci. Ani większego zdjęcia, coby przeczytać tytuł książki przy gitarze (ale pewnikiem śpiewnik), ani nic.
Faktycznie przybory do pisania i kodeks mogą nie być związane z rozbuchanym intelektem urzędniczyny, ale powiedzcie sami, który z obu panów wygląda wam na bardziej szczęśliwego?
Komerski, a co to znaczy być szczęśliwym?
Ja tam nie myślę. że ówcześni korzystali ze śpiewnika… Rosjanin śpiewa z duszy! (głębokiej)
Głębokie gardła, to i dusze odpowiednie.
Dopiero teraz zobaczyłem ten obraz na dole. Przedstawia on w sposób alegoryczny rusałkę lub nimfę w surrealistyczno - górniczym przebraniu.
Dru, kiedy mnie nie pytasz wiem to doskonale. Zapytany nagle głupieję
Dlatego przy dyskusjach o szczęściu wygrywa ten co pierwszy zada pytanie o definicję.
Ja tam jestem szczęśliwy…
Tytuł nasunął mi pytanie: kiedy jest ranek a kiedy poranek? Poranek - sama nazwa wskazuje, że następuje po ranku. No dobra, to od której jest ranek, a od której poranek? I dlaczego nie ma przedranka? (przedpołudnie, południe, popołudnie)…..
teraz jest POranek …
ja też jestem szczęśliwa troszeczkę …. tylko brak
Jolinku,
popytaj znajomych, na pewno za parę miesięcy ktoś będzie miał do oddania takie kocię
Komerski,
Ja byłem przekonany, że to jakie ciacho albo owoc… masz może ten drugi obraz w jeszcze większej rozdzielczości? Nie ma czasem na tym przycisku śladów zębów?
jaki znowu przycisk do papieru?
Torlinie,
ta “rusałka” to jest ten trzeci, który przyjdzie po dwóch powyższych…
zenie,
kiedyś był jeszcze teleranek…
…a jeszcze jest baranek
Hoko,
a ja pamiętam jak kiedyś nie było….
I proszę mnie się tu nie wymigiwać, tylko konkretnie: od której do której mamy baranek, teleranek, ranek i poranek, aha, i na którą idzie Franek….
zeenie, a nie masz innych problemów?
Czarodzieju
, a co to za
kufy Pan używa (17:32) co to ich (jej!) jeszcze w kufowniczku nie ma? 
Hoko,
no, nie mam….
Szczęśliwy człowiek…
Czyżby to :hokoladki:?
Czy ty Hoko nie przesadzasz z tą kufo-mistyfikacją?
Czy w odniesieniu do kuf ukrytych pod różnymi przebraniami możemy się posługiwać pojęciem mistykuf?
Trzeba było zrobić odstęp przed pytajnikiem
Hmmm, dla mnie to maliny albo truskawki
…Czarodziej ma prawo do swych licencji…
Ale niech będą i
Dru’!
A może absolutukuf?
Hoko: No oczywiście, że nie mam w większej rozdzielczości, niż ty nas uraczyłeś, ale przecież widać, że to hart jest leżący z lekko uniesionym (ku tyłowi obrazu) pyskiem. Chyba, że już zupełnie ślepnę
Komerski,
w takim razie musisz mieć monitor o przekątnej 120 cali. Ja tam żadnego harta nie widzę, nie mówiąc już o pysku…
No dobra, jak się teraz przypatrzyłem, cos niby dostrzegam. Ale skąd wiesz że to przycisk do papieru, a nie ciacho z kremem w kształcie harta na tacce?
Kufowicze,
kufę dodam do samouczka dzisiaj, bo wczoraj nie chciało mi się specjalnie logować
Hart (ducha) to na pewno nie jest. Może chart?
Ja się tam nie znam, według mnie to jest ciacho…