Poranek

Znowu rzucimy okiem na wschód, lecz tym razem nie na krajobrazy, a na wnętrza i ludzi. Widoki odległe i w przestrzeni, i w czasie, z rosyjska tragikomiczne, niby codzienne, lecz codzienność to rodem z Dostojewskiego… no, może z Gogola…

Długo myślałem, zobaczywszy obraz Fiedotowa po raz pierwszy: co to takiego? Zupełnie niepotrzebnie, bo tytuł wyjaśnia wszystko. Świeżo odznaczony. Ranek urzędnika, po odznaczeniu go pierwszym medalem.

urzędnik

Jeszcze ciekawszy był pewnie wieczór, a i noc, trudno powiedzieć, czy spędzone tylko w towarzystwie kota (na krześle po lewej, tutaj obraz w większej rozdzielczości) i psa (pod stołem).

Urzędnik urzędnikiem, może jeszcze swój status poprawi, ale skonfrontujmy go z arystokratą z krwi i kości. Tu też poranek - ewentualnie, skoro to szlachcic, przedpołudnie - jako że kolejny obraz Fiedotowa nosi tytuł Śniadanie arystokraty.

arystokrata

No, i ten to jest dopiero przyjemniaczek! Obżera się czymś niedozwolonym, a usłyszawszy, iż ktoś nadchodzi, smakołyk przykrywa książką (tutaj duży obraz). Porządek jakby trochę większy niż u urzędnika, ale niech no ten młodzian dostanie kiedyś medal, to zobaczymy…

Tak, a gdzieś daleko na zachodzie poranek Wiosny Ludów, zaś Marks już skumał się z Engelsem…

45 Responses to “Poranek”

  • Dora :: 05-02-2008 :: 15 : 59

    A pudelek.pl przy tym był :cytt:
    Takie flejtuchowate towarzystwo, nic dziwnego, że wiatr historii zmiótł… :end:

  • Hoko :: 05-02-2008 :: 16 : 19

    Nie no, urzędnik jest równy gość (kota ma), a że bosy… w końcu nie co dzień dostaje się medal… muszę poszukać jakieś kufy z medalem… :lol:

  • ramzel :: 05-02-2008 :: 17 : 04

    A ten osobnik pod stołem, pomiędzy urzędnikiem a gospodynią(?) to kto?
    Szpicel? :tajne:

  • Hoko :: 05-02-2008 :: 17 : 21

    O psiakrew, nie zauważyłem go… Ale to raczej kumpel tamtego - wygląda, jakby się jeszcze nie do końca obudził. No, na tym stoliku chyba leżą karty do gry, nie wykluczone, że gdzieś po kątach śpi jeszcze paru :lol:

  • komerski :: 05-02-2008 :: 17 : 21

    Sugerujesz Hoko, że jakby carscy urzędnicy utrzymywali większy porządek i byli mniej dumni z odznaczeń, a arystokraci nie przykrywali jedzenia książką, to inaczej wyglądałyby stosunki własności produkcji w połowie XIX stulecia?

    Zaciekawiony tym czymś “zakazanym” co je arystokrata poszperałem w sieci i się potwierdziło. Obraz ma jeszcze dwa tytuły - “Śniadanie ubogiego arystokraty” oraz “Niewczesny gość”. To coś “zakazane” to suchy, ciemny chleb a zaskoczony niespodziewaną wizytą, zubożały arystokrata ukrywa posiłek, by nie zdradzić się z marnym menu.
    Chociaż tropu Hoko to nie podważa - zawsze można pomyśleć, że to metafora “rewolucji u bram” :)

  • komerski :: 05-02-2008 :: 17 : 34

    Właśnie jeszcze zauważyłem, że na krzesełku u arystokraty leży tęsknie porzucona reklama (pewnie super drogich) ostryg… Ciekawe czy przeglądał ją wsuwając razowiec, czy też rzucił ją, aby zaimponować gościom…

  • Hoko :: 05-02-2008 :: 17 : 50

    No mi tak chodziło po głowie, że coś ciemnawo w tym pokoiku i portki ma arystokrata jakby przetarte na kolanie, ale o wtrzanianie suchego chleba to go nie podejrzewałem :lol:

    Ale z tego by wynikało, że urzędnikowi lepiej się powodzi niż arystokracie…

    Tak czy siak, o książki nalezy dbać… zwłaszcza gdy się trzyma pudelka na pokaz i na psiego fryzjera wydaje…

  • Jolinek51 :: 05-02-2008 :: 18 : 06

    a kobitka będzie szykować kawę dla skacowanego towarzystwa…:) … wygląda, że całą noc balowali a ten glowny zorderowany w papilotach …. dziwne to :)

  • dru' :: 05-02-2008 :: 23 : 37

    No i co? Lepiej być skacowanym urzędniczyną z medalem czy biednym arystokratą wtrząchającym suchy chleb? Chyba jednak stawiam na to drugie.

  • komerski :: 06-02-2008 :: 06 : 49

    Dru? W obliczu nadchodzącej rewolucji powinieneś chyba to przemyśleć. Poza tym widać, że urzędnik ma się za co zabawić, osiąga sukcesy, jest z siebie zadowolony. Ba! Nawet jakaś kobieta się kręci w okolicy. A arystokrata? Nie dość, że suchy chleb wcina i czytuje - żałosny - reklamy ostryg, to jeszcze udaje przed gośćmi kogoś innego, niż w istocie jest…

  • dru' :: 06-02-2008 :: 09 : 48

    No ale ma coś do poczytania w mieszkaniu (i nie o reklamę ostryg mi chodzi). Gdybym został postawiony w jego sytuacji, zaraz zrobiłbym mu rewolucję w domu. :D

  • komerski :: 06-02-2008 :: 11 : 10

    Dru - a spójrz no bystrym swym okiem za łokieć mianowanego? czy ja nie widzę tam przyborów do pisania? I książki?

  • Teloch :: 06-02-2008 :: 11 : 40

    ja tylko chce zaznaczyć, że kot też wygląda jakby wczoraj coś popił… Wietrzę też, że maczał palce (a konkretnie pazury) w wyglądzie gitary (a konkretnie strunach).

  • Dora :: 06-02-2008 :: 11 : 46

    Grał kocią muzykę :rubik: :mru:

  • Hoko :: 06-02-2008 :: 11 : 47

    Mógł kicio coś z tych walających się butelek wysiorpać, kto go tam wie…

    Przybory do pisania u urzędnika to raczej nic dziwnego, a książka tez może być związana z pracą - jakiś kodeks etc.
    Nie wiadomo zresztą, co to u arystokraty jest (nie piszą gdzie w sieci? :) ), widać tylko że proza w miękkiej oprawie.
    I nie bardzo zgodzę się, że arystokrata je suchy chleb - zagryza go tym czymś żółtym, co ma przed sobą… o ile to coś do jedzenia… :cytt:

    Poza tym “ubogi” jest terminem i społecznie, i osobniczo relatywnym. Arystokrata “całościowo” raczej nie żyje na poziomie niższym niż urzędnik, a tylko wystepuje tu większa gradacja potrzeb - prawdopodobnie gdy będzie przyjmował na obiedzie gości, na stole zjawią się i ostrygi. Ale żeby sobie od okazji na nie pozwolić, trzeba w dzień powszedni wtrzaniać suchy chleb… no i jeszcze ta reprezentacyjna psina, która też powietrzem nie żyje. Kot by się pewnie w tamtych czasach sam wyżywił… :oko:

    Zresztą u urzędnika jest święto właśnie i wcale nie jest powiedziane, że codziennie jada on kaszankę…
    Pod stołem u arystokraty lezy chyba opakowanie po talii kart, więc może to jakiś hazardzista (ten rozdarty papierek mógłby byc z kolei losem z loterii).

  • Dora :: 06-02-2008 :: 11 : 47

    A książka wala się też koło gitary ;-)

  • Dora :: 06-02-2008 :: 11 : 52

    Sorry, nie tę kufę dałam do kociej muzyki: :song:

  • Hoko :: 06-02-2008 :: 11 : 57

    I chyba otwarta na tytułowej stronie, tylko rozmazane to… Komerski, szukaj, co to za kniga ;) Może jaki śpiewnik, skoro koło gitary?

  • zeen :: 06-02-2008 :: 12 : 22

    Kiciuś ucztował ewidentnie: u stóp urzędnika leży łeb i dwa ogony rybie…

  • zeen :: 06-02-2008 :: 12 : 31

    Hoko,
    Śpiewnik jako żywo! “Pieśni - Władymir Wysocki i Żanna Biczewska”

  • komerski :: 06-02-2008 :: 13 : 02

    Nieee, żółte przed arystokratą to przycisk do papieru - w kształcie psa zresztą. Natomiast przemawia do mnie teoria z kartami. Może on faktycznie na niedobory mamony cierpi w wyniku hazardu.

    Co do urzędnika, to bieda w sieci. Ani większego zdjęcia, coby przeczytać tytuł książki przy gitarze (ale pewnikiem śpiewnik), ani nic.

    Faktycznie przybory do pisania i kodeks mogą nie być związane z rozbuchanym intelektem urzędniczyny, ale powiedzcie sami, który z obu panów wygląda wam na bardziej szczęśliwego?

  • dru' :: 06-02-2008 :: 14 : 04

    Komerski, a co to znaczy być szczęśliwym? :autorytet:

  • Dora :: 06-02-2008 :: 14 : 07

    Ja tam nie myślę. że ówcześni korzystali ze śpiewnika… Rosjanin śpiewa z duszy! (głębokiej) :song:

  • ramzel :: 06-02-2008 :: 16 : 14

    Głębokie gardła, to i dusze odpowiednie. :ooo:

  • Torlin :: 06-02-2008 :: 19 : 05

    Dopiero teraz zobaczyłem ten obraz na dole. Przedstawia on w sposób alegoryczny rusałkę lub nimfę w surrealistyczno - górniczym przebraniu.

  • komerski :: 06-02-2008 :: 19 : 23

    Dru, kiedy mnie nie pytasz wiem to doskonale. Zapytany nagle głupieję :)

  • dru' :: 07-02-2008 :: 00 : 51

    Dlatego przy dyskusjach o szczęściu wygrywa ten co pierwszy zada pytanie o definicję. :D

    Ja tam jestem szczęśliwy… :mru:

  • zeen :: 07-02-2008 :: 09 : 57

    Tytuł nasunął mi pytanie: kiedy jest ranek a kiedy poranek? Poranek - sama nazwa wskazuje, że następuje po ranku. No dobra, to od której jest ranek, a od której poranek? I dlaczego nie ma przedranka? (przedpołudnie, południe, popołudnie)…..

  • Jolinek51 :: 07-02-2008 :: 11 : 39

    teraz jest POranek … :D

    ja też jestem szczęśliwa troszeczkę …. tylko brak :mru:

  • Hoko :: 07-02-2008 :: 14 : 00

    Jolinku,
    popytaj znajomych, na pewno za parę miesięcy ktoś będzie miał do oddania takie kocię :)

    Komerski,
    jaki znowu przycisk do papieru? :roule: Ja byłem przekonany, że to jakie ciacho albo owoc… masz może ten drugi obraz w jeszcze większej rozdzielczości? Nie ma czasem na tym przycisku śladów zębów?

    Torlinie,
    ta “rusałka” to jest ten trzeci, który przyjdzie po dwóch powyższych…

    zenie,
    kiedyś był jeszcze teleranek…

  • Dora :: 07-02-2008 :: 15 : 20

    …a jeszcze jest baranek ;-)

  • zeen :: 07-02-2008 :: 17 : 00

    Hoko,
    a ja pamiętam jak kiedyś nie było….
    I proszę mnie się tu nie wymigiwać, tylko konkretnie: od której do której mamy baranek, teleranek, ranek i poranek, aha, i na którą idzie Franek….

  • Hoko :: 07-02-2008 :: 17 : 32

    zeenie, a nie masz innych problemów? :hokoladki:

  • a cappella :: 07-02-2008 :: 20 : 33

    Czarodzieju :autorytet: , a co to za :tajne: kufy Pan używa (17:32) co to ich (jej!) jeszcze w kufowniczku nie ma? :shock:

  • zeen :: 07-02-2008 :: 21 : 27

    Hoko,
    no, nie mam…. :muzik:

  • Dora :: 07-02-2008 :: 22 : 01

    Szczęśliwy człowiek… :hura:

  • dru' :: 07-02-2008 :: 22 : 52

    Czyżby to :hokoladki:?

  • dru' :: 07-02-2008 :: 22 : 54

    Czy ty Hoko nie przesadzasz z tą kufo-mistyfikacją?
    Czy w odniesieniu do kuf ukrytych pod różnymi przebraniami możemy się posługiwać pojęciem mistykuf?

  • Dora :: 08-02-2008 :: 00 : 10

    Trzeba było zrobić odstęp przed pytajnikiem :hokoladki:

  • a cappella :: 08-02-2008 :: 06 : 58

    Hmmm, dla mnie to maliny albo truskawki :-P
    Ale niech będą i :hokoladki: …Czarodziej ma prawo do swych licencji…

  • Torlin :: 08-02-2008 :: 09 : 53

    Dru’!
    A może absolutukuf?

  • komerski :: 08-02-2008 :: 13 : 21

    Hoko: No oczywiście, że nie mam w większej rozdzielczości, niż ty nas uraczyłeś, ale przecież widać, że to hart jest leżący z lekko uniesionym (ku tyłowi obrazu) pyskiem. Chyba, że już zupełnie ślepnę :)

  • Hoko :: 08-02-2008 :: 14 : 55

    Komerski,
    w takim razie musisz mieć monitor o przekątnej 120 cali. Ja tam żadnego harta nie widzę, nie mówiąc już o pysku… :)
    No dobra, jak się teraz przypatrzyłem, cos niby dostrzegam. Ale skąd wiesz że to przycisk do papieru, a nie ciacho z kremem w kształcie harta na tacce?

    Kufowicze,
    kufę dodam do samouczka dzisiaj, bo wczoraj nie chciało mi się specjalnie logować :)

  • Dora :: 08-02-2008 :: 16 : 02

    Hart (ducha) to na pewno nie jest. Może chart? :phi:

  • Hokopoko :: 08-02-2008 :: 17 : 38

    Ja się tam nie znam, według mnie to jest ciacho… :lol:

*
Dodaj komentarz

.