Ostatnia wieczerza wg Dana Browna
intryga
na drugiej stronie płótna
kto ma oczy
niechaj słucha
esseńczycy zacierają ręce
nie kiwajcie
byście nie byli wykiwani
ten z prawej to piotr
ten z lewej to pietruszka

krew i ciało
ludożercy
żywność modyfikowana genetycznie
życzył załodze statku marsjańskiego sukcesów w życiu zawodowym i powodzenia w życiu osobistym
esesmani zacierają ręce
o koronę króla
o mieczyk waleta
o uciechę z damą
ozyrysie
poszedłeś ale wróciłeś
spałeś ale się zbudziłeś
umarłeś ale znowu żyjesz
jezus była kobietą
żyć i umrzeć w nicei
chrześcijanie umywają nogi
w czwartek
koniec świata
Obraz: Andrei Ryabushkin



druidh drapie się w głowę
hoko
post jak kobieta
ładna przy pierwszym spojrzeniu
inteligentna od pierwszego słowa
z obietnicą na więcej
jeśli się wdasz z nią w rozmowę
poezja trudne słowo
koniec komentarza
Ja chciałem tylko powiedzieć, że pan wychylający się z drzwi niebezpiecznie mi przypomina takiego polskiego aktora… ale wyleciało mi nazwisko…
Nie kojarzę tego aktora… chyba że to ten, no, jak mu tam…
Że co? Donosił będzie?
Możliwe, że już doniósł - nadal sobie nie mogę przypomnieć:( Dobrze się kamufluje, konfident!
Ależ to mój sąsiad!
)
A o ile znam malarza, to facet ma mocny i niepowtarzalny styl, biorąc pod uwagę, że tworzył ponad wiek temu. Mnie osobiście jego obrazy mocno niepokoją, chyba ze względu na niezwykłą surowość rosyjskich oczu swych postaci w połączeniu z wręcz folklorystyczną barwą. Np. postać w pomarańczu, brr!
(a o co chodzi z ostatnią wieczerzą?
Ale dość, bo się zagalopowałam. Gdzie ty znalazłeś Ryabushkina? W życiu słyszałam o nim chyba tylko raz, i to przypadkiem…
Mnie też on przypomina tego aktora, co to nie wiadomo jak się nazywa.
I drażni mnie ten w zielonej koszuli. Czy on nie jest z mafii albo zespołu disco polo?
Aha - przepraszam, że tak pryncypialnie, ale po polsku to on się Riabuszkin nazywał
Andriej.
Riabuszkin to takie banalne…
A ten w zielonym to faktycznie jakiś cwaniak. Ale popatrzcie, jak ten obok tego aktora filuje na nas…
A obrazki znajduję na wikimedia commons.
edit:
za linka wordpress wysłał mnie do poczekalni
Ja już wiem! Barciś w czapce baseballowej daszkiem do tyłu! A ten, co filuje to się chyba czegoś wystraszył. Jakbyśmy go nakryli…
A karczmarz patrzy się na nas jak byśmy mu ojca harmonią zabili.
Tak mawiał do mnie mój tata i w jego wypadku, było to już kompletnie absurdalne.
Ja znam wersję z zabijaniem gazetą…
Ten w pomarańczowym na moje oko wygląda, jakby chciał złapać to białe coś z pucharu naprzeciw i zatkać komuś drogi oddechowe.
A zaiste, gość z drzwi wygląda jak Barciś! Tylko czy on nie ma zazdrości w swych ślepiach? Niepokojące.
W pomarańczowym to jest kobieta.
Piotrowi wyziera spod kufajki pomarańczowy swetr…
Czerwony.
Jaskrawo pomarańczowy :D. Może zależy od monitora?
O, zaiste! Mi bardziej ten kolor przypomina, jeżeli mam być złośliwa, mieszankę oranżu metylowego w roztworze obojętnym z fenoloftaleiną w zasadzie..