Bliźniaczki

-No bo kto to widział, ażeby poważnym krajem bliźnięta rządziły, mówię. Toż to nikt się nie będzie z nami liczył.

-Nie?! mówi msz.

-A czego miałoby być niepoważnie? mówi Sobek. To właśnie będą mieli lepszy mandat. To mało gdzie się zdarzy, żeby tak dwóch do polityki szło.

-Ta, mówi msz. To pewnie z tego, że to są bliźnięta jednojajowe. Takie bliźnięta zawsze są do siebie podobne, że trudno rozróżnić. I to we wszystkim.

-A mogą i być, mówię. Moja baba ich za cholerę nie odróżni.

-Co? postawił się Sobek. Kaczyńskie jednojajowe? A niby czego miałyby być jednojajowe? Przecie to zdrowe chłopy, od razu widać. Że małe, to małe, to tyś nie dużo większy, ale poza tym nigdy nie słyszałem, ażeby miały w tym względzie jakiekolwiek problemy…

To msz aż się w czoło klepnął.

-Ludzie, trzymajcie mnie! O czym ty, kurde, gadasz, fujaro jedna! Ty rozumiesz, o czym my rozmawiamy?

-No, musi że o najwyższych władzach państwowych…

-Wiesz co? Tobie wszystko trzeba szczegółowo wytłumaczyć jak małemu dziecku. Nie słyszałeś nigdy o bliźniętach jednojajowych, co?… A zresztą, co ja ci będę tłumaczył; ty się zapytaj swojego wnuka – on ci wszystko wytłumaczy… w szczegółach!

-Ano pewnie, mówię, całkiem rozgarnięte dziecko, wcale byś nie powiedział…

-Te ekspedientki z odzieżowego na Zielonej to są bliźniaczki dwujajowe, mówi Wróbel. To one nie są do siebie nazbyt podobne…

-I dobrze! mówi msz. Jest w czym wybierać.

Po tej informacji Sobek już całkiem zgłupiał. Rozdziawił jeszcze gębę, ino nie wiem, czy aby tak sobie, czy może chciał co powiedzieć, bo go msz profilaktycznie uciszył, cicho bydź!

2 Responses to “Bliźniaczki”

*
Dodaj komentarz

* * *

obrazy
Komentowane
foma: Skrzela
Dora: Skrzela
foma: Skrzela
hortensja: Skrzela
zeen: Skrzela
Hoko: Skrzela
Dora: Skrzela
dru': Skrzela

* * *

.