Wyjrzawszy rankiem przez okno zobaczyłem dzięcioła zajadającego w najlepsze skórkę słoniny wywieszoną dla sikorek. Dwie bogatki przypatrywały się temu procederowi z dala, nastroszone i skonfundowane. Przyleciała trzecia, usiadła trochę bliżej, skoczyła z gałęzi na gałąź, zbliżając się do tamtego obżartucha. Ale więcej odwagi nie miała, więc potem już tylko, szczebiocąc od czasu do czasu, gapiła się na owo monstrum, wielkie, dziobate, a na dodatek wystrojone w dziwną czerwoną czapeczkę i tak samo jaskrawe i groteskowe podogonie. -
Czytaj całość »
31-01-2007 | Zapiski | 5 Comments »
Niewiarygodne? A jednak. A jako że sam byłem tym faktem niezmiernie zaskoczony, to i zbadałem zjawisko dokładnie i dogłębnie, z zachowaniem wszelkich wymogów metodologicznych.
Zaczęło się całkiem niewinnie. Jadłem sobie drugie śniadanie - ot solidna pajda razowego chleba z miodem i szklanka kakao - gdy do kuchni zawitała moja Kicia. Podeszła, usiadła na podłodze niedaleko i dawaj się we mnie wpatrywać. A mało tego, że się wpatruje, to jeszcze ślepiami znacząco mruga, łebkiem kręci, mruczy coś słodko pod nosem. W końcu łapkami zaczęła przebierać, podnosić to jedną, to drugą, a przy tym ciche, proszące kocie miau jej się z pyszczka wyrwało. -
Czytaj całość »
22-01-2007 | Zapiski | 13 Comments »