Podknutek
Kiedyś miewano błaznów. Dzisiaj miewa się podknutków.
Becket
Tak mi się skojarzyło, gdy wraz z innymi życzliwymi ludźmi rozglądałem się za pracą dla byłego premiera.
Oto przedstawienie.
Kaczyński-Pozzo i Marcinkiewicz-Lucky w drodze na targ Zbawiciela. Dlaczego nie stawia bagaży?
Podknutków premier Pozzo ma zresztą więcej. Religa, Sikorski…
Ten ostatni, jeśli wierzyć koalicyjnym przeciekom, poszedł w końcu po rozum do głowy. Czy pójdzie również Marcinkiewicz? Znając jego usłużność, pamiętając jak tańczył - a tańczył pięknie - należy przypuszczać, że pierwej zacznie myśleć.
Będziemy więc świadkami widowiska, jakie dotychczas bywało udziałem jedynie trup teatralnych - a i to nie wszystkich, tych bardziej nowoczesnych.
Jakoś to przetrwamy. Jak przetrwaliśmy Pozza-Millera i jak przetrwamy wielu, wielu Pozzów, którzy dopiero przyjdą - i ich mniej lub bardziej udanych podknutków.
Czekając na Godota.



Heh…z Sikorskim jednak trochę pudło;) - kolejny, który nie pasował bo za wysoki i za ładny, a w dodatku znał języki.
Tylko nie wiadomo, czy sam stwierdził, że nie pasuje, czy też stwierdzono to za niego. A za wysoki był rzeczywiście - żeby się chociaz trochę kulił w towarzystwie, to by mu może uszło na sucho…