Plastyczna określoność modelunku
Malarstwo, które operuje wszystko kryjącymi barwnikami, posługuje się jako zasadniczym elementem płaszczyzną, lecz nawet w przypadku, gdy jest monochromiczne, różni się od każdego rysunku. Zawsze wyczuwa się w nim linie, ale właśnie tylko jako granice plastycznie odczutych i dotykowo przemodelowanych płaszczyzn. To pojęcie należy podkreślić. Dotykowe właściwości modelunku rozstrzygają o zaklasyfikowaniu rysunku do sztuki linearnej także wtedy, gdy cienie w sposób zupełnie obcy linearyzmowi niczym tchnienie muskają powierzchnię papieru. Malarstwo z góry zakłada rodzaj cieniowania jako coś samo przez się zrozumiałego. Ale odwrotnie niż rysunek, w którym brzegi bryły w stosunku do modelunku płaszczyzn są nieproporcjonalnie silnie zaakcentowane, malarstwo zachowuje pełną równowagę elementów. Tam lineatura pełni funkcję ramy, w której napięte są modelujące cienie, tu oba elementy stanowią jedność, a bezpośrednio jednakowa plastyczna określoność formy jest tylko korelatem odpowiedniej plastycznej określoności modelunku.


Nieprawdaż, że jest różnica?
*
Tekst: Heinrich Wolfflin: Podstawowe pojęcia historii sztuki: słowo/obraz terytoria 2006
Tycjan: Wenus z Urbino
Velazquez: Wenus



Ja zawsze byłem fanem Wenus z Urbino.
a ta dziwna postać w białym Fartuhu na pierwszym obrazie to co znów wyczynia?..
Każdy pretekst jest dobry, aby pokazać gołe baby. A jak się jeszcze do tego doda podłoże teoretyczne…
happyguy –> może czyści organizm po imprezie?
Torlin –> sztuka jest zawsze piękna. Niezależnie od tego, z jakich powodów powstała. No chyba, że nie jest piękna.
Happy - wyciąga z kufra ubrania dla swej pani - te już wyciągnięte przerzucone są przez ramię stojącej pokojowej…
A co do cytatu to ja nie wiem, czy słusznie, ale mam wrażenie, że pan Wolfflin w swym słowolejstwie trochę przesadził. Przecież treść tam jest taka tylko: “Rysunek od malarstwa różni się tym, że w rysunku kontur wyraźnie odcina się od płaszczyzny, a w malarstwie nie.”
Komerski,
a mnie się wydaje, że wyciąga ubranko dla gołego pieska, bo faktycznie szata dla gołej pani już przewieszona przez ramię.
A pani leży i się drapie, bo przecież nic innego…..
skoro Ty tak to ja tak:

http://ewa777.blox.pl/resource/Maja_naga.jpg
zeby nie bylo- to nie jest obrazek tylko obraz
namalowany przez pana ktorego imie i nazwisko brzmi: Francisco José Goya y Lucientes
Strach pomyśleć, co jeszcze może wyciągać dla gołej pani.
A Majka zawsze mi się jakaś starawa wydawała. Ktoś wie w jakim wieku była modelka?
Napoleon: a podbudowa teoretyczna gdzie?
Komerski: zapomniałeś o cieniach… i o dotykowych właściwościach… no i o modelunku rzecz jasna…
zeen: w tamtych czasach piesków jeszcze nie ubierano…
Torlin: Tobie tylko jedno w głowie…
Komerski: gdzie tam starawa. A poza tym Goya mógł jej ciut dodać…
Hoko,
Torlin napisał tylko, że mu się Doda podłoży teoretycznie, jak się dowie, że napisał ją z małej, to nie chcę być w pobliżu….
Ech ten Torlin, normalnie aż strach…
Jeśli dobrze zrozumiałem to autor wywodu przedkłada rozmyte pośladki nad wyraźnie zarysowane piersi. Jak dla mnie jest to kwestia indywidualnych upodobań.
Natomiast zgadzam się z Torlinem, podkładająca się teoretycznie Doda jest trudna do przebicia, nawet przez tę czy inną Wenus.
W ogóle teoria jest nie do przebicia.