Jagody
-Co to jest?
-Czarne jagody.
-A dlaczego są czerwone?
-Bo są jeszcze zielone.
-A jak się dojrzeją?
-Będą granatowe.

*
Bogdana Gołojuch: Jagody
-Co to jest?
-Czarne jagody.
-A dlaczego są czerwone?
-Bo są jeszcze zielone.
-A jak się dojrzeją?
-Będą granatowe.

*
Bogdana Gołojuch: Jagody
- I to będą czarne jagody?

- Nie! Borówki!
BORówki? Takie w czarnych garniturach?
Kruca fux, czy zawsze musi zejść na politykę?
Dru, to nie są Borówki, tylko Borowiki…
Po krakowsku borówki; po warszawsku czarne jagody.
Ja czasem mówię wszystkie trzy słowa, by nie było wątpliwości (bo borówki to - tak gdzieś od Kielc na północ - nasze brusznice (to coś czerwone, cierpkie, pyszne do mięsa gdy przyrządzone jako konfitura z gruszką).
A w ogóle to pyszne były te borówki - czarne jagody, którymi się objadałam (na przemian z poziomkami) w ostatni piątek… trzy kwadranse w jednym seansie, nie licząc ‘podskubnięć’, prosto z krzaczka a nie jakieś kalifornijskie olbrzymy…

Życie bywa piękne… choć zawsze coś za coś (np. poplamione dłonie, że o PZPR nie wspomnę…)
Hoko, z tego co widzę to ty zacząłeś, a potem masz do komentujących pretensje.
Botanicznie to jest tak:
Czarna jagoda = Borówka czarna,
Borówka = Borówka brusznica
A dokąd jadą Don Quichotte i Sancho Panza?
A już pojechali…
Torlinie, tego obrazka już od wczorajszego południa nie ma, tylko Twoja przeglądarka go jeszcze pamięta.
Dora,
Anglicy mają zdaje sie lepiej, bo tam jagoda jest niebieska a nie czarna. I tylko zielone są nadal czerwone
Ja to mam dobrze:
jagoda to jagoda
borówka to borówka
a żurawina to żurawina
a kisiel z żurawiny (nie z papierka!) to kiesiel nad kisiele
A te kobitki całkiem, całkiem.
Zawsze podziwiam obrazy, które nam serwuje Hoko

Mnie tam bardziej się tło podoba… też bym się w czymś takim zanurzyła zamiast siedzieć przed kompem…
W sukniach!!!!!!!
Ja o tej zieleni, ma się rozumieć, a nie o żadnych sukniach… możebyć nawet nago…
To kto pierwszy znajdzie na tym dolnym obrazku borówkę?
Borówkę, phi. Ja skupiam wzrok gdzie indziej.
Borówka stoi za vipówką
A potem przyszła grabiarka i wszystko zagrabiła
A tak w sumie to chodzi o borówki w jakim kolorze?

One tak naprawdę są pomarańczowe, ale cicho sza…
[…] w Polsce. Komerski pisze tak ciekawie o Cincinnati i okolicach, że tylko czytać i przyswajać. Hoko kusi barwami i zapachami lata (tylko gdzie ta borówka?…). Jacobsky – nie dość, że […]
Etam, borówkowe są, pomarańczowi już odpadli z rozgrywek…
A którzy to borówkowi?
Dla mnie wykładnią i wyrocznią jest Konopnicka. W “Na jagody” zbiera się niebieskie/czarne/granatowe jagody, a potem idzie się dalej do “krainy borówek”, które na ilustracji były czerwone.
Ja słowa “borówka” praktycznie nie używam - zupełnie poważnie się zdziwiłem, że jednak ktoś go używa i to na oznaczenie jagód
A borówek (czerwonych) nigdy też nie widziałem - one jeszcze rosną gdziekolwiek?
A do mięsa zawsze jem żurawinę - nigdy jakieś tam borówki:)
komerski
Z tego wynika, że nawet nie spróbowaleś jak smakują brusznice, a jest czego żalować.

hortensja
No faktycznie - nie pamiętam, żebym jadł, ale jeżeli różnica w smaku między jagodami, a borówkami jest taka, jak między czarnymi porzeczkami, a czerwonymi, to ja nie chcę. Wolę czarne.
Komerski!
Fatalne porównanie. Spróbuj!
Dora,
zobaczymy, kto wygra…
komerski,
ja też znam jagody tylko jako jagody; borówki swoją drogą, ale na nie muszę jechać do Wielkiego Lasu, a jagody mam prawie za stodołą
Torlin,
A skąd ja mam je wytrzasnąć? W twojej okolicy można je kupić? Bo u mnie na pewno nie. Nie widziałem też w żadnych z tych “lepszych” delikatesów typu Piotr i Paweł…
Zróbcie sobie zlot i idźcie do tego lasu…
Hoko,
oj, leniuszek z Waszmości

A leniuszek… w Wielkim Lesie są wilki…
Hoko,
podobno w lecie wilki nie są grozne.

Hoko,
podobno w lecie wilki nie są grozne.

Bo latem piszą Wilkipedię
Dora,
ano wlaśnie; i nie nie mają czasu na polowanie.
jagody oczywiscie pyszne - tylko kto ma cierpliwosc zbierac? a poza tym w tym roku sa jakby mniejsze… :]
Za to grzybów ma być zatrzęsienie, a Hiszpanie biją Germańskiego oprawcę! Juhu!
I skutecznie pobili… tym razem bez syndromu osiemdziesiątej dziewiątej minuty…
Skutecznie to akurat nie było - w tym sensie, że gdyby nie próbowali się bawić w boiskową finezję, to by Niemców ze 3-0 pokonali… Momentami miałem wrażenie, że chcą z tą piłką wejść do bramki Lehmanna… Ale i tak radość wielka…
W tym masz, naturalnie, rację. Ale też trzeba przyznać, że ‘najgorszy bramkarz ME’ miał dzień znacznie powyżej swych ostatnich osiągów…
Najważniejsze, że prawo Linekera nie zadziałało. A ładna piłka wygrywa…
… i specjalnie - dla Ballacka:
Najbardziej humanitarny ze sposobów łapania wilka:
usiąść na gołej ziemi…..
zeen,
slyszlam, że wilka najlatwiej się lapie siadając w upal na zimnym kamieniu, podobno efekt murowany.

To co, łapiemy te wilki? Może jaką hodowlę się założy…