Pan Goethe
Hm… Autorem obrazu jest Johann H. W. Tischbein, zaś ten pan w kapeluszu to sam Johann Wolfgang Goethe - w czasie swojego pobytu we Włoszech, dokąd uciekł od żony… Ale mniejsza o to. Obraz jak to obraz, romantyczna scenka z rzymskimi ruinami w tle, upozowana i sfastrygowana, jak to było podówczas w zwyczaju. Jednak gdy się dobrze przyjrzeć, pojawia się pewien dysonans: popatrzcie uważnie na stopy wielkiego poety…

Nieprawdaż? Zastanawiać się można, która noga jest która, ba, czy aby na pewno obie należą do pana Goethego… (Tutaj obrazek w większym formacie) Więc tak się zastanawiam, czy pan Goethe nie był przypadkiem przedstawicielem jakiegoś z tych rzadkich gatunków, których szukałem we wpisie Gdzie oni są… No, chyba że to sprawka nieuczciwego malarza, który, np. przekupiony przez żonę Goethego, chciał poecie zaszkodzić… A może i jedno, i drugie…



Dwie lewe nogi to istotnie rzadki przypadek bo dwie lewe ręce to raczej powszechność…
Właśnie od razu rzuciło mi się w oczy, że źle namalowany jest tułów w stosunku do nóg. Ale przecież są arcydziełami obrazy równie źle (lub dziwnie) namalowane. Moje ukochane “Śniadanie na trawie” - kobieta z tyłu jest nieproporcjonalnie duża w stosunku do osób leżących “na trawie”. A fenomenem jest tajemniczy nóż w niczyjej dłoni w “Ostatniej wieczerzy” Leonarda (pomiędzy trzecią i czwartą osobą z lewej)
http://www.haltadefinizione.com/en/cenacolo/look.asp
http://www.youtube.com/watch?v=1JynBEX_kg8&feature=related
Na moje, to ktoś pod tym płaszczykiem jest…
Torlin –> Ja widzę wyraźnie, że to ręka osoby nr 4. Położona na biodrze, trzymająca nóź.
U Brueghla ten typ, co niesie tacę z talerzami z przodu, ma trzy nogi: http://www.gnosis.art.pl/iluminatornia/sztuka_o_inspiracji/pieter_brueghel_st/bruehel_st_chlopskie_wesele.htm
Wsztystkie te trzy nogi rzeczywiście są nieproporcjonalnie długie. Artyści!…
Mnie bardziej zaciekawił gorset (albo niewprawna reka rzeźbiarza) pierwszej postaci od prawej na płaskorzeźbie
zeenie, dzięki za koty
super!
Dora, trzy nogi u parobka to pal licho, gorzej u kogoś ważnego
Tak to artyści tworzą historię…
Torlinie, dokąd ten link miał prowadzić?
A Śniadanie na trawie to trochę inna epoka i rozmaite “niedopasowania” i udziwnienia są tu na porządku dziennym. Zresztą i wcześniej proporcje były często na bakier, perspektywa również. Ale ponoć kiedyś tak właśnie ludzie widzieli świat, a późniejszym to się poprzewracało w głowie… 
A że życie Goethego (i pewnie wszystkich nas) to zmyślenie i prawda, więc każda wersja jest równouprawniona. I warto wybierać piękniejszą.
Te obrazy malowali uczniowie mistrza …. każdy po kawałku ….
Hm…
Długość prawego uda, to może być aluzja do Piety Michała Anioła, która ma półtorametrowe udo. Czy jakoś tak. Zresztą Michał Anioł tez miał problemy z nogami swoich bohaterów. Tutaj to jednak miejsce na Poezję na łonie mistrza, albo inną muzę. Z którą jak w Dziennikach:
XIX
A później często jak złoczyńcy prawie,
Ze świętych praw małżeństwa, niczym kochankowie,
Czyniliśmy użytek w zbożu i na trawie,
A nawet w miejscach, o których nie powiem.
Byliśmy szczęśliwi i wolni w zabawie,
A sługa Ów nam służył, co się zowie.
Przeklęty sługo, obudzić się nie sposób,
Gdy pana swego pozbawiasz rozkoszy.
(tłum. Krzysztofa Lipińskiego)
Jednak ciekawsza jest lewa prawa noga. Niedowidzę dzisiaj: czy lewa noga też jest lewa, czy jest prawa dla równowagi. Bo jeśli też jest lewa, to tłumaczyłoby dlaczego Goethe pół-siedzi, pół-leży, zamiast iść. Na pewno zaś jest jeszcze dłuższa. Cóż, Goethe wielki był, a nawet jest (Goethe jest nieśmiertelny!), co jakąś częścią ciała musi się na obrazie objawić.
[…] nogach będzie, chociaż noga jak się patrzy i na tym obrazie występuje, a w przeciwieństwie do tamtej w proporcjach i kształcie niemal doskonała - jednak żadnemu z Panów naśladowania nie polecam, […]
[…] oczywiście nasz znajomy Goethe i jego nogi. Tutaj na pewno […]