Nasza, nie nasza…
Zima do mnie wróciła, lekka i cienka i nie wiadomo, czy na dłużej. A ja wędruję sobie ostatnimi czasy po rozmaitych rosyjskich galeriach, więc trzy zimowe krajobrazy tak przy okazji. Tytuł zaś taki a nie inny dlatego, ponieważ w tej rosyjskiej zimie (a i w innych tamtejszych widokach) znajduję jakąś nutę wspomnienia - tego, co jakby pamiętam; nutę częstokroć o wiele bardziej realną i namacalną, aniżeli w malarstwie polskim.
Chociaż może to jednak tylko pewne dopowiedzenie, uzupełnienie, a i przetworznie wyobraźni, która wówczas była dziecięcą, a więc i swoiście ukierunkowaną - i rosyjskie ostępy, widziane z dzisiejsza, lepiej oddają charakter niegdysiejszych tęsknot i strachów.

Lecz takie mgły i szrony jak niżej trafają się jeszcze, było tej zimy kilka takich dni; i wrony, jedyne żywe istoty w tym mroźnym krajobrazie, bo właściciele sanek chyba się utopili…

…tutaj powyższy obraz w całej okazałości.
*
Aleksiej Sawrasow: Morze błota
Julij Klewier: Odwilż
Arsenij Meszerskij: Zima



Ach, te wschodnie klimaty…
Ale kuropatewki Chełmońskiego też są bardzo zimowe, brrr…
no pięknie widzisz Hoko zimę ….
Ja rozumiem takie widoki w ponure, jesienne dni, ale teraz wiosna za pasem i proszę mnie tu z defetyzmem nie wyłazić
Brawo Zeen! Zimnolubom i Mrozonosowym skrytośnieżcom mówimy stanowcze nie! Słońce tak, plucha nie!
zeenie,
mówisz jakbyś żadnego normalnego polskiego lutego nie przeżył
A jak dobrze pójdzie, to mróz dopiero w kwietniu puści… tak tak, kolego Komerski, szykujcie ciepłe skarpetki…
Dora,
Kuropatewki są inne niż wszystko, to już nie tyle zima, co pustka nieomalże kosmiczna…
jak kto jeszcze nie widział, to są tutaj:
http://obrazy.hokopoko.net/single.php?img=47
Właściciele sanek nie utonęli. Oni ciągle na nich siedzą - to jest właśnie rosyjska zima.
Dora, w ubieglym roku, gdy bylo mrozniej niż tej zimy, kuropatwy chętnie zaglądaly do naszego ogrodu. Żeby je poglądać trzeba bylo nieruchomo stanąć przy oknie. Niestety, nie mialam wtedy aparatu, żeby jej sfotografować, a szkoda.
Szkoda, że obecnie zimy są raczej jesienne i właściwie trudniej, niż dawniej odróżnić pory roku. W mieście i tak nie ma to takiego uroku, ale - mimo uwielbienia dla wiosny- lubię te białe pejzaże…Rozmarzyłam się:)
Pozdrawiam…prawie wiosennie:)
Monika
I wszędzie brzozy, brzozy, brzozy. Brzezina od góry do dołu.
Ta wschodania zima ma swój wdzięk. Ale nie jest moja. Moja już jest prędzej zima z Fałata, ale to efekt wakacji w Bystrej.
Hoko,
miejże litość i chociaż właściciela sanek schowaj, by się ogrzał
Ta wschodnia zima jest bardzo ciężka. Cale szczęście, że w tym roku nareszcie jakaś taka marna i prawie bezśnieżna.
Przynajmniej nie strach /że zasypie po drodze/ wychodzić z domu i nie strach gdzieś jechać, bo zima a drogi czarne. 
Uhm, u mnie też czasem potrafi zawiać. Chociaż teraz to pestka, bo w miarę szybko odśnieżają. Jak byłem mały, to czasem przez tydzień nie dawało się do mojej wsi dojechać. A jak się potem zaczęło wszystko topić…
Monika,
I dopiero potem trochę pomroziło.
pamiętam że w zeszłym roku na początku stycznia na polach można było tu i ówdzie spotkać pasące się krowy
Dru, zeen,
na sankach jest lód, przezroczyste to przecież. Właściciele się musieli utopić i już…
Hoko,
nie bądz takim pesymistą, wlaściciele poszli do lasu po chrust, a może i po coś jeszcze.
Siedzieli i łowili ryby tak długo, aż pokryła ich warstewka lodu tworząc coś na kształt lodowych odlewów. Spodobały się im one i skruszyli tylko przednie ścianki, po czym poszli do wsi na piwo.
hortensja ma rację, poszli po to, co to on the rocks….
A patrząc na obrazek możemy się domyślać, że szklaneczki małe nie są….
Ten trzeci obrazek to u mnie na Zakrzówku namalowano (ze trzy lata temu)
zeen,
samogon on the rocks? tego nie wymyśliłaby nawet biała emigracja
To tylko sparawa wyobraźni młodzieńcze
There is no spoon, there is no spoon…
Hoko,
wpisz coś, żeby to trafilo na RSS - przez pomylkę skasowalam Twoje ostatnie komentarze .
A na Twój Blog trafiam tylko przez RSS. Nie wiem jak inaczej można by się dostać.
Może mi podpowiesz? Dziękuję. 
Oni (on, ona) muszą dalej siedzieć na sankach.

Popatrzcie, mamy ślady sanek, ale nie mamy śladów stup. Mogli by bezpośrednio z sanek skoczyć do jeziora, ale co wtedy robi na sankach ta bryła lodu?
Eh, nie widzicie, że to te wrony (Kruki? Chociaż na kruka to to za małe chyba…) pracują w pocie czoła czy wyciosywaniu lodowych figur? Dwie już się zmachały i odpoczywają - jeden artysta wciąż pracuje. To ich sanie - dlatego nie ma śladów stóp czy butelek.
Hortensjo,
poniżej masz link do kanału rss komentarzy - dodaj adres do czytnika i powinno być ok
http://hokopoko.net/comments/feed
Link do rss wpisów jest w topie strony (RSS).
Poza tym możesz sobie dodać adres do zakładek (albo “ulubionych” jesli używasz explorera), tyle w tym nic się nie aktualizuje.
Teloch,
wrony - mają szare grzbiety, kruki (i gawrony) są czarne.
Dru,
mógłbyś wytłumaczyć, co tu stupy mają do rzeczy? Chyba że ten lód komuś potrzebny właśnie na budowę stupy… znaczyłoby, że ci, co się utopili, to byli buddyści…
Śladów stup nie ma, bo jak dowodnie pokazał radziecki uczony, akademik A.F.G. Razwiedow-Sinyj ostatnia prawosławna stupa została rozebrana w XVII stuleciu, a Meszerski pracował w XIX. Nie ma mowy, żeby było widać jakieś ślady.
Hoko! Komerski! Wy się nie woźcie po dyslektyku!
Jeden Teloch człowiek wyrozumiały.
Jak byście przez całe życie musieli korzystać z przedmiotów dla PRAWORĘCZNYCH albo nie moglibyście zapamiętać, która strona jest prawa, a która lewa to dopiero zobaczylibyście co to jest życie…
Przynajmniej mam większą statystyczną szansę zostania geniuszem. Kupię sobie jeszcze kota żeby zwiększyć prawdopodobieństwo.
A tak w ogóle to po prostu wiecie, że mam rację i zamiast mi ją przyznać szukacie tematu zastępczego. O!

Hoko
Dziękuję,
dru’
Gdy ma się kota, to jest prawdopodobieństwo, że się zostanie geniuszem? Jeśli tak, to moje szanse rosną podwójnie !
dru’,

Kota się nie kupuje, to kot wybiera człowieka. Ja staniesz się geniuszem, to się nie opędzisz od kotów
Początki masz dobre: dwie lewe ręce…
Hortensjo. Nie jest to potwierdzona teoria, ale nie ma wątpliwość, że coś w tym jest. Każdy geniusz to potwierdzi.
Zeen, oczywiście że kot wybiera człowieka. Kupno po prostu zawęża nieco wybór.
Co do rąk, to rozumiem, że masz dwie prawe.
dru’
W takim razie mialam zadatki na geniusza już od malego dziecka.
Zawsze uwielbialam koty i vice versa.
tyle, że geniusz ze mnie żaden. 
Dru - Jedna poprawka - wg mnie, a myślę, że Hoko się przychyli - geniuszem już jesteś. Kot może cię wspomóc niejako…hmm…akcesoryjnie, tudzież akcydentalnie, ale na pewno nie istotnie.
Jak kiedy: jak biorę, to mam cztery, a jak daję, to nie mam żadnej
Dla mnie to wszyscy jesteście genialni.
A o tą akcydentalność tudzież akcesoryjność kotów to Hoko się może na nas obrazić. Hokowy kot jest stworzeniem doskonałym i jako taki może być tylko celem sam dla siebie i nie ma w nim nic przypadkowego.
BTW chciałem założyć na naszej-klasie Klub Hokopokowiańczyków. Udało mi się nawet dodać miasto: Kociomruczki, ale zablokowali dodawanie szkół… Żeby ktoś potem nie powiedział, że się alienujemy i unikamy kultury masowej.
Jako zwolennik psów i były właściciel kolonii mrówek Lassius Niger, Naszej Klasie mówię stanowcze Wrrr… A klub to my chyba i tak mamy
Ale Kociomruczki zostały przepchnięte! Wiwat!
Mój stosunek do naszej-klasy jest trochę bardziej pozytywny…
W końcu nie ma tego złego…
Na razie więc zostaną Kociomruczki. A kiedyś się pomyśli…
BTW skoro cyberprzestrzeń jest bardziej realna niż rzeczywistość to czy nasza klasa może być bardziej realna niż cyberprzestrzeń? Na zasadzie skoro czegoś tam nie ma to nie istnieje…
Albo inaczej, nawiązując do naszych dawnych dyskusji, czy powstaną meta-google?
a ja czekam aż kot mnie wybierze …. chyba “gieniusia” u mnie ani krzty …
Ja tam szukając mojego ukrytego geniuszu bardziej zagłębiam się w meandry palenia fajki. Kota oczywiście będę kiedyś miał - bo dziewczyna bardzo je lubi - ale fajkę mogę już teraz pykać.
Czy roboto-koty też się liczą? Zwłaszcza takie, które się samemu zbudowało?
Jolinku, nasmaruj sobie buty boczkiem, a zobaczysz, jakie będziesz miała powodzenie
Teloch, wypchane koty się nie liczą
i myślisz Hoko, że przez receptory na stopach stanę się od tego genialna i … wszystkie koty są moje …