Było albo nie było… sam akt opowieści w wykonaniu jakiejś babki czy ciotki pamiętam niewyraźnie, sprowadzony niemalże do samej tylko aury, wieczornej, jesiennej, do obrazów kotłujących się w ciemnej szybie okna, potęgowanych dziecięcą wyobraźnią - i te obrazy, te wyobrażenia to jedyne, co przetrwało z tamtego wieczora, z tamtego czasu; przepadła w meandrach pamięci osoba opowiadającej, przepadły realia miejsca. Została narracja - na ile nadbudowana moją wyobraźnią, nie wiem. I jeszcze jakby wspomnienie sposobu opowiadania, emocji towarzyszących tej babce czy ciotce, rodzaj jakiegoś radosnego i komicznego uniesienia - ale te uświadomiłem sobie dopiero po latach, bo w tamtej wietrznej i jesiennej chwili wcale nie było mi do śmiechu… -
Czytaj całość »
03-11-2007 | Samo życie | 15 Comments »
twoja historia będzie krótka
ot mała wzmianka na ostatniej stronie
losu -
Czytaj całość »
01-11-2007 | Samo życie | 13 Comments »
Strasznie Tobkowi na głowę padło po tych wyborach. Z frasunku. Jeść nic nie chce, oczy mu z orbit wylazły, i tylko się w szklankę wpatruje. Już żeśmy się nawet z Wróblem martwili, ażeby z tej żałości jakiej tropikalnej choroby nie dostał. Albo nawet ptasiej grypy - bo tera jesień, słota, to i bez wyborów organizm osłabiony i byle co człowieka zmoże. -
Czytaj całość »
23-10-2007 | Samo życie | 19 Comments »
Ćwir-ćwir – wróbelki hasały radośnie między gałązkami żywopłotu, ciesząc się z pięknej pogody, z tego być może ostatniego już ciepłego dnia jesieni. Drzewa i krzewy pyszniły się swoimi klejnotami w najrozmaitszych kolorach i odcieniach, drżącymi listkami oczekującymi z niepokojem pierwszego silnego wiatru, który porwie je w ich jedyną podróż. Dwa młode psiaki brykały beztrosko po trawniku, fikając koziołki i powarkując groźnie - na niby.
Pan Jarosław Kwiatek z właściwym sobie wdziękiem zbiegł po schodkach, przytrzymując ręką kapelusz. -
Czytaj całość »
15-10-2007 | Samo życie | 24 Comments »
(okiem sceptyka)
Byłem w filharmonii. Nie, żebym miał za to płacić. Msz, rozumiesz, dostał z radia wejściówkę. Dwuosobową. W rozmaitych audycjach często te wejściówki rozdają, a on na takie okazje narwany. I jak pojechał jednego razu na wieś, to mu matka porządki w pokoju robiła i coś niechcący przestawiła radio, że odbierało inną falę. Msz słucha jednym uchem, to nawet z razu nie zauważył. A jak usłyszał, że rozdają darmowe wejściówki, łap za telefon, gadu gadu, i już wejściówka jest. Ino że nie na Metallikę, a na Warszawską Jesień. -
Czytaj całość »
20-09-2007 | Samo życie | 28 Comments »
Wody ciuteńko opadły, ale to jeszcze nie koniec. Bo ja już przed poprzednimi wyborami prorokowałem, że to się tak skończy, jak się i skończyło. Seryjnie. Jak nie wierzysz, to się spytaj Władka Farcika. Mówiłem mu: Władek, jak słońce słońcem, w przyszłem roku to będzie powódź. Pewne jak w banku. Tom wydedukował całkiem naukowo, a od tego, rozumiesz, nie ma odwołania. Bo to jest tak: jak, może pamiętasz, Buzek kończył urzędowanie, była powódź; jak wcześniej Cimoszewicz kończył urzędowanie, też była powódź; przy tamtych prezydenckich – była powódź; przy ostatnich samorządowych też była powódź – ino że na mniejszą skalę, ale to by się i zgadzało, bo to dupa nie wybory. A że wtedy była i wtedy była, i wtedy była, to stawiam osiemdziesiąt cztery do siedmiu, że i tera będzie; bo i czegóż by miało nie być, co to, tera będą lepsi? -
Czytaj całość »
13-09-2007 | Samo życie | 37 Comments »
jezus jest zajebisty, mówi ojciec marek,
jak oberwanie chmury albo jeszcze bardziej.
z nauczycielem reli nie zgadza się prowincjał zakonu,
według niego jezus nie jest zajebisty. -
Czytaj całość »
28-06-2007 | Samo życie | 22 Comments »
-No bo kto to widział, ażeby poważnym krajem bliźnięta rządziły, mówię. Toż to nikt się nie będzie z nami liczył.
-Nie?! mówi msz.
-A czego miałoby być niepoważnie? mówi Sobek. To właśnie będą mieli lepszy mandat. To mało gdzie się zdarzy, żeby tak dwóch do polityki szło.
-Ta, mówi msz. To pewnie z tego, że to są bliźnięta jednojajowe. Takie bliźnięta zawsze są do siebie podobne, że trudno rozróżnić. I to we wszystkim.
-A mogą i być, mówię. Moja baba ich za cholerę nie odróżni.
-Co? postawił się Sobek. Kaczyńskie jednojajowe? A niby czego miałyby być jednojajowe? -
Czytaj całość »
18-05-2007 | Samo życie | 2 Comments »