Jesień
Kto teraz domu nie ma, już go nie zbuduje.
Kto teraz jest samotny, samotność poczuje
i będzie czuwał, czytał, pisał długie listy
i po alejach długich niespokojnie
wędrować będzie w bezlistny czas dżdżysty.
*
*

*
*
Kto teraz nie ma domu, nigdy mieć nie będzie.
Kto teraz sam jest, długo pozostanie sam
i będzie czuwał, czytał, długie listy będzie
pisał i niespokojnie tu i tam
błądził w alejach, gdy wiar liście pędzi.
*
*

*
*
Kto dziś bezdomny, nie ma dlań nadziei.
Kto dziś samotny, takim pozostanie,
ten długie listy pisze nieustannie,
ten niespokojnie błąka się w alei,
gdy nad bezsennym liści trzepotanie.
*
*
Rainer Maria Rilke: Dzień Jesienny (fragment) Przekłady: Witold Hulewicz, Mieczysław Jastrun i Adam Pomorski.
Vincent van Gogh: Jesień



A Cię naszło!
Może jakaś szklaneczka przy kominku?
Ma ktoś chusteczkę?
Hoko!
Teraz dopiero załapałem. To jest ten sam fragment, tylko przetłumaczony przez trzech różnych poetów.
Ja opisywałem kiedyś w którymś z blogów, że za czasów PRLu w telewizji zrobili taki dowcip, że jednemu z tłumaczy na perski dano do przetłumaczenia “Stepy Akkermańskie” - no wiesz:
“Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu,
Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi,
Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi,
Omijam koralowe ostrowy burzanu” itd.
Później innemu dali to tłumaczenie, aby z perskiego przetłumaczył to z powrotem na polski. Nawet Ziobro by się nie spostrzegł, że to jest ten sam utwór.
To 7+9 naprawdę nie równa się 18?
Hmm..
Torlin, ja sam się czasem zastanawiam, co by powiedział któryś z tłumaczonych przeze mnie autorów, gdyby przypadkiem nauczył się polskiego i przeczytał moje “dzieła”
Ja bym tu jeszcze umieścił czwartą wersję tego fragmentu. Po przepuszczeniu przez jakiś translator. To by dopiero “kwiatki” wyszły.
Kto nie ma mieszkania ten nie jest mieszkańcem
Kto jest kawalerem - samotnym skubańcem
Kto listów nie pisze i błąka się wszędy
Tuż obok w Alejach swojski bimber pędzi…
Ależ proszę bardzo.
Pierwsze tłumaczenie z angielskiego na polski, drugie zaś z niemieckiego na angielski i dopiero potem na polski. Należy przez to rozumieć, iż to drugie bliższe jest oryginału i żadna ludzka ręka nie maczała w tym palców.
Niestety automatycznego polsko-niemieckiego tłumacza online nie znalazłem.
Kto bezdomni teraz, chcieć przez długi pobyt w pojedynkę.
Żaden dom nie zbuduje swoich zmęczonych rąk,
on obudzi się, czytać, pisać listy długo do przyjaciół
i chcieć przejść po Spacerze niespokojnie,
spadając liście tańczą.
Kto ma teraz nie dom, nikt, kim więcej jest nie założył.
Kto jest sam teraz, tam pozostać długo,
popatrzyć, czytać, pisać długie listy
i staje się w alejach tam i z powrotem niespokojnie spacer
jeśli kartki płyną.
A jakoś nikt o treści…

Te listy - to właśnie o tym, co tu robimy!
A że nie zawsze są długie… kwestia inwencji
A naszego zeena wciąż dziś ściga wena
No to może, artyści, namalujecie jeszcze trzeci obrazek…
Ale zauważyłem, że w przypadku tych automatycznych tłumaczy poezja wychodzi jeszcze jako tako - z prozą jest o wiele gorzej.
Zaś co do treści, to mam do jesieni ambiwalentne uczucia - z jednej strony te klimaty bardzo odpowiadają mojej naturze, z drugiej, jestem straszny zmarźluch…
Mówisz i masz
http://tiny.pl/14nl
30 złotych i dwa Żywce. Kto da więcej…
Dru- ale za co????
Prorok jaki z Ciebie, czy co?
Wczoraj na koncercie słuchałem Herbsttag. Dołączyli przekład Jastruna w programie. Mroczniejsze od tego van Gogha.
Jak to za co? Za trzeci obraz o jesieni z gatunku impresjonizm komputerowy w duchu van Gogha.
PAK, ale kto jest kompozytorem - bo chyba rozmaici się za to brali
http://www.youtube.com/watch?v=IZvnNhNiRIU
Panowie, na trzydzieści zł to musicie jeszcze trochę popracować…
Dru - sprzedane! A Hoko jak się nie zna na sztuce, to już jego problem
Swoją drogą Hoko - ten mój obrazek to zagadka dla ciebie jako wielbiciela astronomii. Poznajesz zdjęcie, które stanowiło podstawę?
Czyżby Wielki Wóz….?
Wschód księzyca?
Nie poznaję - w sumie może to być wszystko, a to co lata to pewnie szczątki bocianiego stada, przez które przeleciał f16… 
przez które przeleciał Fiat 126 P
Kompozytorem (i dyrygentem — w jednej osobie) był Krzysztof Penderecki. Ładnie mu wyszło… Byłem pod wrażeniem. Wręcz się wzruszyłem, co mi łatwo nie przychodzi.
PS. A to ‘piętnaście’ to można wpisywać też słownie?
Też jestem trochę zaskoczony, że Hoko na sztuce się nie zna, bo obrazki na bloga znajduje nawet ładne. Najwyraźniej okres ponowoczesny go przerasta.
Kruca, nie denerwujcie mnie, bo Wam zaraz pokażę jak się obrazki unowocześnia…
PAK: zaraz spróbuję…
Ale myślę to przerobić, żeby nic nie trzeba było wpisywać.
Nie można
Kiedyś w “Dwójce” słuchałem jakiegoś cyklu piesni do wierszy Rilkego, kompozytora dwudziestowiecznego zdaje się, ale nazwiska nie pomnę. Bardzo to było “ponowoczesne” i podobało mi się średnio. Tego utworu Pendereckiego chyba nie słyszałem.
To jedna z części VIII Symfonii “Pieśni przemijania”.
Aaaa… to w takim razie nie wiedziałem, że tam jest coś z Rilkego
A i samą symfonię tez nie specjalnie pamiętam, no ale radiowe słuchanie ma to do siebie…
Obiecanki, cacanki…
Unowocześnij, może jako świeżo upieczony mecenas sztuki zdecyduję się powiększyć swoje zbiory.
A ja myślałem, że te zdjęcia z Marsa są jakieś słynne… Bo skoro ja je mam:) http://mars.jpl.nasa.gov/MPF/science/clouds.html
Zdjęcia z Marsa były słynne swego czasu
No a do tego jak przetworzysz krajobraz ziemski, to też może wyjść z tego “zdjęcie z Marsa” - więc nigdy nic nie wiadomo…