Koniec Świata
(tekst sponsorowany)
(Rakieta pnie się w górę po niebie i pęka. Wypada z niej biała gwiazda, obwieszczająca kres wszechrzeczy i powtórne nadejście Eliasza. Wzdłuż nieskończonej, niewidzialnej liny, rozpiętej pomiędzy ziemią i nadirem, opuszcza się koziołkujący pośród mroku Koniec Świata, dwugłowa ośmiornica, ubrana w króciuteńką szkocką spódniczkę, futrzaną czapę, kraciastą plisowaną spódnicę i przypominająca kształtem trzy nogi wyspy Man.)
KONIEC ŚWIATA: (Ze szkockim akcentem.) Kto zatańczy z góralami, z góralami, z góralami?
(Wysoko, ponad odgłosem stóp i pokasływaniem, rozlega się skrzekliwy, ostry jak u derkacza głos Eliasza. Spocony, w luźnej batystowej komeżce o szerokich rękawach, objawia swe oblicze kościelnego, stając na mównicy, ponad którą rozwieszony jest gwiaździsty sztandar. Uderza pięścią w pulpit.)
ELIASZ: Tylko żadnego odszczekiwania się w tej budzie, jeżeli wolno prosić. Jake Crane, Creole Sue, Dave Campbel, Abe Kirschner, macie kasłać z zamknietymi ustami. To ja obsługuję ten cały telefon międzymiastowy. Chłopcy, zróbcie to raz dwa. Czas boży nastanie o 12.25. Powiedzcie mamusi, że przyjdziecie na spotkanie. Zamówić prędko to tak jak zagrać asa. Zapisujcie się od razu! Wykupujcie bilety na ekspres do stacji węzłowej Wieczność. Jeszcze tylo jedno słówko. Czy jesteś bóstwem, czy umysłowym ubóstwem? A gdy zstąpi po raz wtóry na ziemię w Coney Island, to czy jesteście gotowi? Floro Chrystusie, Stefanie Chrystusie, Zoe Chrystusie, Bloomie Chrystusie, Kitty Chrystusie, Lynchu Chrystusie, tylko od was zależy wyczucie tej siły kosmicznej. Czy boimy się kosmosu? Nie! Stańcie po stronie aniołów! Bądźcie jako pryzmat teczowy. Macie przecie w sobie to coś, to wyższe ja. Możecie trącać się łokciami z Jezusem, Gautamą czy Ingersollem. Czy wszyscy znajdujecie się w obrębie wibracji? Powiadam, że tak. Jeżeli tylko przystąpicie do tego zrzeszenia, wesoła przejażdżka do niebios stanie się dla was dziecinną igraszką. Rozumiecie? To rozjaśni wam życie jak amen w pacierzu. Nikt dotąd nic lepszego nie wymyślił. Po prostu pączek na maśle. Najsprytniejsze, najcwańsze wyjście. To niesłychane, to superluksusowe. To odświeża. To wibruje. Jestem pewien, bo sam jestem niezgorszym wibratorem. Ale żarty na bok - trzeba dojść do sedna, A.J. Chrystus Dowie i harmonialna filozofia, czy zapamiętaliście? O.K. Numer siedemdziesiąty siódmy, przy zachodniej, sześćdziesiątej dziewiątej ulicy. Zrozumieliście mnie? W porządku. Kiedy tylko wam przyjdzie ochota, zadzwońcie do mnie przez słońcofon. Moczymordy, oszczędzajcie na znaczkach pocztowych. (Wrzeszczy.) A teraz nasza pieśń sławiąca. Wszyscy serdecznie włączają się do chóru. Bisujemy! (Śpiewa.) Jeru…
GRAMOFON: (Zagłuszając jego głos.) Zdzirusalemwtwychwysokichchhhhhh… (Igła zgrzyta chrapliwie na płycie.)
TRZY KURWY: (Zatykając uszy, piszczą) Achchch!
ELIASZ: (W koszuli o zawiniętych rękawach, z poczerniałą twarzą, wrzeszczy na cały głos, wznosząc ramiona.) Wielki Bracie, który jesteś tam w górze, Panie Prezydencie, słyszałeś, co powiedziałem do ciebie przed chwilą. Na pewno wierzę chyba głęboko w ciebie, Panie Prezydencie. I na pewno myślę, że pannna Higgins i panna Ricketts mają wiarę w swych duszyczkach. Na pewno wydaje mi się, że nie widziałem nigdy tak przestraszonej kobiety jak przed chwilą panna Flora. Panie Prezydencie, niech pan przyjdzie i pomoże mi w ratowaniu naszych drogich sióstr. (Mruga ku widowni.) Ten nasz Pan Prezydent to wszystko widzi i nic nie mówi.
(…)
STEFAN: Na początku było słowo, a na końcu świat bez kresu (…)
cdn.
Ulisses



Właśnie od jakiegoś czasu czegoś mi wyraźnie brakowało. Teraz już wiem.
Ale żeby ponarzekać - uważam, że ładniej by brzmiało, gdyby fragment “To niesłychane, to superluksusowe. To odświeża. To wibruje.” wyglądał - ‘To niesłychane, superluksusowe. Odświeżające. Wibrujące. ‘
Komerski!
Powtarzanie słów nadaje wypowiedzi agresywności, służy podkreśleniu temperatury wypowiedzi.
Torlin - tak, tak. Ale ja mówiłem o swoim uchu. Akurat w tym fragmencie to “to” mi jakoś nie brzmi. Ale to subiektywna sprawa.
Komerski, “to” służy zaakcentowaniu, że chodzi własnie o “to”, że “to” jest najważniejsze. W Twojej wesji na plan pierwszy wychodzą przymiotniki, a “to” zaczyna pełnić rolę drugoplanową
. A jesli o ucho idzie, to mi znacznie gorzej niż powtarzane “to” brzmią następujące po sobie dwie końcówki “jące”. Poza tym tutaj “to” kształtuje w ogóle melodykę narracji Eliasza- jest i w innych miejscach, w których w zasadzie mogłoby go nie być.
PS
), możesz zajrzeć do angielskiego oryginału i sprawdzić, jak tam to brzmi…
jak nie masz co robić (
Hoko - O gustach - rzecz jasna - nie da się podyskutować, a już na pewno nie z kimś, kto dany tekst ukochał
Ale czy to “to” jest tylko gramatyczne, czy ma jakąś “metafizyczną” funkcję w całej książce? Jak jakieś heideggerowskie “się”?
W oryginale jest tak: “It is immense, supersumptuous. It restores. It vibrates. I know and I am some vibrator.”
W zdaniu 2 i 3 “It” jest na moje oko czysto gramatyczne, więc po polsku można się zastanawiać nad jego pominięciem. Ale tuta patrz pierwsze zdanie komentarza.
Nie w książce, a w tekście wygłasznym przez Eliasza - i funkcja rzeczywiście jest podwójna - w tym wyrywku akcentująca, a w całej kwestii jest elementem stylu wypowiedzi Eliasza - dość specyficznego (skąd my to znamy
)… Metafizycznych funkcji bym sie tu raczej nie doszukiwał - jesli już, mogłaby to być funkcja hipnotyczna, reklamująca produkt
Słomczyński, jak widzę, jedno “to” dodał - ale nie wiem, jak w angielskim byłoby z opuszczeniem “is”, bo przy drugim okresleniu byłoby juz chyba nadmiarowe. W każdym razie, rytmika z drugim “to” jest w polskim lepsza- przynajmniej jak dla mnie
Hoko - A widzisz! Ja właśnie podświadomie kierując się tą hipnoreklamową funkcją “to” snuję te swoje domysły.
Na mnie bardziej podziałałby atak typu: “Kup pan proszek skuteczny, tani, pachnący” niż “Kup pan proszek skuteczny, proszek tani, proszek pachnący”
Ale po namyśle (i kilkakrotnym odczytaniu na głos) doszedłem do jeszcze innego rozwiązania:
“‘To niesłychane, superluksusowe. To odświeżające, wibrujące.”
Albo: “To niesłychane, superluksusowe. To odświeża i wibruje.”
No tak, ale Twoje “to” jest sprecyzowane, podczas gdy o “to” Eliasza mozna mówić tylko w kategoriach “to”. Jakbyś miał zareklamować “to”, to mówienie, że odświeża i wibruje nie spełniałoby swojej roli, bo nie byłoby jednoznacznie wiadomo, do czego te określenia się odnoszą
“To” musi być powtarzane, gdyż jak dotąd nie został ujawniony desygnat “to” - możemy jedynie spekulować, czy chodzi o “to wyższe ja”, “przystąpienie do zrzeszenia”, zstąpienie po raz wtóry na ziemię (”…to czy jesteście gotowi?”), itd. Dopiero potem dowiadujemy sie, że prawdopodobnie chodzi o harmonialną filozofię niejakiego A. J. Chrystusa Dowie… i dlatego “to” jest nieodzowne…
to o co tu chodzi? …
… koniec świata …. 
Jolinku - takie, chłopięce krotochwile
Hoko - a myślałem, że tylko ja mam tendencję do dorabiania teorii nieco na wyrost
Przecież mógłbym napisać “Kup pan, to skuteczne, tanie i pachnące”
i desygnat znika jak kropla miodu w mrowisku.
Zwrócę uwagę na jeszcze jedną rzecz, która się okazała przy tym fragmencie - supersumptuous - takiego słowa nie ma. To znaczy jest, ale to neologizm Joyce’a. Sumptuous znaczy “pyszny, wystawny, ociekający bogactwem” takie bizantyjskie słowo… No a super jeszcze to wzmacnia.
i też zacząłem się zastanawiać, bo pewnie w czasach powstawania przekładu “superluksusowy” brzmiało oryginalniej niż teraz i dlatego Mistrz tak to przełożył. A teraz aż się zdziwiłem - bo “supersumptuous” pojawia się w Google jedynie 103 razy, więc na pewno w uszach Anglosasa dźwięczy egzotyczniej niż “superluksusowy” (1410 wystąpień) w naszych.
Komerski!
Ale musisz przyznać, że zupełnie inaczej brzmi reklama:
- “Kup pan, to skuteczne, tanie i pachnące”
a
- “Kup pan, to skuteczne, to tanie, to pachnące”.
Szkurczak!
Znowu nie wiem, co o tym myśleć
Happy, widocznie jeszcze do tego miejsca nie doczytałaś
Komerski: powtarzanie słuzy hipnozie - jakby Rydzyk nie powtarzał swojego “taak, tak, taaak”, to żadna babcia by na niego nie poleciała. W przykładzie Torlina też jest to “coś”, co skłania do dania wiary
Siakiś nofy ten blogas…
Moda na zmiany przyszła w szacownym gronie blogerskim.
Jesień to pora zmiany futerka, przygotowania do zimy idą pełną parą.
Hoko - dwie uwagi - Nie wiem, jak inni, ale cyferki do dodawania są ciut przymałe na moje oczęta. To jedna rzecz, a druga jest mniej istotna - przy scrollowaniu całości w górę lub dół pojawiają się takie “paski migocące” - myślę, że to złudzenie apteczne i w sumie nie przeszkadza, tylko wygląda, jakby się coś w monitorze psuło
Ogólnie - ładnie - bardziej nowocześnie.
Wróciłem. Nie poznałem. Myślałem, że mi się zakładki pomyliły i wlazłem na jakiś inny blog. Zaiste trochę spokoju by się przydało z tymi zmianami na zimę. Do komerskiej pomarańczy przyzwyczaić się nijak nie mogę.
Ja też mam paski optyczne przeskakujące, no i składników sumy trzeba szukać. Nie wiem co Komerski robi na swoim wielkim monitorze. Pewnie zgaduje.
A Ulisses… może przeczytam jeszcze ze dwa razy.
Cyferki są specjalnie takie małe, ażeby boty ich nie mogły zobaczyć…
Już poprawiłem. A latające paski to chyba skutek tego “paskowanego” tła - monitor nie nadąża za zmianami - pomyślę nad tym.