Absynt
Znowu on i ona i znowu naczynia. Nie będziemy się jednak zastanawiać, co w nich, gdyż tytuł dzieła Degasa wszystko wyjaśnia. Absynt. Chociaż obraz ten mógłby równie dobrze być którąś z kolei Melancholią: postacie kobiety i mężczyzny aż nadto dobrze się w ten nastrój wpisują. Melancholia i Absynt. Absynt i Melancholia. I nie wiadomo, co skutkiem, a co - przyczyną. Ktoś tu niedawno narzekał na jesienne przygnębienie…
![]()
Brakującego nam tej jesieni światła rzuci może nieco Krzysztof Rutkowski (ale nie ten z pistoletem):
Fontanna do absyntu, urządzenie łączące w sobie rzeczywisty pęk abstrakcji: szklana lub kryształowa bania, spod której wystają rozliczne i cienkie kraniki. Z kraników absynt kapie kropla po kropli do podstawionych naczyń. Mógłby lać się strugą, ale się sączy: absynt krwawi powoli jak zraniona dusza. Kap, kap, kap. Pachnie anyżykiem, tymiankiem, dziką różą, bergamotką, szafranem i trochę zajeżdża drożdżami.
I kto miał rację w poprzednim wpisie? Ja. Lavoisier budował aparaturę do destylacji absyntu. Odkrycie, że tlen uczestniczy w spalaniu, było aspektem pobocznym.



Melancholia?
A może ta pani poznała kiedyś na wakacjach przystojnego Rumuna, z którym rozdzielił ją los i Securitate? I teraz czeka, z melancholią wspominając utraconą młodość i miłość swego życia na godzinę 17-tą*, na Teleekspres, w którym znowu nadadzą apel Rumuna?
——
) “Szczególnie znany stał się w kręgach paryskiej burżuazji i bohemy artystycznej, do tego stopnia, że 17 nazywana była nawet zielona godziną. Na przełomie XIX i XX wieku we Francji spożywano około 30 milionów litrów Zielonej Wróżki rocznie.” (z Wikipedii)
Melancholija to mnie się kojarzy z Malczewskim. I ze Słowackim. “A chorobą zgubną, mówię, jest melancholija i zamyślenie się zbytnie o rzeczach duszy. Dwie są bowiem melancholije: jedna jest z mocy, druga ze słabości; pierwsza jest skrzydłami ludzi wysokich, druga kamieniem ludzi topiących się. Mówię ci o tym, albowiem poddajesz się smutkowi i tracisz nadzieję”.
Ja się tylko zastanawiam, co podtrzymuje ten blat, który stanowi podporę dla zmęczonego ciała mężczyzny?
A mi i melancholia i absynt się kojarzą z Witkacym. Może też troszkę z Gałczyńskim. Te dwie postaci są kwintesencją zielonego klimatu. Przynajmniej w moich oczach :>
Hoko a weselszych obrazów nie masz tam w skrytce? ….
Hoko!
Mam pytanie w sprawie blogu. Czy jest możliwość przeniesienia czyjegoś komentarza ze “strony” do komentarzy konkretnego “wpisu”?
Absynt - pierwszy raz piłem to cudo w czeskiej Pradze. Siedziałem w hotelu o nazwie Imperial, który sięga pamięcią dobrych czasów Franciszka Józefa, słuchałem dixielandowej orkiestry, która o dziwo wpasowała się w otoczenie jakby był to Nowy Orlean i sączyłem to piekło-niebo… Nigdy nie zapomnę tego wieczora…
Za siedzącym panem zwrócony w prawo jest Miś Fozzie, jedna z moich ulubionych postaci Muppet Show. Widać, że pan Degas też lubił.
Ale Ramzel ma rację! Ten stolik nie ma podparcia. Mógłby mieć (teoretycznie) po lewej ręce pana z fajką. (Inna sprawa, że melancholijna pani na pierwszym planie blokowałaby jego ruchy, co mogłoby prowadzić do pytań o ich wzajemną relację.) Mógłby mieć, ale raczej nie ma — cienie sugerują, że zaraz za panem (po jego lewicy) nie ma ściany (inaczej widać byłoby jej cień, przy takim położeniu słońca — nawiasem mówiąc mamy rzeczywiście popołudnie). Stolik utrzymuje się w powietrzu sam? A może on i absynt sa złudzeniem? Ale o co w takim razie opiera się pan z fajką?
a ja nigdy nie piłam absyntu …
Fakt, te deski jakby wisiały w powietrzu. Ciekawostka. Może podpora jest na środku, a w drugim końcu siedzi dla równowagi jeszcze jedna taka para
W sumie przy odpowiednio masywnej “nodze” na środku powinno to trzymać równowagę i bez drugiej pary.
Jolinku, to ten obrazek nie jest wesoły?
Komerski, skoro tak dobrze to pamiętasz, to ja się zastanawiam, czy to był na pewno absynt…
Torlin: żadnych automatów do przenoszenia komentarzy w wordpressie nie ma. Możesz tylko taki skopiować i zwykłą drogą (czyli przez formularz) wpisać do właściwego postu - pod nickiem właściciela oczywiście. I potem jeszcze trzeba zmienić datę. Jakbyś miał wordpress na swoim serwerze, mozna by to zrobić szybciej modyfikując rekordy w bazie danych, ale na wordpress.com nie da się.
Jolinku, ja też nie piłem. Będziemy musieli kiedy złożyć wizytę Komerskiemu…
a ja jestem abstynentem
W świetle słusznej uwagi ramzela popartej przez światły wpis PAK-a stwierdzić muszę: w tytule jest błąd. Powinno być absent - niech komerski potwierdzi - absent foot - to właściwy tytuł.
Ja nie wiem dlaczego takich niedouków jak Degas się propaguje. A kobitka ma dwie lewe nogi….
To w takim razie tytuł powinien brzmieć “Absenteista” albo “Absenteiści”.
Skoro ten obrazek jest taki beznadziejny to co jest w nim ładnego?
Mi się on nie podoba. Wiszące stoły, lewe kobiety i jakiś zarośnięty facet zupełnie nie zainteresowany tym, że go malują. To nie to co nasz drogi Lavoisier mimo, że jest w obcisłych gatkach.
No i ten kapelusz… wygląda to bardziej jak spadający kawałek sufitu.
A! I dwa prezenty z wakacji dla Ciebie Hoko:
http://www.flickr.com/photos/kubeusz/2088887112/
http://www.flickr.com/photos/kubeusz/2088883844/
Póki co, to ja jestem z uwagi na mikołaje, terminy itd absent minded. Ale żeby dać odpór plotkom, powtierdzam - to był absynt, z tym że ja znam umiar;) A jeśli chcecie wpaść, to proszę:) Coś się w bareczku znajdzie.
Co do sprawy stolika, to myślę, że to właśnie cały smak obrazu - niby taki realizm, a jednak absynt figle płata i stolik wisi. Po prostu wisi.
dru’:
Jak to obrazek się nie podoba? No owszem, pani trochę za bardzo przesunięta na prawo (ale za to ma lewe nogi, więc się wyrównuje), ale poza tym — ładny obrazek: harmonia trzech szarych płaszczyzn blatów, podpis malarza zrównoważony przez mężczyznę w fajce po przekątnej, z tyłu kompozycję uzupełnia rozświetlona ściana.
Po prostu nie wolno tego obrazu rozpatrywać w kategoriach obrazu realistycznego, tylko należy pomyśleć, że Degas pragnął namalować obraz abstrakcyjny, ale mu nie pozwolono; albo że sensu nabiera on po absyncie.
No, Mikołaj ze samego rana. Dzięki, Dru! Joyce z kotem to jest to!
Komerski, za Mikołaja robisz? Ty? Lewicowy idealista??
PAK, Dru, mnie się obrazek podoba - jest w nim to “coś”, a czy wesoły, czy nie za bardzo to już zupełnie inna kwestia.
Hoko!
To jest piękny obraz, nie słuchaj ich.
Jakich ‘ich’. Mi się obraz podoba. Naprawdę! Podobałby mi sie bardziej przy niewielkim przesunięciu pani w lewo, ale to drobiazg. Jeśli z czegoś ironizuję to z uporu, by w ocenie estetycznej uwzględniać realizm.
A bo oni (ci, którzy się dopominają o realizm) są z poprzedniej epoki…
Ależ ja nie jestem realistą! Ja jestem idealistą. Potrzebuję jakiejś harmonii, kształtów doskonałych i oko cieszących, równowagi, matematycznych proporcji itp. nierealności.
Spadający sufit, lewitujące stoły i kobieta z miną Kaczyńskiego po wyborach jakoś do mnie nie przemawiają.
Niemniej chylę nisko głowę jeśli to obrazowe ‘coś’ potraficie dostrzec. Nie podejrzewam Hoko aby wystawiał tutaj jakieś dzieła nie-dzieła.
A z absyntów to najbardziej lubię czerwone wytrawne.
Dru, to ten obrazek pod spodem powinien Ci się chyba “scharmonizować”
O, ten na dole to podoba mi się bardzo.
Oczywiście jeśli rozmawiamy o Budynku Parlamentu Moneta.
Obraz jest przecie bardzo ładny!
Idealnie nadaje się do terapii antydepresyjnej.
Na zasadzie: “Zobacz, co z ciebie zostanie, jak się nie pozbierasz”.
Taka mała motywacja.
ramzel to jest dobre rozumowanie …. do mnie przemawia …
… zawsze jak mam wątpliwości i się czepiam siebie to patrze w około …. i się pocieszam, że nie jestem jakąś panią lub panem np. na przystanku autobusowym …
ten obraz na dole mogłabym mieć
Jolinku!
Najlepiej oryginał.
Melancholii nie ma, jest tylko Melancolica
Absynt trafił pod strzechy, wczoraj w Tesco widziałem.
http://www.e-wino.com/index.php?id=170&show=inne2
Nienawidzę anyżu, zatem nie dla mnie.
Pod strzechy? Ja bym powiedział, że sięgnął bruku
Jolinek, Torlin: jakbym miał oryginał, to by mi od razu wszelka melancholia przeszła - nawet lekko licząc…
Dru: o kwiatkach mówiłem - miałeś pewnie nieodświeżoną przeglądarkę.
zeenie!
Ja nie wiedziałem, że absynt to jest anyżowa wódka. W Bułgarii tubylcy zmuszali mnie namawianiem do picia mastiki, jejku, jakie to świństwo. Perfumowana wódka (a fuj - mówię w swoim imieniu!).
Ja? Nieodświeżoną? No wiesz co?
Nie dalej jak wczoraj ścierałem kurze na całym biurku.
Torlin, absynt robi się z rozmaitych ziół, to nie wódka
Dru, a czym?
Ale podstawowym jest piołun (Artemisia absinthium).