Zacznijmy od środka, jak powiedziano do dziecka, które połknęło grosz.
Fanatyk radzi wszystkim tym, których jakaś nieznana a tajemnicza siła przymusza do pisania bloga, mimo że nie mają na pisanie żadnych pomysłów. Radzi, by inspiracji szukać u innych piszących – tych, którzy pomysły ponoć mają. W sumie taka inspiracja sprowadza się do faktu, że ten, którego nieznana a tajemnicza siła przymusza do pisania bloga, pisze, że ktoś inny coś napisał. Jak patrzę na blogosferę wydaje mi się jednak, że rada jest trochę jak ta musztarda po obiedzie, gdyż wszyscy się do tego stosują od dawna. -
Czytaj całość »
Komentarz Malwinki do poprzedniego wpisu, tyczący przesuwania szachowych figur siłą woli, skłonił mnie do odrobiny przemyśleń na ten temat. Co jakiś czas o takim czy innym “spektaklu” można usłyszeć albo wyczytać, jednak w kontrolowanych eksperymentach – a przeprowadzono ich trochę – jakikolwiek efekt tego typu nie został zaobserwowany; co wspomniane zjawiska sprowadza w zasadzie do takiego czy innego fantazjowania. -
Czytaj całość »
Była już o tym wzmianka w komentarzach do wpisu o Oscarze Pistoriusie, ale technologia jak widać idzie do przodu i szachowy doping przybiera na sile. Doping czysto techniczny, komputerowy, nie zaś, czego bardziej można by się spodziewać, farmakologiczny, wspomagający zdolności i wytrzymałość intelektualną. We wczorajszych “Wydarzeniach” był news na ten temat - kolejna dyskwalifikacja szachisty, który wspomagał się elektronicznymi przystawkami. Nie komputerem wniesionym na turniejową salę, lecz prawdopodobnie słuchawką w uchu i minikamerą z nadajnikiem ukrytą gdzieś w odzieży. A na zewnątrz czuwający kolega z komputerem i dobrym programem szachowym. -
Czytaj całość »
Poemat niczym obraz, powiada Horacy. Lecz pięćset lat wcześniej Simonides z Keos Plutarcha miał zauważyć: malarstwo jest niemą poezją, a poezja mówiącym obrazem. -
Czytaj całość »
Punktem wyjścia do poniższego był wpis Torlina o stosunkach między wiarą a nauką, a ściślej rzecz biorąc wątek tyczący istnienia innych cywilizacji i “powtarzalności” dróg ewolucji. Temat jest dość obszerny i wielowątkowy, więc go tutaj tak z grubsza zrekapitulowałem. Miłej lektury… -
Czytaj całość »
Zaczniemy od nogi. Informacja o Oscarze Pistoriusie, niepełnosprawnym biegaczu z RPA, pojawiła się w ostatni piątek w wielu serwisach informacyjnych. Dziś już pewnie nikt o tym nie pamięta, ale cóż, takie są prawa rynku… Przypomnę, że chodzi o dopuszczenie niepełnosprawnego biegacza do igrzysk olimpijskich. Pistorius od kolan w dół ma zamiast kończyn, amputowanych w dzieciństwie, kompozytowe protezy. Specjalna komisja ma stwierdzić, czy te sztuczne nogi nie są lepsze od naturalnych.
Jaką decyzję podjąłbym ja, gyby mi przyszło w tych kwestiach decydować? Negatywną dla sportowca - i to bez przeprowadzania jakichkolwiek testów. (Już słyszę oburzone głosy zwolenników political correct. I nie tylko.) -
Czytaj całość »
Wgłębiając się w McLuhana koncepcję środków przekazu zacząłem snuć domysły, gdzie w takim ujęciu należałoby umiejscowić Internet - medium, które w tekstach McLuhana można uznać za przeczuwane, ale którego konkretyzacja nastąpiła już po śmierci autora Galaktyki Gutenberga.
Ściśle rzecz biorąc, chodziło mi, raz, o podział na “gorące” i “zimne” środki przekazu, a dwa, o zawartą w tytule myśl, wedle której środek przekazu sam jest przekazem, forma komunikatu sama jest komunikatem - a więc oddziaływanie danego medium na odbiorców wynika już z samej jego konstrukcji formalno-technicznej, z pominięciem przekazywanych przezeń “zewnętrznych” treści. -
Czytaj całość »